Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Piotr Matela: Każda z dziewczyn zrobiła postęp

Piotr Matela: Każda z dziewczyn zrobiła postęp

fot. Łukasz Krzywański

– Jestem zadowolony z tego jak zespół funkcjonował, jakim zespołem na koniec się stał. I pamiętajmy, że cały czas zespół się buduje, przede wszystkim mentalnie. Ten proces jest długofalowy, doświadczenia nie nabywa się w pół roku, tylko latami. Zespół ewoluuje i to jest na korzyść – powiedział Piotr Matela, trener Banku Pocztowego Pałac Bydgoszcz.

Pierwsze pytanie jaki się nasuwa, to takie: czy Pałac wygrał szóste, czy przegrał piąte miejsce?



Piotr Matela: (po chwili wahania) Dobre pytanie. Oczywiście, że zaraz po ostatnim meczu był niedosyt, trzymały emocje, że przegraliśmy walkę o piąte miejsce. Ale gdy się spojrzy na całokształt sezonu, to jednak wygraliśmy to szóste miejsce. Pokazaliśmy przez cały sezon, że nie jesteśmy zespołem, który na tych czołowych lokatach, w pierwszej piątce, pojawiał się przypadkiem i że jesteśmy zespołem, z którym warto się liczyć. Należy się z tego cieszyć.

Zespół Pałacu na początku sezonu i na koniec rozgrywek?

– Na początku u dziewczyn była chęć pokazania się, nie do końca była u nich świadomość na co je stać, było dużo niepewności i znaków zapytania, czy to wyjdzie, czy się uda. W każdym meczu było widać, że zespół pobiera ligową naukę, ale też rośnie coraz większa jakość. Rosła też świadomość, że jednak można wygrać, a przynajmniej powalczyć z każdym. Na koniec była w zespole duża dojrzałość, walka i determinacja. Jednak w końcówce w rywalizacji z Bielskiem czegoś zabrakło. Myślę, że dziewczyny też oczekiwały czegoś więcej. Doświadczenie przeciwnika przechyliło wynik na jego korzyść. Pierwsza przegrana, zwłaszcza u siebie, zawsze podcina skrzydła.

W sezonie zasadniczym dwa razy 3:0 dla Pałacu, w meczach o 5. miejsce dwa razy 1:3…

– Sezon zasadniczy to są inne rozgrywki i dlatego nie porównywałbym tych meczów. Tak do tego podeszliśmy. Sezon zasadniczy rządzi się swoimi prawami, tak samo jak puchary. Rzeszów i Police są tego najlepszym przykładem. Zagrały w finale Pucharu Polski, zajęły w lidze dwa czołowe miejsca po sezonie zasadniczym, a w finale ligi ich nie ma.

Może pan wskazać przełomowe momenty Pałacu, które determinowały później grę zespołu?

– Za przełomowy moment można już uznać pierwszy mecz z ŁKS, który przegraliśmy po dużej walce 2:3 na wyjeździe. To był pierwszy sygnał, że ten zespół będzie stać na więcej, niż na walkę z zespołami na swoim poziomie. Potwierdziliśmy to w następnych kolejkach. Przegraliśmy co prawda 1:3 w Rzeszowie, ale też po dużej walce. Potem była seria sześciu wygranych, przegrana w Legionowie po tie-breaku 13:15 i znowu dwie wygrane. Dziewięć meczów na bardzo dobrym poziomie i potknięcie jedno, czy drugie miało się prawo zdarzyć. Ciężko utrzymać koncentrację, dobrą grę przez cały czas. Zawsze w sezonie musi przyjść dołek. Te wygrane nas napędzały i uświadamiały dziewczynom, że ta robota, którą wykonaliśmy w tym sezonie, bardzo ciężka, przynosi efekty, i że walka o play-off, to jednak nie wyimaginowany cel, tylko coś, co jest w naszym zasięgu, co jest realne. A jeśli wszystko się poukłada dobrze, to może coś więcej. Niestety, boisko nas zweryfikowało. Mieliśmy udaną pierwszą rundę, a druga była trudniejsza, bo przeciwnicy już wiedzieli o nas bardzo dużo. Nie sprzedaliśmy jednak tanio skóry, bo zespół cały czas walczył i trzeba pamiętać, że w zespole było kilka młodych zawodniczek.

Wiem, że trenerzy nie lubią oceniać indywidualnie, dlatego nie pytam, która zawodniczka pana zawiodła, ale może wskaże pan zawodniczkę, która zaskoczyła na plus?

– Siatkówka jest grą zespołową i ciężko jest kogokolwiek wyróżniać, albo ganić i wyciągać przed szereg. Wiem, że to może być nudne, ale na wynik zespołu pracowali wszyscy, a na dziewczyny patrzyłem zawsze pod kątem zespołu. I nawet, kiedy były jakieś potknięcia, to oceniałem cały zespół, a nie indywidualnie zawodniczki. Praca zespołowa polega na tym, że każda z nich ma się uzupełniać na parkiecie i pomagać. I tego przez cały sezon od nich wymagałem. Wygrywa i przegrywa ten sam zespół, cały zespół, a nie indywidualności. Ale dodam, że każda z dziewczyn zrobiła postęp, każda nich wykonała fantastyczną robotę. Mimo że ktoś był mniej, czy więcej na boisku. Jestem zadowolony z tego jak zespół funkcjonował, jakim zespołem na koniec się stał. I pamiętajmy, że cały czas zespół się buduje, przede wszystkim mentalnie. Ten proces jest długofalowy, doświadczenia nie nabywa się w pół roku, tylko latami. Zespół ewoluuje i to jest na korzyść.

Rozmawiał Marek Fabiszewski, cały wywiad dostępny w Expressie Bydgoskim.

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-04-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved