Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Piotr Gruszka: Nie jest łatwo słyszeć gwizdy

fot. Sylwia Lis-Dubiel

Podobnie jak w zeszłym sezonie, dyspozycja Asseco Resovii Rzeszów pod koniec roku pozostawia wiele do życzenia. Na 11 rozegranych spotkań podopieczni Piotra Gruszki mają tylko 10 punktów, co daje im dopiero 12. miejsce w tabeli. Po ostatnim spotkaniu na Podpromiu kibice dali wyraz swojego niezadowolenia. – Wszyscy w tej chwili mówią o Asseco Resovii Rzeszów. To normalne, musimy z tym żyć. Graliśmy mecze u siebie, przegrywaliśmy i słyszeliśmy gwizdy. To rzeczy, które nie są łatwe dla zawodników i trenerów – skomentował Piotr Gruszka.

Jak trudne emocjonalnie były dla pana ostatnie tygodnie?

Piotr Gruszka: – Bardzo trudne. Jest tak dużo tematów i złych rzeczy dookoła tego, co się do tej pory działo, że chcę skupić się wyłącznie na chłopakach. Wiem, że są w stanie wygrywać. Spotkanie z MKS-em Będzin było dla nas wymagające emocjonalne. Paradoksalnie w tej całej burzy czułem przed nim jednak spokój. Zdaję sobie sprawę z tego, że to wszystko, co oddziałuje na mnie, odbija się jeszcze mocniej na moich zawodnikach. Nie mogę pozwolić na to, by wpaść w negatywną „dziurę”. Staram się być spokojny na tyle, na ile można być, grając mecz.

Co ma pan na myśli mówiąc o złych rzeczach?



– Wszyscy w tej chwili mówią o Asseco Resovii Rzeszów. To normalne, musimy z tym żyć. Graliśmy mecze u siebie, przegrywaliśmy i słyszeliśmy gwizdy. To rzeczy, które nie są łatwe dla zawodników i trenerów.

W ciągu kilku ostatnich tygodni w mediach społecznościowych pojawiały się nazwiska pana następców, a także zarzuty w stosunku do Krzysztofa Ignaczaka, prezesa klubu. Chce pan się do tego odnieść?

–  Wolałbym nie. W momencie kiedy się przegrywa, można powiedzieć za wiele; pojawia się również dużo plotek. To czy prezes szukał zastępcy, czy wysyłał zapytania w tej sprawie jest przecież możliwe – ludzie tak mówią. Nie dziwię się temu, bo wiem, że oczekiwania wobec zespołu były duży wyższe niż obecne wyniki. Gdybym jednak miał się na tym skupiać, nie pracowałbym dalej. W sztabie mam ludzi, którzy we mnie wierzą. Wiem, że zaufanie mimo wszystko jest słabsze, ale zdaję sobie sprawę z tego, że jest spora grupa chłopaków, którzy chcą dalej z nami współpracować i iść do przodu.

Oglądając mecz z MKS-em, można było odnieść wrażenie, że grali godni siebie rywale. Może po prostu przekalkulowaliście przedsezonowe cele?

– W lidze są zespoły dysponujące większym potencjałem niż my. Budowaliśmy wszystko od początku, a założenia mieliśmy dużo lepsze niż to, co w tej chwili prezentujemy. Chcieliśmy walczyć z czołówką. Wierzę jednak, że jeśli głowa „puści”, to ta grupa będzie prezentować się dużo lepiej. Z będzinianami wygraliśmy 3:2. Przed spotkaniem powiedziałem zawodnikom, że muszą je rozegrać dobrze mentalnie. Zdaję sobie sprawę z tego, jak ważną rolę w spotkaniach odgrywa jakość, ale mam również świadomość, jak wiele zależy od „głowy”. Po pierwszym secie wróciliśmy do grania i prezentowaliśmy się inaczej. Zmiany na boisku także nam w tym pomogły.

* Cały wywiad Sary Kalisz dostępny w portalu sport.tvp.pl

źródło: TVP Sport

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved