Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Woicki: Coraz bardziej wiem, na co nas stać

Paweł Woicki: Coraz bardziej wiem, na co nas stać

Po niebywałych męczarniach drużyna Indykpolu AZS-u Olsztyn zdołała zwyciężyć nad przyjezdnymi ze Szczecina 3:1. Było to bardzo trudne spotkanie, w którym silniejszym charakterem wykazali się zawodnicy trenera Andrei Gardiniego. Trudny tydzień przygotowawczy, ale i zespołowość siatkarzy AZS-u miały zdaniem kapitana – Pawła Woickiego, ogromne znaczenie.

Dzisiejszy mecz był z gatunku wojny psychologicznej, a kibice mogli oglądać ostrą wymianę ciosów.



Paweł Woicki:Na pewno pierwsze trzy sety były bardzo równe. Ten czwarty trochę zamazał obraz całego spotkania, gdzie Szczecin naprawdę walczył i miał szansę wygrać w tym meczu za trzy punkty. Ale po tym się poznaje dobrą drużynę, że potrafi taki pojedynek wygrać – i to za trzy oczka. Nie szło nam dzisiaj, ale walczyliśmy i spokojnie wierzyliśmy też w to, że nasza taktyka zafunkcjonuje, co się udało. Byliśmy troszkę wolni, co było też chyba spowodowane tym, że szczerze powiedziawszy, nie trenowaliśmy w tym tygodniu zbyt dobrze. Trener codziennie zwracał nam uwagę na ten aspekt, przez co też spodziewaliśmy się, że spotkanie z Espadonem będzie piekielnie trudne. Byliśmy w tym tygodniu treningowym nieco bojaźliwi, przez co dzisiaj na meczu zabrakło trochę koncentracji. Końcowy wynik jest bardzo dobry, zagraliśmy dobrze w końcówkach, które wytrzymaliśmy i zdołaliśmy w nich zwyciężyć.

Zarówno wy, jak i drużyna ze Szczecina wyglądaliście na piekielnie zmęczonych. Czy to też miało jakiś wpływ na to, jak wyglądała walka na boisku?

Sądzę, że takie czynniki jak zmęczenie nie mają aż takiego znaczenia. My jesteśmy profesjonalnymi siatkarzami, piłkarze grają co trzy dni, całe długie sezony i żyją normalnie. Myślę, że wyczerpanie nie odgrywało tutaj roli, a bardziej brak koncentracji. Właśnie ten brak koncentracji był naszą bojaźliwością. Niezwykle ważne w tym spotkaniu okazały się końcówki, wytrzymaliśmy je i wygraliśmy. Dobrze znieśli te końcowe fazy setów Wojtek Włodarczyk i Olek Śliwa, którzy kończyli w nich dużo piłek. Takie mecze się docenia. Schodząc teraz do szatni, usiądziemy wszyscy i odetchniemy. Powiemy sobie parę słów, bo było to ciężkie spotkanie i cieszy nas fakt, że wygraliśmy je za trzy punkty.

Po porażkach z takimi gigantami jak ZAKSA czy Resovia trochę obawialiście się dzisiejszego meczu? Fakt, że przegraliście z potentatami do mistrzostwa, jednak teoretyczna przegrana z Espadonem na pewno nie napawałaby was optymizmem…

Obawialiśmy się, bo drużyna ze Szczecina nie ma nic do stracenia, przyjeżdżając do nas na mecz. Wiedzieliśmy, że jak ona zagra dobre spotkanie, my będziemy musieli zrobić dosłownie wszystko, żeby wygrać. Udało się, a te dwa spotkania? ZAKSA pokazała nam swoją siłę i obnażyła nasze błędy. Jeśli chodzi o drużynę z Rzeszowa, to graliśmy z nimi jak równy z równym. Takie pojedyncze, indywidualne czasami pomyłki techniczne czy taktyczne spowodowały, że nie zagraliśmy tam tie-breaka. Spotkanie z nimi było naprawdę wyrównane, graliśmy bardzo dobrze. W takim miejscu jak Rzeszów gra się bardzo łatwo, teoretycznie. A u siebie, z przedostatnią drużyną nikt sobie nie wyobraża, że można przegrać czy stracić punkt albo seta. Za to, że wytrzymaliśmy dzisiaj tą presję, należą nam się gratulacje.

No właśnie – niezwykle wyrównane spotkanie w Rzeszowie, tutaj też walka punkt za punkt. To pokazuje oblicze PlusLigi, że tak naprawdę niezależnie od zajmowanego miejsca w tabeli należy liczyć się dosłownie z każdą drużyną.

Zdecydowanie jest tutaj tak od lat. Każdy trener czy zawodnik, który przychodzi do PlusLigi, jest tym zdziwiony. Przykładowo, jadąc parę lat temu do Będzina, trener ze swoją drużyną przyjeżdżał, nie znając żadnych zawodników gospodarzy i nagle przegrywał 3:0. Myślę, że teraz ta nasza liga zrównała się, nieco wypośrodkowała. Drużyny nie wzmocniły się nie wiadomo jak. Niektóre w tym samym zestawieniu i grają tak samo dobrze. Natomiast poszczególne się minimalnie osłabiły, a te słabsze wzmocniły – co widać zresztą po drużynie z Będzina czy z Kielc. Ekipa ze Szczecina ma naprawdę duży potencjał i myślę, że ona w którymś momencie odpali.

W czwartym secie dominowaliście, co pokazało, że mimo wcześniejszej trudnej walki jesteście silną drużyną. Jak pan opisze AZS w obecnej dyspozycji? Jaką jesteście drużyną?

Jesteśmy drużyną jeszcze trochę nieobliczalną. Dobiega końca pierwsza runda, a ja coraz bardziej wiem, na co nas stać, coraz bardziej czuję to na boisku. Czujemy się pewnie. Jakbym opisał naszą drużynę? Kolektyw. Podwójna zmiana, Hidde (Boswinkel) wszedł za Janka (Hadravę) i pomógł. Nikt się u nas nie obraża, że nie gra, że nie pomaga na boisku – tak samo wyglądają treningi. Myślę, że to jest naszą mocną stroną, że wszyscy czują się ważni w tej drużynie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved