Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki młodzieżowe > Piotr Gruszka: Tutaj młodzi ludzie przeżywają piękną przygodę

Piotr Gruszka: Tutaj młodzi ludzie przeżywają piękną przygodę

fot. Maja Kozłowska

Tegoroczne rozgrywki Kinder + Sport były kolejną edycją wspieraną przez Piotra Gruszkę jako ambasadora. Wielokrotny reprezentant Polski w rozmowie ze Strefą Siatkówki zwrócił uwagę na to, jak ważna w rozwoju młodych adeptów jest edukacja przez sport, ale też i sama nauka. – Te kluby powstają przy szkołach, ale to jest bardzo dobre, ponieważ pracując w szkole, nie możemy zapominać o tych dzieciakach, żeby oni się nie edukowali, to jest priorytet. Więc fajnie, że mogą łączyć i godzić naukę ze swoją pasją – mówił Piotr Gruszka.

Tegoroczne finały Kinder + Sport rozgrywano aż w pięciu częstochowskich obiektach równocześnie, co potwierdza, do jakich rozmiarów rozrosła się impreza, a wydaje się, że to jeszcze nie maksimum. Zgodzi się pan, że to właśnie liczby pokazują, jak popularną dyscypliną staje się siatkówka wśród młodych?

Piotr Gruszka: – Już same początki były dobre. Cieszy, że pomysł organizacji tej imprezy w ogóle powstał. Bo zainteresowanie siatkówką, podobnie jak każdą inną dyscypliną, budują wyniki i sukcesy reprezentacji. To się później przekłada na ligę, na młodsze grupy, a cała ta fascynacja sportem właśnie tak się zaczyna. Rzeczywiście na pierwszych turniejach było o wiele mniej dzieciaków, ale liczba, którą na dziś osiągnęliśmy, czyli prawie 1600 dzieciaków i 41 tysięcy uczestników w całej Polsce, pokazuje, że to jest świetny pomysł, znakomity sposób popularyzacji siatkówki i aktywizacji młodych ludzi.



Dla pana ta współpraca nie jest czymś nowym, do udziału w Kinder + Sport nie trzeba było chyba długo pana przekonywać?

– Osobiście cieszę się, że uczestniczę w tym projekcie od jakiegoś czasu, co prawda jako ambasador dopiero dwa lata, jednak już wcześniej byłem gdzieś obok jako gość, ktoś kto chce z tymi dziećmi pracować. Razem ze „Świdrem” robimy bardzo fajną pracę, wspomagamy to, co się dzieje, a widać po emocjach dzieciaków, że to jest fajna rzecz. Przede wszystkim mówimy o reakcjach dzieci, bo emocje rodziców to zupełnie inna sprawa.(śmiech) Widzimy łzy radości i myślę, że to, co stąd wyniosą, to poza frajdą i dobrą zabawą również doświadczenie na całe życie.

Nie bez znaczenia jest fakt, że tegoroczne finały odbywają się w Częstochowie, wielokrotnie określanej mianem kolebki polskiej siatkówki?

– Myślę, że dla nich jak najbardziej tak. Bo ośrodki, której mają dość dużą i imponującą siatkarską historię, robią wrażenie, a jesteśmy na arenie, gdzie na co dzień gra AZS Częstochowa, gdzie chociażby po tym holu, w którym wiszą koszulki zawodników, reprezentantów, widać, kto tu grał. To są takie szczegóły i momenty pokazujące tym dzieciom, że warto to robić, bo w jakimś sensie my starsi czy młodsi koledzy są dla tych dzieci idolami. I sama możliwość zobaczenia, w jakich miejscach ci zawodnicy na co dzień grają, czy trenują, to są takie dodatkowe atrakcje dla tych dzieci. Fajnie, że w takim miejscu jest to zorganizowane, a dla mnie tym większy plus, że ja tutaj żyję, więc tym razem miałem blisko. (śmiech)

Tym, co robi różnicę, jest rzeczywiście to, że w pierwszych edycjach turnieju trenerami tych zespołów byli głównie nauczyciele, teraz coraz częściej to trenerzy typowo ukierunkowani na siatkówkę?

– Na pewno, trochę się to zmieniło. Wcześniej, owszem, byli to typowo nauczyciele wychowania fizycznego, dziś wciąż większość tych trenerów pracuje w szkołach. Te kluby powstają przy szkołach, ale to jest bardzo dobre, ponieważ pracując przy szkole, nie możemy zapominać o tych dzieciakach, żeby oni się nie edukowali, to jest priorytet. Więc fajnie, że mogą łączyć i godzić naukę ze swoją pasją, bo to jest dobre i łatwiejsze zarówno dla dzieciaków, jak i nauczycieli, trenerów.

Na ile prawdopodobne jest, że teraz na tym etapie może zaczynać się przygoda, która później przejdzie w zawodową karierę? Tego typu turnieje rozwijają talenty?

– Myślę, że ciężko to ocenić, oczywiście widać, że jedni prezentują się lepiej czy gorzej, a wszystko zależy od tego, nad czym i jak pracuje się w danych miejscowościach. Pamiętamy jednak, że są przykłady zawodników już teraz będących w reprezentacji, którzy się z tego typu turniejów wywodzili. Więc jakieś przełożenie na dalszą karierę jest. Zdajemy sobie sprawę, że nie wyjdzie stąd 1500 zawodników, bo to jest raczej niemożliwe. Ale myślę, że to naprawdę rozwijanie siebie, swojej osobowości, umiejętności siatkarskich, gdzie ci młodzi ludzie przeżywają piękną przygodę. Ile ona potrwa? To zależy od nich, czasem też od szczęścia. Cieszę się, że są takie ilości tych zawodników i takie zainteresowanie.

Obserwując grę tych młodych zawodników i zawodniczek, spoglądał pan również trenerskim okiem na ich poczynania? Pierwsze talenty zostały zauważone?

– Jak najbardziej śledzę i oglądam niektórych ludzi. Łatwiej też jest obserwować zawodników, którzy wracają tutaj, są na turniejach kilka lat z rzędu. Bo to jest często tak, że najpierw grają w dwójkach, później trójkach i czwórkach. Więc widać, że te postępy robią, te warunki fizyczne też są zauważalne, że wyrastają coraz bardziej. Mnie osobiście cieszy to, że praca, jaką wykonali rok wcześniej, jest widoczna, rozwijają się dalej. Widzę, że jest tu wielu trenerów od młodzieżowej siatkówki, więc oni muszą wychwytywać tych malutkich, a ja później będę wyłapywał tych starszych. (śmiech)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, rozgrywki młodzieżowe

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved