Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Piotr Matela: Nie ma się czego wstydzić

Piotr Matela: Nie ma się czego wstydzić

fot. Michał Szymański

Kibice zgromadzeni przed telewizorami i w hali Immobile Łuczniczka mogli zobaczyć wyrównany bój pomiędzy Bankiem Pocztowym Pałac Bydgoszcz, a Developresem SkyRes Rzeszów. Skazywane na porażkę gospodynie miały nawet piłki meczowe w górze, lecz finalnie faworytki wyszły ze starcia obronną ręką. Mimo tego zarzutów do postawy swych podopiecznych nie miał Piotr Matela. – Jestem bardzo zadowolony. Wynik jest dla nas wprawdzie niekorzystny, ale nie ma się czego wstydzić – powiedział trener.

Bank Pocztowy boryka się w tym sezonie z różnymi wahaniami formy. Nie zdziwił zatem fakt, że po dwóch setach walki z Developresem przyjezdne prowadziły 2:0. Później inicjatywę przejęły gospodynie, doprowadzając do tie-breaka, w którym doszło do gry na przewagi. Ostatecznie nieznacznie lepsze okazały się medalistki poprzedniego sezonu LSK. Porażka nie zmartwiła jednak trenera gospodyń. – Jestem bardzo zadowolony. Wynik jest wprawdzie dla nas niekorzystny, ale nie ma się czego wstydzić. Dziewczyny zostawiły na boisku kawał serca i życzyłbym sobie, żeby w każdym meczu grały na 75% tego zaangażowania. Szkoda, bo mieliśmy swoje szanse na zwycięstwo, ale przeważyło trochę doświadczenie, które my zbieramy. Cieszymy się jednak ze zdobytego punktu, gdyż jest on niezwykle cenny – stwierdził Piotr Matela.



Zdaniem szkoleniowca jedynym elementem, w którym rywalki zdominowały jego zespół, był blok. Sternik Pałacu przyznał, że w tym fragmencie siatkarskiego rzemiosła postawił jednak na inną taktykę. – W dużej mierze zaważył blok. Różnica dziesięciu bloków (na korzyść Developresu, przyp. red.) z takim przeciwnikiem to jest kolosalna różnica. W innych elementach graliśmy na równi. Z drugiej strony, choć nie mamy zdobyczy punktowych, to dobrze graliśmy systemem blok-obrona, mając dużo wybloków. Z racji potencjału rywalek w ataku postawiłem na grę wyblokiem, dającej nam okazje na kontry. Mimo wszystko zyskaliśmy takim podejściem – opisał trener.

W wyjściowym składzie Developresu pojawiło się zaskoczenie, gdyż do gry nie została desygnowana Katarzyna Zaroślińska-Król. Na jej miejscu prawie cały mecz rozegrała Michaela Mlejnkova. Stephane Antiga nie zaskoczył rywali takim ruchem. – Byliśmy przygotowani na ten wariant. Wiedzieliśmy, że rywal może wejść w tym ustawieniu, ale byliśmy również gotowi na wejście Zaroślińskiej-Król w pierwszym składzie. Wiedzieliśmy także, co rywalki zagrają przeciwko nam, sprawdziło się, toteż wywiązaliśmy się z zadań taktycznych – powiedział Matela.

Już w pierwszych dwóch odsłonach „Pałacanki” stawiały opór przeciwnikowi. W pewnym momencie setów gra gospodyń kompletnie się jednak zacinała, co przeciwniczki skrzętnie wykorzystały. – W obu setach tak jakby jedna akcja zaważyła na tym, co później działo się na boisku. Może dziewczyny miały tyłu głowy takie sytuacje z pierwszej rundy gier. Ważne też jest tu doświadczenie, ponieważ Rzeszów potrafił wykorzystać nasze problemy z przyjęciem. Gra się jednak do końca i siatkarki bardzo dobrze to pokazały – tak przestoje ocenił szkoleniowiec.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved