Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Adamski: Momentami postawiliśmy się Stali

Piotr Adamski: Momentami postawiliśmy się Stali

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Do Nysy nie przyjechaliśmy jako faworyt. Chcieliśmy postawić się Stali i momentami nam się to udało. Trochę za późno weszliśmy w ten mecz. Zaczęliśmy grać w siatkówkę od trzeciego seta. Szkoda przede wszystkim czwartej partii. Wydaje mi się, że przeważyło w niej większe doświadczenie po stronie zawodników z Nysy – powiedział po porażce ze Stalą rozgrywający Buskowianki Kielce, Piotr Adamski.

Siatkarzom Buskowianki Kielce nie udało się sprawić niespodzianki w Nysie. Przegrali z miejscową Stalą AZS PWSZ Nysa 1:3. Nie ma się więc co dziwić, że rozczarowany takim rezultatem był trener kieleckiej ekipy, który szczególnie niezadowolony był z postawy swoich podopiecznych w dwóch pierwszych setach. – Straciliśmy szansę na kolejne punkty, które są nam bardzo potrzebne. Tak naprawdę pierwszego i drugiego seta przestaliśmy. Wyszliśmy na boisko kompletnie zdekoncentrowani. Nie zagraliśmy nawet 50% tego, co potrafimy grać. Dopiero w trzeciej partii wróciliśmy do gry na w miarę przyzwoitym poziomie. Zagraliśmy kawałek dobrej siatkówki, która mogła się kibicom podobać – skomentował Mateusz Grabda, który po raz kolejny narzekał na serwis swoich podopiecznych. Znowu popełnili oni w zagrywce za dużo błędów, by móc myśleć o korzystniejszym wyniku w Nysie. – Nasz problem tkwi w głowie. Dopóki sobie z nim nie poradzimy, to liczba psutych zagrywek w meczu ciągle będzie taka sama. Musimy sobie poradzić z tym problemem jako drużyna. Skupić się nie na treningu zagrywki, ale na rozwiązaniu tej kwestii w głowach – dodał szkoleniowiec Buskowianki.



Po raz kolejny kielecka drużyna musiała obejść się smakiem wywalczenia jakiejkolwiek zdobyczy punktowej, a zadowolić się jednym ugranym setem. W Nysie nie była faworytem, ale mogła pokusić się chociażby o tie-breaka. – Zawsze jesteśmy blisko dobrego wyniku, walczymy z przeciwnikiem, mamy szansę zdobywać punkty, ale na razie jest ich tylko sześć na naszym koncie. To na pewno boli. Do Nysy nie przyjechaliśmy jako faworyt. Chcieliśmy postawić się Stali i momentami nam się to udało. Trochę za późno weszliśmy w ten mecz. W pierwszym secie znowu popsuliśmy za dużo zagrywek. To jest nasza zmora od początku sezonu. Jak tego nie wyeliminujemy, to trudno będzie nam wygrać z każdym. Natomiast jeśli poprawimy się w zagrywce, to będziemy mogli każdemu przeciwnikowi się postawić – ocenił Piotr Adamski, według którego prawdziwe oblicze Buskowianki kibice obejrzeli od trzeciej odsłony. Od tego momentu świętokrzyska ekipa zaczęła grać jak równy z równym z faworyzowaną Stalą. – Niestety w Nysie zaczęliśmy grać w siatkówkę od trzeciego seta. Chłopacy, którzy weszli na boisko, pociągnęli zespół. Pokazaliśmy, że jest nas więcej do grania. Szkoda przede wszystkim czwartego seta. Wydaje mi się, że przeważyło w nim większe doświadczenie po stronie zawodników z Nysy – zakończył rozgrywający kieleckiego zespołu.

źródło: inf. własna, KPS Kielce

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn, Igrzyska Olimpijskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved