Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Hain: Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży

Piotr Hain: Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży

fot. Klaudia Piwowarczyk

Po pewnym zwycięstwie jastrzębian nad Cerradem Czarnymi Radom podopieczni Ferdinando de Giorgiego zawitali do Zawiercia. W hali przy ulicy Blanowskiej gospodarze postawili im dużo cięższe warunki i po pełnym emocji spotkaniu przyjezdni mogli się cieszyć ze zdobytych dwóch punktów. Spora w tym zasługa Piotra Haina, który w czwartym secie wszedł na zagrywkę i „pociągnął” zespół najpierw do wygrania seta, a potem meczu, dzięki czemu zasłużenie otrzymał statuetkę dla najlepszego zawodnika spotkania.

Patrząc na to spotkanie, nasunęło mi się takie podsumowanie, że wróciliście z dalekiej podróży. Zgadza się pan z nim?



Piotr Hain:Tak. Wróciliśmy z bardzo dalekiej podróży, bo ten mecz się w ogóle nie układał po naszej myśli. Gra nam się nie kleiła i naprawdę ciężko nam się grało. Za to zawiercianie można powiedzieć, że zagrali kopiuj-wklej mecz taki jak z Resovią, tylko nam, trzeba powiedzieć to otwarcie, odrobina szczęścia dopisała i udało nam się dowieść to zwycięstwo do końca. Myślę, że stworzyliśmy fajne widowisko, dużo emocji, także oby więcej takich meczów.

Czy pana dwa asy serwisowe były tym momentem zwrotnym, które pociągnęły drużynę?

– Myślę, że tak. Od tego momentu jakoś ta przewaga się zbudowała i dotrzymaliśmy ją do końca. Trochę szczęścia miałem przy tych zagrywkach. Pierwsza przewinęła się przez taśmę, druga już była trochę bardziej okraszona dozą techniki, bo zagrałem po prostej i wpadło w pole. (śmiech) Cieszę się, że udało mi się w jakiś sposób pomóc drużynie. Najważniejsze są dwa punkty.

Co się stało pod koniec drugiego seta, a zwłaszcza w tym trzecim, że praktycznie nie istnieliście na boisku?

– Zawiercianie bardzo dobrze grali w systemie blok-obrona. Mieli bardzo dużo wybloków i sporo piłek bronili. Michal Masny rozprowadzał ten blok tak, jak chciał. Chłopaki ze skrzydeł – Marcin Waliński i Mateusz Malinowski kończyli bardzo dużo piłek. Naprawdę z tak grającą Wartą gra się bardzo ciężko, bo rywale grali bardzo dobrze na kontrze. My za to mieliśmy swoje problemy i jakby wynik faktycznie odzwierciedlał to, co się działo wtedy na boisku.

Co zrobić, żeby wasza gra tak bardzo nie falowała?

– Na pewno do ustabilizowania naszej gry potrzeba jeszcze trochę czasu. Jesteśmy w takim składzie, w jakim jesteśmy, po przyjeździe Dawida (Konarskiego – przyp. red.) nie aż tak długo. Myślę, że z meczu na mecz nasza gra będzie wyglądała coraz lepiej. Mam nadzieję, że niedługo złapiemy taką stabilizację i że nie będziemy schodzili poniżej pewnego poziomu.

Sam pan twierdzi, że macie nad czym pracować. Jak się będziecie przygotowywać do niedzielnego spotkania ze Stocznią Szczecin?

– Rzeczy do poprawy jest dużo. Mecz z Wartą Zawiercie dostarczył nam takiego fajnego materiału do tego, nad czym mamy pracować, bo tutaj czarno na białym będzie widać, co nie funkcjonuje tak, jak powinno. Czasu na jakieś większe trenowanie nie ma, bo mecz już w niedzielę o 14:45, także myślę, że trochę odpoczynku, dobry trening i będziemy gotowi na Stocznię. Przyjeżdża zespół, który jest bardzo mocny. To jest nowa drużyna, ale nazwiska robią bardzo duże wrażenie. Myślę, że w weekend czeka nas kolejne fajne widowisko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved