Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Piotr Adamski: Od drugiego seta zaczęła się siatkarska wojna

Piotr Adamski: Od drugiego seta zaczęła się siatkarska wojna

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Znowu powtórzyła się sytuacja z poprzednich meczów. Wyszliśmy na boisko jak lwy, a im dalej w las, tym coraz bardziej się gubiliśmy – powiedział po porażce z Buskowianką Kielce Krzysztof Stelmach, szkoleniowiec Stali AZS PWSZ Nysa. 

Siatkarze Stali AZS PWSZ Nysa ponieśli drugą porażkę ligową z rzędu. W miniony weekend na wyjeździe nie sprostali niżej notowanej Buskowiance, choć mecz rozpoczął się dla nich bardzo dobrze. – Mecz siatkówki może trwać nawet pięć setów. Jeden set jest tylko jedną z części spotkania. Znowu powtórzyła się sytuacja z poprzednich meczów. Wyszliśmy na boisko jak lwy, a im dalej w las, tym coraz bardziej się gubiliśmy – powiedział Krzysztof Stelmach, który niezadowolony był z postawy swoich podopiecznych szczególnie w decydującej partii, którą nyscy siatkarze przegrali trochę na własne życzenie. – W tie-breaku mieliśmy swoje szanse, ale cztery ostatnie akcje zepsuliśmy. Mieliśmy wyblokowane piłki, ale nie zachowaliśmy zimnej krwi, żeby ją wystawić, tylko przebijaliśmy. W ten sposób traciliśmy naszą pewność siebie. W konsekwencji przegraliśmy seta i cały mecz – dodał trener Stali.



Gospodarze nie ukrywali radości po podniesieniu z parkietu dwóch cennych oczek, tym bardziej że po premierowej odsłonie nie zanosiło się na to, że sprawią niespodziankę. – W pierwszym secie byliśmy mocno spięci. Widzieliśmy, że rywale nic wielkiego nie grają, więc stwierdziliśmy, że jak trochę od siebie dołożymy, to jesteśmy w stanie wygrać ten mecz. Od drugiego seta zaczęła się siatkarska wojna. W czwartym secie chyba za bardzo się rozluźniliśmy. Rywale zbudowali sobie przewagę, którą utrzymali do końca seta. A w tie-breaku trwała walka cios za cios. W końcówce zarówno my, jak i oni szarpali w przyjęciu. My graliśmy bez presji. Nikt od nas nie oczekiwał tej wygranej, a drużyna z Nysy ma inne cele. To mogło ją trochę sparaliżować. Widocznie była mocno zdziwiona, że przeciwnik z dołu tabeli tak mocno jej się postawił – ocenił Piotr Adamski, kapitan świętokrzyskiej ekipy.

Mimo że drużyna z Opolszczyzny była faworytem, to po raz kolejny w I lidze okazało się, że przed meczem żaden zespół nie może dopisywać sobie punktów do ligowej tabeli. – Stal jest bardzo dobrą drużyną, która ma wszystkie atuty, żeby grać w PlusLidze. Dlatego tym bardziej cieszymy się, że zdobyliśmy punkty z tak mocnym przeciwnikiem. Jestem zadowolony z postawy chłopaków. Nie tylko w tym meczu, ale też we wcześniejszych, które przegraliśmy. Chłopcy zostawiają na parkiecie kawał serducha. Należy jednak pamiętać, że jest środek sezonu, więc forma zespołu faluje. Byliśmy w dołku, graliśmy kiepskie zawody, ale dobra forma wraca. Chłopcy zaczynają prezentować się coraz lepiej – skomentował Mateusz Grabda, który nie ukrywał, że nawet w wygranym meczu ze Stalą dyspozycja kieleckich siatkarzy była zmienna. – W tym pojedynku gra też falowała. W trzecim secie na parkiecie pojawił się Patryk Szczurek. Odwrócił on grę rywali i wprowadził do niej sporo świeżości. Ale my w tie-breaku pokazaliśmy, że możemy zwyciężyć z każdym – zakończył szkoleniowiec Buskowianki.

źródło: Buskowianka Kielce, opr. własne

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved