Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Piotr Olenderek: W lidze nie ma tak szerokich składów, by grać środa-weekend

Piotr Olenderek: W lidze nie ma tak szerokich składów, by grać środa-weekend

fot. lsk.plps.pl

Siatkarki DPD Legionovii Legionowo w sobotę pokonały bydgoszczanki i w meczu sąsiadów ligowej tabeli zainkasowały cenne dwa oczka. To piąta wygrana podopiecznych Piotra Olenderka w tym sezonie. – Taktyka to jest chyba taki „konik” i mój, i trenera Mateli, więc ten mecz mógł się podobać. Wydaje mi się, że szczególnie wart uwagi był tie-break, taki dosyć męski z tego względu, że obie drużyny długo walczyły punkt za punkt, nikt nie odpuszczał – mówił po spotkaniu szkoleniowiec legionowianek.

Dwa ostatnie mecze, zwycięstwo w Pile i wygrana u siebie z Pałacem Bydgoszcz były wam potrzebne, bo coraz wyraźniej oddalacie się od strefy zagrożonej play-out, a raczej umacniacie się w gronie drużyn, które mogą powalczyć o „szóstkę”. Takiej komfortowej sytuacji dawno już w Legionowie nie mieliście…



Piotr Olenderek:Ten komfort jest nam na pewno potrzebny, gra się nam lżej ze świadomością, że uciekamy od tego dołu tabeli. Jestem jeszcze daleki od stwierdzenia, że gonimy czołówkę, ale umacniamy się na szóstym miejscu. Cały czas mamy tę świadomość, że możemy przegrać z każdym, ale też wygrać z każdym zespołem w tej lidze. Pomalutku set po secie, mecz po meczu kolekcjonujemy punkty. Na razie mamy bilans 5-5, jest to jednak dopiero półmetek rundy zasadniczej. Cieszy nas to, że widzimy że to, co robimy na treningach, przynosi dobre efekty.

Początek sezonu z pewnością należał do Zuzanny Góreckiej, teraz jednak Kristina Kicka w ataku odciąża swoją młodszą koleżankę i nie jesteście już dla rywalek tak „przezroczyści”. To pokazuje, że ten zespół nie ma tylko jednego pomysłu na grę?

– Myślę, że mamy dość dobrze zbilansowany zespół. Rzeczywiście są dwie zawodniczki, które mają za zadanie tych punktów zdobywać najwięcej, ale staramy się, aby ten rozkład ataku był rozłożony na różne fronty. Każdy ma swoją rolę, jedna ma blokować, druga bronić i przyjmować, wszystko jest tak ustawione, aby przynieść jak największą korzyść drużynie. Nikt nie ma do nikogo żadnych pretensji, o ile sprawdzamy się w tych elementach, w których jesteśmy potrzebni na boisku. Kontuzje dotknęły nas głównie tuż przed sezonem, nie za bardzo były to czynniki zależne od nas i to nam trochę pokrzyżowało plany.

Widać było w tym meczu, że ten intensywny rytm gry pozostawił dość duże piętno na zdrowiu zawodniczek. Jak zachować świeżość zespołu przy takim terminarzu?

– Bardzo trudno jest ustalać nam mikrocykle, podobnie jak każdemu zespołowi w tej lidze. Powiem to otwarcie – w naszej lidze nie ma tak szerokich składów, aby móc pozwolić sobie na grę środa-weekend. Bardzo żałuję, bo wiem, że to nie jest pełnia umiejętności tych dziewczyn, którą mogłyby pokazać, gdyby mogły trenować w normalnym wymiarze. Myślę, że należy rozważyć w przyszłych sezonach rozgrywanie meczów w odstępach tygodniowych, bo przy dość okrojonych kadrach zespołów grozi to spadkiem poziomu meczów… chociaż o dziwo w tym sezonie spotkań, które były atrakcyjne dla widza, na razie nie brakuje.

Macie tydzień na to, by przygotować się do kolejnego meczu z bielszczankami. Gdyby udało się i stamtąd wyjechać z tarczą, to aż szkoda przerywać tej passy przerwą świąteczną…

– Jedziemy teraz do Bielska-Białej na trudny teren i zmierzymy się z mocnym przeciwnikiem, będziemy się bili dalej. Jak wszyscy w LSK czekamy na tę chwilę oddechu, którą dadzą nam święta. Dobrze, że jest ta przerwa, bo przy takim obciążeniu na barkach zawodniczek potrzebujemy trochę odpoczynku. Myślę, że to bardzo nam pomoże.

Mecz z bydgoszczankami był bardzo dużym polem do popisu do wszelkich rozgrywek taktycznych, bo obie drużyny bazują raczej na rozrzuceniu bloku niż na grze na wysokiej piłce. Bydgoszczanki były trudnym rywalem do rozpracowania?

– Pracowałem z trenerem Piotrem Matelą i jest to doskonały taktyk. Widać, że zespół jest bardzo ułożony i w porównaniu do zeszłego sezonu jest wzmocniony dwoma bardzo ważnymi ogniwami, które uzupełniły „dziury” w tej drużynie. Myślę, że bydgoszczanki zakończą ten sezon wysoko w tabeli. Tak jak powiedziałeś, taktyka to jest chyba taki „konik” i mój, i trenera Mateli, więc ten mecz mógł się podobać. Wydaje mi się, że szczególnie wart uwagi był tie-break, taki dosyć męski z tego względu, że obie drużyny długo walczyły punkt za punkt, nikt nie odpuszczał.

Choć na nadmiar opcji nie może pan narzekać, to wyjątkowo duży kłopot bogactwa wydaje się być na środku siatki, bo zarówno Małgorzata Jasek, jak i Alicja Wójcik muszą dzielnie walczyć o to, by przebić się do składu.

– Powiem szczerze, że co prawda nie mam długiej ławki, ale dylematów mam bardzo dużo. Dziewczyny w niektórych konfiguracjach grają lepiej, w części ustawień nieco gorzej. Cieszy to, że potrafimy znaleźć receptę na sytuację, kiedy coś nie idzie i zawodniczka wchodząca z ławki niemal zawsze podnosi poziom zespołu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved