Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Piotr Gruszka: Dla nas mistrzostwa dopiero się zaczynają

Piotr Gruszka: Dla nas mistrzostwa dopiero się zaczynają

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Na pewno nie możemy popadać w hurraoptymizm. Cieszymy się z tego, co do tej pory zdziałaliśmy i z nadzieją czekajmy na to, co przed nami – mówi na łamach Przeglądu Sportowego Piotr Gruszka. – Bo gołym okiem widać, że gra zespołu jest coraz lepsza. Nie będziemy świętować, bo na razie nie ma czego. Dla nas mistrzostwa dopiero się zaczynają – przyznał drugi trener reprezentacji Polski.

Dwa zwycięstwa w Ergo Arenie przyniosły nam trochę nadziei po porażce z Serbami. Mecz z Estonią był pana zdaniem najlepszym w wykonaniu biało-czerwonych w tym turnieju?



Piotr Gruszka: Nie wiem, czy był najlepszy, ale cieszy, że z meczu na mecz prezentujemy się coraz pewniej. Przede wszystkim jako grupa. W Trójmieście graliśmy zespołowo, a wcale nie było nam tak łatwo, jak niektórzy mogli się spodziewać. Finlandia i Estonia to groźni przeciwnicy, którzy nie odpuszczają ani na chwilę, grają bardzo twardo.

Prawda jest jednak taka, że są to zespoły o znacznie niższym potencjale niż Serbia, która pokonała biało-czerwonych 3:0.

– To prawda, ale my możemy grać jeszcze lepiej i poprawiać się z każdym kolejnym spotkaniem. Przede wszystkim staramy się zachować spokój.

Co, poza klasą rywali, zmieniło się w zespole po meczu z Serbią? Wyniki były diametralnie różne.

– W meczu otwarcia nie zagraliśmy dobrze, a Serbowie pokazali siatkówkę na najwyższym poziomie. Atmosfera wokół zespołu po porażce na Narodowym zrobiła się dziwna. Przegraliśmy jeden mecz, a niektórzy już zaczęli robić sąd nad zespołem. Poczuliśmy się tak, jakbyśmy z kretesem przegrali turniej. Chłopakom nie było łatwo, a te nieprzychylne opinie nie pomagały. Początek meczu z Finami pokazał, że nieudana inauguracja siedziała w głowach zawodników, zaczęli spotkanie mocno spięci. Na szczęście potem wróciliśmy do gry. I to co mnie cieszy najbardziej, dzięki swoim dobrym zagraniom, a nie po błędach rywali.

Po meczu z Serbami sztab trenerski nie ma sobie nic do zarzucenia? Nie sądzi pan, że niektóre zmiany były spóźnione?

– Ze zmianami bywa tak, że nie zawsze wychodzą. Trzeba mieć też zaufanie do zawodników, na których się stawia, nie można po jednej, dwóch nieudanych akcjach od razu odsyłać zawodnika do kwadratu. Po pierwsze można go szybko spalić, a po drugie jego zmiennik nie zawsze zagra lepiej. Trener podejmuje decyzje i należy mieć do niego zaufanie. Słyszę, że wszyscy chcieliby zmian, ale ja bym aż tak bardzo nie szedł za głosem ludu. Trzeba zachować rozwagę.

Słoweńcy i Rosjanie, z którymi – miejmy nadzieję spotkamy się w ćwierćfinale – są w lepszej sytuacji niż reprezentacja Polski. Nie musieli podróżować, bo cały czas grają w Tauron Arenie Kraków, mieli więcej czasu na odpoczynek. To nie jest problem? 

– Nie jest. Jeżeli teraz zaczniemy biadolić, że podróż i hala stanowią problem, będziemy się z tym źle czuli. Sami uwierzymy, że jesteśmy w gorszej sytuacji. Tak zostało wcześniej ustalone i nie ma co o tym dyskutować. Mistrzostwa są w Polsce, a wielu kibiców chce obejrzeć biało-czerwonych na żywo. I to im się należy. A podróż nie była straszna, bo odbyliśmy ją samolotem. Co do hali, wielokrotnie graliśmy w Krakowie i dobrze znamy ten obiekt. Zachowajmy spokój. Czekają nas teraz dwa trudne mecze, bo mam nadzieję, że będą dwa, a potem walka o medale. Wszystko jest możliwe.

Rozmawiał Kamil Drąg – więcej w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-08-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved