Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Perugia i Lube w finale Pucharu Włoch

Perugia i Lube w finale Pucharu Włoch

fot. sirsafetyperugia.it

Sir Safety Perugia pokonując Modenę, jako pierwsza zameldowała się w wielkim finale Pucharu Włoch. Rywalami Leona i jego kolegów w walce o pierwsze trofeum w 2019 roku będzie Cucine Lube Civitanova. Drugi półfinał to zacięte, pięciosetowe widowisko, po ponaddwugodzinnej walce z awansu mogli cieszyć się podopieczni Ferdinando de Giorgiego.

Faworytem pierwszego meczu półfinałowego Pucharu Włoch bez wątpienia była Sir Safety Perugia. Zespół Wilfredo Leona zgodnie z oczekiwaniami rozpoczął od kilkupunktowego prowadzenia. Najpewniejszym punktem w grze bianconerich w tej części meczu był Aleksandar Atanasijević. Luciano de Cecco bez większych problemów rozrzucał blok rywali, dodatkowo popisując się regularnymi zagrywkami. Tym samym podopieczni Lorenzo Bernardiego prowadzili już 6:2. Tak znaczne prowadzenie nie utrzymywało się zbyt długo, waleczni siatkarze Modeny zniwelowali nieco dystans (10:12). Seria zagrywek Leona sprzyjała utrzymywaniu dystansu punktowego, w kluczowej części seta do swojego kolegi dołączył Podrascanin i było już 17:21. Od tego momentu podopieczni Julio Velasco zdobyli już tylko jeden punkt. Skuteczne zagrania Perugii przeplatały błędy Modeny. Wygrywając 25:18, siatkarze z Umbrii postawili pierwszy krok w kierunku wielkiego finału.



Odsłona druga to mocny początek podopiecznych Julio Velasco, seria punktowa Modeny dała ekipie Bartosza Bednorza czteropunktową zaliczkę (6:2). Początkowo wydawać się mogło, że podopieczni Julio Velasco znaleźli sposób na Atanasijevicia i Leona. Zespół Polaka prowadził w tej partii już 12:7. Obok Bednorza dobre noty na skrzydłach zbierał Urnaut i wszystko wskazywało, że Modena może wyrównać stan. W kluczowej części seta uaktywnili się ponownie Leon z Atanasijeviciem, cierpliwa gra bianconerich i kolejne kontrataki doprowadziły do wyrównania (16:16). Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie, siatkarze poszczególnych ekip wymieniali się prowadzeniem, po asie serwisowym Leona wydawać się mogło, że to zespół Lorenzo Bernardiego zmierza pewnie do końca seta. Gra ponownie się wyrównała i zwycięzcę musiała wyłonić gra na przewagi (22:22, 24:24). W kluczowej części seta błędów nie ustrzegł się jeden z liderów Modeny – Ivan Zaytsev. Reprezentant Italii mógł liczyć na spore zaufanie swojego rozgrywającego. Reprezentant Italii najpierw wyprowadził swój zespół dna prowadzenie (25:24), aby w decydujących akcjach posłać piłkę w aut, dając rywalom decydujący punkt (26:28).

Trzeci set to ponownie wymiana sił w ataku, efektownym zagraniem z drugiej linii popisał się Lanza. Rywalom na celne zagrania odpowiadał Bartosz Bednorz, to właśnie polski przyjmujący był najjaśniejszym punktem swojego zespołu w tej części spotkania. Celne zagrania w ataku przeplatały błędy popełniane przez siatkarzy obu ekip w polu serwisowym. Dopiero atak Wilfredo Leona na skrzydle i blok na Zaytsevie dały ekipie Lorenzo Bernardiego dwupunktową zaliczkę (10:8). Zagrywka Lanzy i atak reprezentanta Italii z drugiej linii sprzyjały kontrolowaniu sytuacji. Przy problemach swoich kolegów z przyjęciem Micah Christenson nie był w stanie prowadzić kombinacyjnej gry. Po kolejnym bloku bianconerich Julio Velasco zdecydował się przerwać grę. Nerwowość w grze Modeny sprzyjała ekipie Wilfredo Leona, konsekwencja na siatce i kolejne ataki bianconerich przybliżały ich do celu (15:9). Ani przerwy na żądanie, ani rotacje w składzie nie były w stanie poprawić sytuacji Modeny. Problemy Modeny pogłębiały się, błąd ustawienia dał kolejny punkt Sir Safety Perugia. Pojedyncze skuteczne ataki Modeny niewiele mogły zmienić, Lorenzo Bernardi pozwolił sobie nawet na zdjęcie Leona z boiska. Spokojna gra bianconerich poprowadziła ich do zwycięstwa, po ataku Atanasijevicia było już 24:15. Podopieczni Julio Velasco bronili się jeszcze, trzecią piłkę meczową na korzyść swojego zespołu rozstrzygnął Atanasijević.

Sir Safety Conad Perugia – Azimut Leo Shoes Modena 3:0
(25:18, 28:26, 25:17)


Drugi mecz półfinałowy był zdecydowanie bardziej zacięty. Już od początku większość zagrań rozstrzygało się w pierwszej akcji. Simone Giannelli śmiało prowadził grę przez środek, gdzie nie mylili się Candellaro z Lisinacem. Po stronie biancorossich znakomicie w zagraniach z drugiej linii spisywał się wracający do gry po urazie Osmany Juantorena. Szybciej w tej walce błędy zaczęli popełniać podopieczni Ferdinando de Giorgiego (Sokołow z Simonem) i to gialloblu wyszli na minimalne prowadzenie (9:6). Do punktów zdobywanych w ataku Trento dodało punktowe bloki, powstrzymując Cwetana Sokołowa i przy stanie 11:7 Ferdinando de Giorgi musiał reagować. Na reakcję biancorossich nie trzeba było długo czekać, w kontrach nie zawodzili Leal i Juantorena i gra ponownie się wyrównała (15:14). Chwilę później Angelo Lorenzetti musiał reagować. Przerwa na żądanie szkoleniowca gialloblu nie wybiła z rytmu Lube, seria zagrywek Bruno, kontry w wykonaniu Leala i bloki na Vettorim w kluczowej fazie seta dały ważne prowadzenie ekipie Ferdinando de Giorgiego (17:21). W decydujących akcjach błędów nie ustrzegł się Kovacević, nie zawodził natomiast Sokołow i po imponującej końcówce biancorossi wygrali 25:19.

Jeszcze większe wrażenie mógł zrobić początek kolejnego seta w wykonaniu biancorossich. Seria zagrywek Bruno, bloki na Russellu i kontrataki wykorzystywane przez Juantorenę postawiły Trento pod ścianą (0:7). Niemoc swojego zespołu przerwał dopiero Luca Vettori. Mimo trudnej sytuacji gialloblu nie rezygnowali z walki, do roli lidera swojego zespołu wyrósł Uros Kovacević. To właśnie reprezentant Serbii kończył piłki w trudnych sytuacjach. Skrzydłowy Trento do oczek zdobywanych w ataku dodał punktową zagrywkę i dystans stopniał do trzech oczek (7:10). Próbując wybić rywali z rytmu, Ferdinando de Giorgi przywołał swoich podopiecznych do siebie. Przerwa na żądanie szkoleniowca niewiele pomogła, gialloblu wyraźnie odnaleźli swój rytm gry, w obronie uwijał się Grebennikov w ataku bezbłędny był Kovacević i Trento odzyskało kontakt punktowy z rywalami (10:11). Nie był to koniec emocji, po etapie gry na styku, gdzie ataki Sokołowa przeplatały nie mniej skuteczne zagrania Vettoriego, biancorossi ponownie odskoczyli rywalom. Spora w tym zasługa punktowego bloku Cestera na Lisinacu (16:18). Walcząc do końca, zawodnicy Angelo Lorenzettiego zdołali ponownie doprowadzić do wyrównania (20:20). Zapowiadała się więc końcówka rozstrzygana na przewagi, swoje szanse zaprzepaścili zawodnicy trenera De Giorgiego, błędy własne Juantoreny u jego kolegów sprzyjały gialloblu (23:20, 24:21). Tego prowadzenia ekipa z Trydentu nie wypuściła z rąk, triumfując 25:21.

Podobnie jak wcześniejsze sety również trzecią odsłonę lepiej rozpoczęli siatkarze Ferdinando de Giorgiego (4:7). Dobrze w polu serwisowym spisywał się Leal, na siatce z potrójnym blokiem radził sobie Juantorena i dystans wzrósł do pięciu oczek (5:9). Podobnie jak we wcześniejszym secie podopieczni Angelo Lorenzettiego podjęli próby niwelowania dystansu, przy asie serwisowym Simone Giannellego cel zdawał się przybliżać (11:13). Rywalom odpowiedział Cwetan Sokołow, asem serwisowym popisał się jeszcze Bruno i gra się nieco uspokoiła (14:18). Tym razem sygnał do ataku dał swoim kolegom Vettori, pogoń Trento tym razem nie była tak skuteczna jak w drugiej partii (17:20). W dłuższych wymianach nie zawodził Leal i to właśnie jego atak zakończył tę partię (19:25). Podopieczni Angelo Lorenzettiego w czwartym secie przystąpili do ataku od pierwszych akcji, w ataku lepiej radził sobie Aaaron Russell. Po etapie gry na styku, przy zagrywkach Vettoriego gialloblu zbudowali znaczną przewagę i przy stanie 10:5 Ferdinando de Giorgi zdecydował się przerwać grę. Biancorossi nie byli w stanie poradzić sobie z zagrywkami Vettoriego, na drugą stronę przyjmowali Leal z Juantoreną (12:6). Sześciopunktowy dystans okazał się bezpieczną przewagą, w szeregach Trento wyraźnie odżył Russell (16:10) i gialloblu pewnie zmierzali do końca partii, wygrywając 25:15.

W decydującym secie początkowo żadna z drużyn nie była w stanie zbudować wyższego prowadzenia. Przy wymianie sił w ataku utrzymywała się gra na styku (4:4). Na zagrania Kovacevicia odpowiadał Juantorena. Ważny punkt na konto gialloblu, punktując zagrywką, zapisał jeszcze serbski przyjmujący. Szczęśliwe dla podopiecznych Ferdinando de Giorgiego okazało się ustawienie z Bruno w polu serwisowym, zapunktował też blok Lube i jeszcze przed zmianą stron boiska wicemistrz Italii prowadził 7:5. W trudnych momentach ekipa z Trydentu mogła liczyć na Kovacevicia, na zagrania skrzydłowego rywali odpowiadał Sokołow (7:10). W kluczowej fazie seta asem serwisowym popisał się jeszcze Simon, ataki Juantoreny i blok Leala przybliżały Lube do celu (7:14). Podopieczni Angelo Lorenzettiego jeszcze się bronili (10:14). Spotkanie atakiem z lewego skrzydła zakończył Leal (10:15)

Itas Trentino – Cucine Lube Civitanova 2:3
(19:25, 25:21, 19:25, 25:15, 10:15)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved