Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Paweł Woicki: Współczuję Stephane’owi, który dostał „kurę znoszącą złote jaja”

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze Indykpolu AZS Olsztyn jako pierwsi starli się z drużyną ONICO wzmocnioną personalnie byłymi zawodnikami Stoczni Szczecin – Bartoszem Kurkiem i Nikołajem Penczewem. We znaki dał im się głównie MVP mistrzostw świata, najlepszy zawodnik także tego meczu, który zanotował prawdziwe „wejście smoka” w stołecznej ekipie. – Takie drużyny jak Skra czy ZAKSA mogłyby się trochę skrzywić, słysząc, że ONICO jest teraz kandydatem do złota. Nie jest tak łatwo w trakcie sezonu, w tydzień zbudować zespół takiego formatu. Szczerze mówiąc, to nawet troszkę współczuję Stephane’owi, który dostał „kurę znoszącą złote jaja”. Musi teraz stworzyć z tego kolektyw, a nie ma na to czasu.

Poza czwartą partią meczu olsztynianom udawało się dość długo utrzymywać kontakt punktowy z faworyzowanymi rywalami. Pomimo dużej przewagi rywali w ataku goście grali cierpliwie i w trzeciej odsłonie meczu zostali za to nagrodzeni. Demonstracją siły warszawian była natomiast ostatnia partia spotkania, w której przed wypełnioną po brzegi halą Torwar gospodarze zdeklasowali przyjezdny zespół. – W pierwszych dwóch setach zagrywaliśmy bardzo słabo. W drużynie ONICO grają zawodnicy, którzy są bardzo silni fizycznie. Brak mocnej albo mądrej, kierunkowej zagrywki utrudnia nawiązanie rywalizacji, my sprawialiśmy wrażenie trochę wystraszonych. W trzeciej partii to się zmieniło, podjęliśmy ryzyko, z kolei w czwartym popełniliśmy zbyt wiele błędów – mówił po meczu Paweł Woicki.



Wydarzeniem, które przyciągnęło blisko 5000 widzów, był bez wątpienia debiut Bartosza Kurka w barwach ONICO. Atakujący reprezentacji Polski zdobył w tym meczu 21 punktów i atakował ze skutecznością nieco ponad 50%. – Nie lubię grać przeciwko Bartkowi, zdecydowanie bardziej wolałbym grać przeciwko chłopakom, którzy atakują dużo lżej, a najlepiej kiwają w moją stronę. (uśmiech)A już bardziej na poważnie, dobrze się stało dla naszej siatkówki, że taki zawodnik jak Bartek został w Polsce i w dodatku w Warszawie. Wydaje mi się, że tutaj potrzebny był taki impuls, coś więcej niż tylko przyjście kolejnego dobrego zawodniczka. Myślę, że kibice będą chcieli przychodzić na mecze choćby dla tego, by pooglądać w akcji MVP mistrzostw świata. Drużyna jest kapitalna dlatego i dla PlusLigi i dla ONICO ma to na pewno same plusy – przyznał rozgrywający AZS-u Olsztyn. W wirtualnej tabeli PlusLigi stołeczny zespół zajmuje drugie miejsce i choć do tej pory mówiło się, że celem jest awans do szóstki, to pozyskani zawodnicy każą myśleć o ONICO jako potencjalnym kandydacie do najwyższych miejsc. – Na pewno warszawiacy aspirują do medali, ale czy do złotego krążka? Myślę, że takie drużyny jak Skra czy ZAKSA mogłyby się trochę skrzywić, słysząc to. Nie jest tak łatwo w trakcie sezonu, w tydzień zbudować zespół takiego formatu. Szczerze mówiąc, to nawet troszkę współczuję Stephane’owi, który dostał „kurę znoszącą złote jaja”. Musi teraz stworzyć z tego kolektyw, a nie ma na to czasu. Liczba meczów, których wspólnie ci zawodnicy nie rozegrali, w którymś momencie odbije się na grze. Zawodnicy czołowych drużyn znają się już jak łyse konie i atut zgrania będzie po ich stronie. To, co przemawia za ONICO, to z kolei duża siła ognia – wypunktował zalety i wady warszawskiego zespołu Woicki.

W meczu z Cuprum Lubin urazu nabawił się czołowy przyjmujący olsztynian, Robbert Andringa. W jego miejsce w środę pojawili się Marcel Lux czy Jakub Urbanowicz. – Robberta się nie da zastąpić. To jest chłopak, który przyjmuje piłkę w taki sposób. Gdyby go obudzić o północy, to on z zamkniętymi oczami dobrze przyjmie i tu wcale nie przesadzam. W zeszłym roku jego wartość była bardzo niedoceniana, mało kto dostrzegł, że jest to świetny zawodnik. Cały czas liczymy na to, że Robbert do nas wkrótce wróci, bo jest bardzo ważną częścią tej drużyny, ale staramy sobie radzić. Czasami brakuje nam doświadczenia plusligowego i przez to przegrywamy dużo meczów – ocenił Woicki. Bilans 4 zwycięstw i 7 porażek jak do tej pory daje zespołowi AZS-u Olsztyn 10. miejsce, zupełnie inaczej ocenia się ten zespół, patrząc przez pryzmat rywalki, których udało się pokonać podopiecznym Roberta Santillego, którzy na wyjeździe rozprawili się zarówno ze Skrą Bełchatów, jak i Resovią Rzeszów. – Przepraszam, ale po meczu z Resovią byliśmy wściekli, że straciliśmy punkt z przedostatnią drużyną w tabeli. (uśmiech) Oczywiście żartuję, to były ważne zwycięstwa. To były jednak mecze, w których nie byliśmy faworytem. Łatwo się gra takie mecze z perspektywy zawodnika, znacznie trudniej jest, gdy pojawia się presja. Dlatego doceniam chyba nawet bardziej te wygrane z bydgoszczanami czy będzinianami, z których musieliśmy u siebie wygrać.

Woicki w kilku słowach opowiedział także o tym, jak przebiegała jego współpraca z trenerem biało-czerwonych. – Jest to człowiek, który potrafi zjednywać sobie ludzi, więc ta współpraca układała się nam bardzo dobrze. Dało mi to wiele nowych doświadczeń i możliwość poznania tego człowieka z trochę innej strony, nie tylko zawodniczej, tylko z przeciwnej strony lustra. Bardzo spodobało mi się też zachowanie zawodników, którzy nie traktowali mnie jak kolegę spod siatki tylko pełnoprawnego trenera – dodał zawodnik, który w reprezentacji Polski rozegrał ponad 100 spotkań.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved