Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Łukasik: Byłem nikim, miałem tylko 208 cm wzrostu

Piotr Łukasik: Byłem nikim, miałem tylko 208 cm wzrostu

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Wszystko szło po mojej myśli i zapowiadało się, że moje życie będzie wyglądało doskonale, tak jak sobie wymarzyłem. Dodatkowo media i prasa – wszyscy pchali mnie do przodu i wynosili na piedestał. Nagle następuje ucięcie tego wszystkiego, taki cios. Ja byłem wtedy na początku swojej drogi sportowej. Później wróciłem i do teraz walczę, żeby odzyskać tamtą pewność – mówi w rozmowie ze Strefą Siatkówki Piotr Łukasik. Przyjmujący opowiada o początkach kariery, problemach zdrowotnych, które napotkał na jej drodze oraz wspomina swój ostatni sezon plażowy i sukces w I lidze.

Wyszukując Piotra Łukasika we wszechwiedzącej Wikipedii, widnieje takie zdanie: „Jego potencjał do gry w piłkę siatkową został odkryty w drugiej klasie szkoły podstawowej, kiedy trafił na zajęcia korekcyjne wynikające z problemów z płaskostopiem i kręgosłupem”. Ile w tym wszystkim jest prawdy?

Piotr Łukasik: – To, co jest na Wikipedii, to jakimś dziwnym trafem mam wrażenie, że skonstruował mój tata. (śmiech) Tam wszystko jest zbyt szczegółowo opisane. To oczywiście półżartem. Rzeczywiście tak było. Chodziłem na zajęcia korekcyjne. Tak się złożyło, że od zawsze byłem dość wysoki i z tego wynikały wady postawy. Pani, która opiekowała się mną podczas tych lekcji, była trenerką siatkówki i zachęciła mnie do udziału w treningu. Tak też zrobiłem i od tamtej pory gram w siatkówkę, aż do dziś.



Kariera, która pierwszy głośny debiut miała w AZS-ie Olsztyn od 2010 do 2014 roku. Jak te lata wpłynęły na Piotra Łukasika i jak bogaty siatkarsko wyszedł z tego klubu?

Moja przygoda z AZS-em Olsztyn rozpoczęła się w 2010 roku. Do tego klubu przychodziłem jako dobrze zapowiadający się siatkarz młodego pokolenia. Nawet bardzo dobrze, bo gdzieś tam ocierałem się o kadrę narodową. Pamiętam te wielkie artykuły: „przyszłość polskiej siatkówki”, „nowy Bartek Kurek”, „diament polskiej siatkówki” – takie tytuły się przewijały. Jednak po czterech latach odchodziłem z Olsztyna już jako starszy zawodnik. Taki, który teoretycznie powinien regularnie grać, ale po bardzo poważnej kontuzji. Ten uraz jest jednym z cięższych, jaki zdarza się w siatkówce, czyli zerwane więzadła krzyżowe. Tak naprawdę byłem zawodnikiem niemającym jakiegoś swojego stylu siatkarskiego. Byłem nikim, miałem tylko 208 cm wzrostu. Jedyne, co mogło być wtedy moim atutem, to właśnie warunki fizyczne. Postanowiłem, że to czas, aby się odbudować i poszukać swojego stylu gry, tego siatkarskiego „ja”. Stąd to przejście do KPS-u Siedlce, a AZS Olsztyn rozwiązał wtedy ze mną kontrakt.

Klub zostawił w takim momencie zawodnika na lodzie?

– To nie tak, że zostawił mnie na lodzie. Wszyscy wiązali ze mną bardzo duże nadzieje, jak myślę każdy, kto mnie wtedy obserwował. Niestety, gdzieś został popełniony błąd. Może po mojej stronie, może po stronie trenerów czy prezesa. Ciężko powiedzieć. To było dobrych kilka lat temu. Ja muszę robić swoje. Nie chodzi tutaj o to, że ktoś ma czuć się winny. Ja jestem tutaj teraz, w tym miejscu, w jakim jestem i na tym muszę się skupić.

Wspomniał pan o Bartoszu Kurku. On poniekąd wtedy był chyba pana wzorem?

– Tak, to było naturalne. Mówimy tutaj o roku 2011 czy 2012. Było to jeszcze echo mistrzostw Europy z 2009 roku, które Bartek Kurek może nie tyle sam wygrał, bo to chyba za dużo powiedziane, ale miał w tym sukcesie spory udział. Pokazał się wtedy całej Europie i całemu światu jako coś nowego, bo zawodnik, który ma 206 cm wzrostu i jest skoczny, i dynamiczny oraz potrafi atakować nad blokiem, został postawiony na przyjęciu i świetnie sobie poradził na tej pozycji. Jako że mam też podobne warunki fizyczne, to naturalnym było, że go obserwowałem, bo był najlepszym siatkarzem w Polsce i chciałem być taki jak on.

W AZS-ie Olsztyn trenował pan przez pewien czas pod okiem Krzysztofa Stelmacha. To on pierwszy borykał się z oduczaniem pana złego sposobu prowadzenia ręki.

– Tak, z tym niestety walczę do dzisiaj. Jest to problem, na który w młodzieżowych kategoriach nie zwracało się szczególnie uwagi. U mnie objawił się on po zerwanym więzadle krzyżowym, kiedy przez rok nie trenowałem i to prowadzenie ręki zmieniło się trochę. To jest pewnego rodzaju moja bolączka, dość duży problem techniczny, o ile nie bardzo duży. Staram się go wyeliminować, ale to już jest tak zakodowane w mojej głowie, że ciężko mi to przychodzi i nie wiem, czy da się to jakoś zmienić bądź tego oduczyć.

Pierwsza część wywiadu z Piotrem Łukasikiem

Siatkówka to kontuzjogenny sport. Dość duże parametry sprzyjają różnym urazom. U pana były już kostki, barki, wspomniane kolano, ale i kręgosłup. Ten ostatni mógł się zakończyć końcem kariery. Czym to było spowodowane?

– To było w Siedlcach. Z plecami problemy pojawiły się w bardzo młodym wieku, na początkowym etapie mojej siatkarskiej kariery, ale na szczęście szybko to zostało zaleczone. Długo o plecach nie pamiętałem. Wtedy pomogło mi centrum rehabilitacji w Olsztynie. Przez jakiś czas ten problem nie dawał o sobie znać, aż do dwóch sezonów temu, bodajże w 2015 roku, kiedy zacząłem czuć tę dolegliwość od nowa. Później wypadł mi dysk. Jest to bardzo bolesne, dodatkowo wystąpiły jeszcze powikłania, takie jak zanik czucia w stopie. Takie rzeczy, które dotyczyły rwy kulszowej. To dość długo trwało, bo nie wiadomo było, czy trzeba będzie decydować się na zabieg, czy wystarczy sama rehabilitacja. Wtedy wyzwania podjęło się centrum rehabilitacji i osteopatii w Poznaniu. Powiedzieli mi jasno: „Piotrek, w tym sezonie już nie zagrasz, ale my cię z tego wyciągniemy”. I ja takich słów wtedy potrzebowałem. Ktoś odważył się dać mi gwarancję, że dojdę do zdrowia, wykonując określone ćwiczenia. Wtedy, kiedy na nie patrzyłem, to mnie bawiły, nie ukrywam. Były śmieszne, niemęczące, stawiające wyłącznie na jakiś ruch. Rzeczywiście to mnie wyprowadziło z urazu. W ubiegłym sezonie miałem chwilowy nawrót po siatkówce plażowej, ale mając już pewne doświadczenie w tej kwestii, zdołałem się przywrócić do zdrowia. Zeszły sezon już przetrwałem w zdrowiu.

Jak te wszystkie kontuzje wpłynęły na pana charakter? Czy były one czymś, co pana doprowadzało do depresji, czy czymś, co zdołało pchnąć do przodu i paradoksalnie motywowało?

– Przypominam sobie swoje myśli, kiedy zerwałem więzadło i okazało się, że czeka mnie co najmniej 6 miesięcy przerwy od sportu, co w rezultacie przedłużyło się o kolejne 6, bo to kolano nie chciało się zbytnio goić. Kiedy wróciłem do treningu, to też były komplikacje, ponieważ nawet niewielki wysiłek powodował, że od razu był obrzęk. Kiedy wracam pamięcią, to uświadamiam sobie, że był to dla mnie swego rodzaju koniec świata, bo miałem wtedy 17 lat i byłem przesiąknięty tym, że dobrze radzę sobie na boisku i potrafię grać w siatkówkę, mam wszystko, co potrzeba, żeby być zawodowcem, czyli dobre warunki fizyczne i jakąś technikę. Wtedy niczego mi nie brakowało. Wszystko szło po mojej myśli i zapowiadało się, że moje życie będzie wyglądało doskonale, tak jak sobie wymarzyłem. Dodatkowo media i prasa – wszyscy pchali mnie do przodu i wynosili na piedestał. Nagle następuje ucięcie tego wszystkiego, taki cios. W życiu bym sobie nie zdawał sprawy z tego, że takiego młodego chłopaka jak ja, któremu nic nie dolegało i zawsze był zdrowy, może spotkać kontuzja, która najczęściej przytrafia się zawodnikom w wieku 30 kilku lat, którzy już sporo meczów rozegrali. Ja byłem wtedy na początku swojej drogi sportowej. Później wróciłem i do teraz walczę, żeby odzyskać tamtą pewność. Może ten poprzedni sezon był już tym, w którym zrozumiałem, że potrafię grać i jestem siatkarzem, dobrze czuję się na boisku i jestem w stanie dać zespołowi coś dobrego. Do tamtej pory myślałem tylko w kategoriach „przecież muszę grać”, „byłem kiedyś dobry”, „będę jeszcze dobry”. Ciężko było po kontuzji znowu skoczyć, czuć się pewnie, przełamać blokadę w głowie.

Z wszystkich urazów to kolano najwięcej pana kosztowało?

– Niewątpliwie tak. Całe dwanaście miesięcy bez sportu, bez siatkówki.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved