Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Łukasik: Naszym celem jest utrzymanie się w PlusLidze

Piotr Łukasik: Naszym celem jest utrzymanie się w PlusLidze

fot. Sylwia Lis

Bardzo cenne dwa punkty zainkasowali w niedzielę siatkarze BBTS-u Bielsko-Biała, pokonując w tie-breaku Espadon Szczecin. – W tie-breaku ustawiliśmy sobie grę naszą zagrywką. Udało się zagrać kilka asów, odrzucić przeciwnika od siatki. Przez cały mecz dobrze graliśmy też blokiem, a to jest generalnie nasz największy atut. Ogólnie też jak dobrze przyjęliśmy, to potrafiliśmy też dobrze grać środkiem – ocenił spotkanie Piotr Łukasik. – Walczymy cały czas o każdy punkt. Naszym celem jest utrzymanie się w PlusLidze, musimy dogonić Łuczniczkę Bydgoszcz, do której w tym momencie tracimy trzy punkty. Trzeba szukać tych punktów, a najbliższa okazja będzie już w sobotę podczas meczu z Dafi Społem Kielce – dodał przyjmujący BBTS-u.

Mogę pogratulować cennej wygranej w Szczecinie, było to zacięte pięciosetowe widowisko. Co tutaj pańskim zdaniem okazało się kluczowe?



Piotr Łukasik:W tie-breaku ustawiliśmy sobie grę naszą zagrywką. Udało się zagrać kilka asów, odrzucić przeciwnika od siatki. Przez cały mecz dobrze graliśmy też blokiem, a to jest generalnie nasz największy atut. Ogólnie też jak dobrze przyjęliśmy, to potrafiliśmy też dobrze grać środkiem. Ten mecz był jednak bardzo nierówny, bo jednego set pewnie wygrywała raz jedna, raz druga strona, ale my oczywiście cieszymy się z tych dwóch punktów. Szczecin jest trudnym terenem, a te punkty są dla nas bardzo ważne. Mogliśmy wywieźć stąd nawet trzy punkty, ale nie ma już co wybrzydzać, dwa też są super.

W tie-breaku zrobiło się już troszkę nerwowo, kiedy to ze stanu 14:10 Espadon zbliżył się na 13:14 po serwisach Janusza Gałązki…

– Bartek Janeczek grał dopiero od końcówki czwartego seta i na pewno nie był jeszcze w rytmie meczowym i to mu nie pomogło. To nie były jakieś trudne zagrywki i z reguły Bartek sobie z nimi bez problemu radzi. Cieszymy się jednak z tego, że mecz skończył się tak, jak się skończył i nie musimy tych błędów w przyjęciu rozpamiętywać.

Teraz przed wami bardzo ważny mecz z drużyną z Kielc i ewentualne punkty przybliżą was do opuszczenia strefy spadkowej.

– Zgadza się, walczymy cały czas o każdy punkt. Naszym celem jest utrzymanie się w PlusLidze, musimy dogonić Łuczniczkę Bydgoszcz, do której w tym momencie tracimy trzy punkty. Trzeba szukać tych punktów, a najbliższa okazja będzie już w sobotę podczas meczu z Dafi Społem Kielce. Z kim mamy wygrać, jak nie najsłabszą w tym momencie drużyną w lidze, co pokazuje tabela. W naszej hali teoretycznie będziemy faworytem, ale w tej lidze każdy potrafi wygrać z każdym i nie brakuje niespodzianek. My na pewno damy z siebie wszystko i mam nadzieję, że wszystkie problemy, jakie mamy, zostaną rozwiązane. Myślę tutaj głównie o naszym trenerze, że szybko do nas wróci, bo jest nam bardzo potrzebny. To on nam układa grę i dzięki niemu z każdym meczem robimy postępy. Brakowało nam go w Szczecinie, ale Bartek nasz statystyk świetnie sobie poradził w tej roli i chwała mu za to. Miał najlepszy debiut, jaki sobie można tylko wymarzyć – wygraliśmy mecz.

Ta wygrana jest dedykowana, tak jak zapowiadaliście przed meczem, właśnie wspomnianemu już trenerowi Gradowskiemu?

– Zdarzył się wypadek losowy, trener nie mógł z nami przyjechać i to jest oczywiste, że gramy dla trenera. Jest on częścią zespołu, a u nas każdy jest z każdym i każdy walczy za każdego.

Duży wpływ na losy tego meczu miały te zmiany, jakich dokonali szczecinianie, czyli wejścia Mateusza Malinowskiego i Tomasza Kowalskiego? Adrian Mihułka uspokoił też przyjęcie po tym, jak wyłączyliście z gry w tym elemencie Dawida Murka.

– Na pewno te zmiany były dla nich korzystne. Mateusz Malinowski jest innym typem zawodnika. Dla naszego zespołu siłowy atak Bartłomieja Klutha jest łatwiejszy do zablokowania niż techniczny atak Mateusza i jego nam się nie udało zatrzymać. Zagrał bardzo dobry mecz i w zagrywce, i w ataku. To prawda, że Dawid Murek trochę gorzej czuł się w przyjęciu i Adrian Mihułka je uspokoić. My musieliśmy szukać innego zawodnika, w którego mogliśmy zagrywać.

Ale wy także pokazaliście, że macie wartościowych zmienników, weszli chociażby Bartosz Janeczek czy Mariusz Gaca i pomogli.

– Dokładnie tak. Jesteśmy zespołem, mamy czternastu ludzi do grania i każdy może zrobić coś dobrego, szczególnie teraz, kiedy potrzebujemy punktów. Jest końcówka fazy zasadniczej, my już straciliśmy wiele szans na zapunktowanie i teraz trzeba to nadrabiać, bo chcemy zostać w PlusLidze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved