Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Piotr Makowski: Wiedząc, gdzie już jesteśmy, chcielibyśmy ugrać coś więcej

Piotr Makowski: Wiedząc, gdzie już jesteśmy, chcielibyśmy ugrać coś więcej

fot. Dariusz Stoński (lsk.plsp.pl)

Były trener, a obecnie prezes siatkarek Banku Pocztowego Pałac Bydgoszcz, Piotr Makowski, uważa, że na obecne sukcesy drużyny pracowano w klubie latami. – Praca w Pałacu idzie w bardzo dobrym kierunku. Patrzę, obserwuję, widzę co się dzieje, jestem bardzo zadowolony. I z wyników, i z tego w jaki sposób trener pracuje z zespołem – mówi Piotr Makowski w wywiadzie dla Expressu Bydgoskiego.

Pół roku prezesowania i już pierwszy sukces, bo takim jest awans do fazy play-off…



Piotr Makowski: Tu procentuje praca, którą wykonujemy od paru, albo nawet kilkunastu lat. Na jedenaście zawodniczek w kadrze zespołu pięć jest wychowankami, z czego trzy grają w podstawowym składzie. Zarówno Monika Jagła, Marta Ziółkowska jak i Ewelina Krzywicka uczyły się siatkówki w Pałacu. Są jeszcze inne wychowanki: Małgorzata Andersohn i Kinga Różyńska. W kadrze jest wiele dziewczyn, które są od lat związane z naszym klubem, Bydgoszczą, regionem. Asia Kuligowska, która jest tu ponad 20 lat, Magda Mazurek, która ma męża z Bydgoszczy, czy Tamara Gałucha, która tu grała wcześniej, jest Patrycja Polak-Balmas, po raz trzeci w Pałacu. Ona już właściwie kończyła karierę, ale namówiłem ją, żeby jeszcze pograła. Cieszę się bardzo, że mamy właśnie te dziewczyny w zespole. To dzięki nim zapewniliśmy sobie awans do play-off.

Czy przed sezonem spodziewał się pan takiego wyniku?

– Zarówno trener Adam Grabowski, jak i ja mieliśmy zespoły, które były trapione kontuzjami. Tym razem oprócz drobnych urazów nic nam nie dolega i wszystko układa się bardzo dobrze. Na początku sezonu z powodu kontuzji nie mogła grać Tamara Gałucha, ale jej powrót i gra Patrycji spowodowały, że zespół stał się silniejszy. Mamy dziewczyny najlepiej punktujące w swych poprzednich zespołach, czyli we Wrocławiu i Dąbrowie Górniczej. To plus dobra praca Piotra Mateli powoduje, że ten zespół już jest w szóstce. A co będzie dalej, zobaczymy. Wiedząc, gdzie już jesteśmy, chcielibyśmy ugrać coś więcej. Oczywiście będzie trudno, ale w sporcie z góry niczego nie można zakładać, ani przesądzać. Sport rządzi się swoimi prawami i każdy z tych sześciu zespołów, które będą w play-off, ma szanse zagrać o najwyższe cele.

Aż się prosi o pytanie: czy Pałac jest w tym sezonie taki dobry, czy rywale nieco słabsi?

– Samo to, że jesteśmy w szóstce, to znaczy, że jesteśmy mocniejsi, gramy dobrą siatkówkę. Wygrywamy z wicemistrzyniami Polski, ŁKS Łódź za trzy punkty, gramy swoim rytmem, z innymi też walczymy w każdym secie. Nie bez powodu Polsat Sport pokazuje nas tak często w telewizji. Chodzi o to, że dobrze się ogląda nasze dziewczyny. Grają dobrze serwis – blok – obrona, dużo piłek podbijają. Może nie są mocarzami w ataku, ale jeśli wybronią piłkę i jest możliwość skontrowania, to z tego korzystają. A kibice chcą oglądać taką siatkówkę, my to zapewniamy, w związku z tym większa frekwencja na trybunach. I to też cieszy.

Którego przegranego meczu najbardziej panu szkoda?

– W zasadzie żadnego, bo jedynym takim gorszym, to był ten pierwszy z Policami, a w tych, w których przegrywaliśmy, to dziewczyny walczyły. Często rozmawiamy i trener przekazuje to dziewczynom, że najważniejsze jest przekonanie, że zrobiło się wszystko, żeby próbować wygrać. Wynik zawsze jest sprawą otwartą. Jeśli schodzi się z boiska z przekonaniem, że dało się z siebie wszystko, to jest wszystko w porządku. Ludzie chcą emocji, chcą oglądać walkę, zaangażowanie zawodniczek, a tego naszemu zespołowi nie można odmówić.

Przypuszczał pan, że Piotr Matela tak dobrze ułoży sobie współpracę z zespołem?

– Oczywiście z Piotrem znaliśmy się troszeczkę wcześniej. On tak naprawdę nigdy wcześniej nie dostał swojej szansy, żeby zaprezentować swoje umiejętności. Podjęliśmy pewne ryzyko z jego zatrudnieniem, ale było to ryzyko z wiarą, że Piotr sobie poradzi. Już po miesiącu jego pracy wiedziałem, że to przyniesie efekty. Niekiedy o trenerze nie można nic powiedzieć nawet po jednym sezonie, ale Piotr pracował wielokrotnie jako drugi trener. W Sopocie był pierwszym, zespół był już bez tych największych gwiazd i nie zdążył skończyć swojej pracy. A praca w Pałacu idzie w bardzo dobrym kierunku. Patrzę, obserwuję, widzę co się dzieje, jestem bardzo zadowolony. I z wyników, i z tego w jaki sposób pracuje z zespołem.

Rozmawiał Marek Fabiszewski – cały wywiad w Expressie Bydgoskim

 

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved