Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PGE Skra w drodze po dziesiąte mistrzostwo Polski i nie tylko

PGE Skra w drodze po dziesiąte mistrzostwo Polski i nie tylko

fot. Klaudia Piwowarczyk

Sezon PlusLigi już za pasem, w piątek rozegrane zostaną pierwsze spotkania w rozgrywkach 2018/2019. Dla PGE Skry Bełchatów to może być wyjątkowy sezon, gdyż jeśli uda się jej się obronić tytuł mistrzowski, złote medale na szyjach jej zawodników zawisną po raz dziesiąty, co będzie ewenementem na skalę krajową. Bełchatowianie będą bić się także na wielu innych polach – nie odpuszczą Pucharu Polski, zawalczą o kolejny krajowy Superpuchar. Co także niezwykle ważne, drużyna trenera Roberto Piazzy nie ukrywa, że ma wysokie cele, jeśli chodzi też o Ligę Mistrzów i Klubowe Mistrzostwa Świata. Przed obecnymi mistrzami Polski ponad siedem miesięcy ciężkiej pracy i wyrzeczeń, wszystko po to, by sięgać po kolejne laury. Czy im się to uda?

Choć w ubiegłym sezonie na polu międzynarodowym PGE Skrze nie powiodło się tak, jak zakładano, to koniec rozgrywek przyniósł kolejny ogromny sukces – dziewiąte już dla bełchatowskiej drużyny mistrzostwo Polski. W sumie żółto-czarny klub z województwa łódzkiego ma już na koncie aż czternaście medali krajowego czempionatu (do dziewięciu złotych doliczyć należy dwa srebra i trzy brązowe krążki). Przystępując do tego sezonu, siatkarze z Bełchatowa rozpoczynają walkę o swój można powiedzieć, że jubileuszowy – dziesiąty złoty medal. Dojść do tego mają także udane występy na innych polach, a pomóc mają w tym delikatne zmiany, jakie zaszły w przerwie międzysezonowej.



Najpoważniejszą stratą bełchatowskiego klubu jest z pewnością odejście obecnie jednego z najlepszych środkowych na świecie – Srećko Lisinaca. Serb wielokrotnie stanowił o sile Skry, ale w następnych rozgrywkach zagra już w lidze włoskiej. Wydaje się, że dziura, jaka powstała po Lisinacu, dość łatwo będzie załatana, gdyż do Skry trafił młody środkowy, będący przyszłością polskiej siatkówki, a mający już na koncie ogromny sukces, po który sięgnął niedawno w Turynie. Mowa tu o Jakubie Kochanowskim. Młodziutki, bo zaledwie dwudziestojednoletni środkowy już teraz posiada szeroki wachlarz umiejętności, co w przyszłości – łącząc go ze zdobywanym doświadczeniem – może wynieść go na światowe siatkarskie szczyty. Po rocznej przerwie do Bełchatowa już jako mistrz świata wraca Artur Szalpuk. Młody przyjmujący spędził sezon w Treflu Gdańsk, gdzie był jednym z podstawowych zawodników, więc zabrał stamtąd ogromny bagaż doświadczenia, pewności siebie i z pewnością będzie wartością dodaną w zespole. Ze Skry odszedł do Włoch Bartosz Bednorz, ale przy obecnej dyspozycji Szalpuka jego odejście w żaden sposób nie powinno wpłynąć na zespół. W nowym sezonie drugim rozgrywającym będzie dwudziestojednoletni Kamil Droszyński, który zastąpił Marcina Janusza. Zawodnik ten ostatnio bronił barw Cerrad Czarnych Radom, a wcześniej grał w lidze belgijskiej. Co ważne grał dużo więcej niż jego poprzednik, dzięki czemu będzie stanowił dla Grzegorza Łomacza solidne wsparcie. Do Stoczni przeniósł się Nikołaj Penczew, którego zastąpić będzie musiał Piotr Orczyk. Przyjmujący w ostatnim czasie nieźle radził sobie na parkietach ligi belgijskiej, a do Skry trafił po wywalczeniu wicemistrzostwa i pucharu tego kraju. Zmiennikiem Mariusza Wlazłego, po tym jak Szymon Romać trafił do francuskiego Cambrai Volley, będzie 25-letni Renee Teppan. Reprezentant Estonii, grający ostatnio u boku Nicoli Vettoriego w lidze włoskiej, wcale jednak nie ma zamiaru spędzić sezonu w kwadracie dla rezerwowych, więc być może w tym sezonie Wlazły zostanie odciążony w znacznym stopniu.

Bełchatowianie przygotowania do nowego sezonu rozpoczęli 16 sierpnia, ale trenowali w okrojonym składzie, bez m.in. reprezentantów Polski. Drużyna liczyła wtedy siedem osób, stopniowo z czasem dołączali do niej kolejni gracze. Na końcu treningi wznowili mistrzowie świata Grzegorz Łomacz, Artur Szalpuk i Jakub Kochanowski. Pierwszy sprawdzian PGE Skrę czekał w Gostycynie, gdzie bełchatowska drużyna pokonała Trefl Gdańsk 3:1, a w finale niemiecki Netzhoppers KW. Następnie podopieczni trenera Roberto Piazzy udali się na turniej do jego ojczyzny, gdzie ponownie okazali się najlepsi. W pierwszym meczu bełchatowianie pokonali 2:1 LUC Volleyball, a następnie w spotkaniu decydującym gospodarzy Cuneo Volley 3:0. W meczach tych skład Skry uzupełniali zawodnicy drugiej drużyny, m.in. Filipek i Antosiewicz. W Gostycynie grał również Czarnogórzec Marko Vukasinović, z którym mistrzowie Polski ostatecznie nie zdecydowali się podpisać umowy. W kolejnych meczach kontrolnych nie było już tak kolorowo. Bełchatowski zespół przegrał przed własną publicznością z MKS-em Będzin w spotkaniu rozgrywanym w ramach Siatkarskiego Weekendu Mocy organizowanego na otwarcie sezonu przez Skrę. Ostatnim, najpoważniejszym sprawdzianem mistrzów Polski przed startującymi rozgrywkami PlusLigi był turniej w Wieluniu. To wydarzenie bełchatowscy siatkarze również zakończyli bez większego sukcesu, zapisując na swoim koncie dwie porażki. W pierwszym starciu lepsi okazali się Niemcy z Berlin Recycling Volleys, triumfując w tie-breaku, natomiast na zakończenie zmagań bełchatowian pokonała inna drużyna zza zachodniej granicy – VfB Friedrichshafen, tym razem w trzech setach.

Przedsezonowe potyczki nie mają raczej przełożenia na rozgrywki właściwe, a te stratują niebawem. Grania przed PGE Skrą co niemiara. PlusLiga przeplatać się będzie z Pucharem Polski, na samym jej starcie bełchatowianie zagrają też w Superpucharze Polski w Gdańsku. Natomiast na przełomie listopada i grudnia przed mistrzami Polski nie lada wyzwanie – Klubowe Mistrzostwa Świata. W rundzie grupowej bełchatowska drużyna zmierzy się z Zenitem Kazań, Fakiełem Nowy Urengoj i Cucine Lube Civitanova. Te spotkania rozgrywane będą w Radomiu. Fazę finałową gościć będzie Częstochowa. Runda grupowa Ligi Mistrzów rozpocznie się tydzień wcześniej, około 20 listopada. Ewentualne finały mają zostać rozegrane w połowie maja.

Nowy sezon to zawsze wielka niewiadoma. Sternicy bełchatowskiego klubu poczynili w trakcie przerwy trochę zmian, te jednak w największym stopniu dotyczyły zawodników, którzy w zespole nie grali pierwszoplanowych ról. Natomiast w przypadku Lisinaca i Bednorza znaleziono solidnych zastępców, co nie powinno odbić się na poziomie zespołu, dodatkowo wzmocniono drugą część zespołu, co przy tak ogromnym natężeniu spotkań i rozgrywek może okazać się dla PGE Skry zbawienne. Jednak nie tylko mistrzowie Polski pracowali nad budowaniem składu. Pozostałe zespoły także zbroiły się przed nowym sezonem, dlatego nikt nie ułatwi bełchatowianom drogi do dziesiątego mistrzostwa Polski. Hasło „bij mistrza” wraca do bełchatowskiej hali Energia, a każda drużyna, która do niej zawita, będzie starała się z tego założenia wywiązać. Co przyniesie kilka kolejnych miesięcy – nie wiadomo. Jedno jest pewne – liga mistrzów świata ze złotymi medalistami z Turynu z pewnością zapewni odpowiednią dawkę emocji.

Moim faworytem do mistrzostwa Polski w tym sezonie są:

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved