Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Paweł Samborski: Pozycja wicelidera jest najlepszym prezentem pod choinkę

Paweł Samborski: Pozycja wicelidera jest najlepszym prezentem pod choinkę

Mamy w drużynie bardzo pozytywną atmosferę, odczuwamy chęć walki i wygrywania w kolejnych meczach, a to daje nam podstawy do wiary w siebie i osiągnięcia fajnego wyniku – mówi Paweł Samborski, zawodnik Contimaxu MOSiR Bochnia, który rok 2015 zakończył na fotelu wicelidera szóstej grupy II ligi mężczyzny, będąc słabszym tylko od TSV Sanok.

 



Dobre występy w tym roku przypieczętowaliście zwycięstwem nad Avią Świdnik. Mimo że rywale są zdecydowanie niżej w tabeli, to ich gra wygląda lepiej niż na początku sezonu i chyba musieliście się sporo napracować, aby wywieźć komplet punktów ze Świdnika?

Paweł Samborski: – Bardzo cieszymy się z tego zwycięstwa. Zawodnicy Avii zagrali o wiele lepiej niż w pierwszym meczu w Bochni, a my podeszliśmy do spotkania rewanżowego zdecydowanie za spokojnie. Jednak najważniejsze jest to, iż mimo wielu trudnych chwil w tym meczu potrafiliśmy wywieźć ze Świdnika komplet punktów. Nie na darmo ktoś powiedział kiedyś, że prawdziwy i dojrzały zespół poznaje się wtedy, kiedy jego gra się nie układa, ale pomimo tego udaje mu się wygrać spotkanie. 

Wasz dotychczasowy bilans to 9 zwycięstw i 3 porażki, co daje wam drugie miejsce w tabeli. Zatem chyba możecie być zadowoleni z waszej dotychczasowej postawy?

– Faktycznie, ostatnio nie możemy narzekać. Po raz piąty z rzędu zakończyliśmy mecz z kompletem punktów, dzięki czemu bardzo poprawiliśmy swoją lokatę w tabeli, wskakując na pozycję wicelidera. Jest to najlepszy prezent pod choinkę, jaki mogliśmy sobie sprawić. Ale już po świętach musimy zostawić to za sobą i patrzeć w przyszłość, bo sezon dopiero wkracza w decydującą fazę, a przed nami spotkania decydujące o rozstawieniu przed play-off.  

Szczególnie szkoda chyba tej porażki z beniaminkiem z Niebylca, za którą zresztą zdążyliście się już mu zrewanżować?

– Osobiście najbardziej żałuję porażki w Krośnie. Zagraliśmy wtedy bardzo słabe spotkanie, a doświadczony zespół Karpat skrzętnie to wykorzystał, nie pozwalając nam na wywalczenie jakiejkolwiek zdobyczy punktowej. Natomiast drużyna z Niebylca przed sezonem była wielką niewiadomą. Teraz widać, że z powodzeniem walczy o najwyższe cele. Na szczęście w rewanżu zdobyliśmy na wyjeździe komplet oczek, a takie spotkania są za przysłowiowe sześć punktów.

W szóstej grupie dzieli i rządzi TSV Sanok, który pewnie w obecnym składzie poradziłby sobie także w wyższej klasie rozgrywkowej. Czy twoim zdaniem jest to rywal poza zasięgiem, a pozostałym drużynom zostaje walka o drugie miejsce premiowane awansem do turnieju półfinałowego?

– Życzę drużynie z Sanoka awansu do I ligi, tym bardziej, że gra w niej kilku moich znajomych. Widać, że jest tam zaplecze, by stworzyć bardzo fajny ośrodek siatkarski. Szczerze mówiąc, celem pozostałych zespołów jest stworzenie sobie takiej sytuacji w tabeli, by w play-off nie spotkać się z TSV. Oczywiście nie wiemy jeszcze, która drużyna zajmie czwarte miejsce, ale na pewno będzie w ciężkiej sytuacji. Jednak oprócz sanoczan jeszcze jedna ekipa z naszej grupy wyjdzie, by dalej walczyć o awans. Bardzo chciałbym, aby była to nasza drużyna. 

Przed wami chwila oddechu od siatkówki. Jak święta spędzi Paweł Samborski? Czy w ich trakcie będzie jakiś specjalny element tradycji, który kontynuuje się od lat w twojej rodzinie?

– Spędzę święta w gronie najbliższych. Są to wyjątkowe dni, podczas których można chociaż na chwilę uciec od codziennych obowiązków i siatkówki i pocieszyć się bliskością rodziny. Jest to bardzo potrzebne. Raczej nie ma w mojej rodzinie specjalnego elementu tradycji, ale dwanaście potraw, śpiewanie kolęd i udział w pasterce to obowiązkowe elementy corocznych świąt.

Nowy rok zaczniecie od mocnego uderzenia, bo czeka was starcie z liderem. Tak naprawdę w tym meczu nie będziecie mieli nic do stracenia, więc chyba przede wszystkim duże ryzyko będzie w stanie pomóc wam w sprawieniu ewentualnej niespodzianki?

– W meczu przeciwko TSV nie będziemy mogli grać półśrodkami. Na pewno będziemy ryzykowali w zagrywce i ataku, bo nie ma co ukrywać, że potencjał sanoczan jest wyższy od naszego. Na szczęście to jest sport. Jeżeli trafimy na naszą dobrą dyspozycję i gorszą rywali, to kto wie… Na pewno nie położymy się na boisku i nie oddamy meczu bez walki.

Zespół z Bochni z roku na rok coraz lepiej spisuje się w rozgrywkach II ligi. Czy w tym sezonie nadszedł czas, aby Contimax MOSiR powalczył o awans do turnieju półfinałowego? Czy nie nakładacie na siebie dodatkowej presji i spokojnie podchodzicie do stawiania sobie dalekosiężnych celów?

– Chcemy grać jak najdłużej. Jeśli udałoby nam się dojść do turnieju półfinałowego lub finałowego, to płakać z tego powodu na pewno nie będziemy, jednak skupiamy się na każdym najbliższym meczu. Zarząd oczekuje od nas miejsca w czwórce i to jest nasz podstawowy cel, do którego dążymy. Jeśli go osiągniemy, to każdy lepszy wynik będzie tylko z korzyścią dla nas samych. Osobiście czuję się w tej drużynie bardzo dobrze. Mamy bardzo pozytywną atmosferę, odczuwamy chęć walki i wygrywania w kolejnych meczach, a to daje nam podstawy do wiary w siebie i osiągnięcia fajnego wyniku.  

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved