Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Rusek: Mieliśmy swoje szanse, a jednak przegraliśmy

Paweł Rusek: Mieliśmy swoje szanse, a jednak przegraliśmy

fot. Sylwia Lis-Dubiel

W hicie 19. kolejki PlusLigi Asseco Resovia Rzeszów podejmowała u siebie PGE Skrę Bełchatów. Spotkanie było bardzo emocjonujące i zakończyło się po tie-breaku na korzyść przyjezdnych. – Myślę, że nie możemy mieć do siebie pretensji. Szkoda tych straconych przewag punktowych, bo w kontekście przyszłości to zawsze buduje, jeśli się wygra u siebie ze Skrą. Nie ukrywajmy, będzie nas to bolało, że mieliśmy swoje szanse, a jednak przegraliśmy ten mecz – stwierdził po porażce libero rzeszowian, Paweł Rusek.

Mecze PGE Skry i Asseco Resovii przez lata urosły do rangi derbów PlusLigi. Na takie mecze mobilizują się nie tylko kibice, ale również zawodnicy i to było dzisiaj widać, bo wyszliście do tego meczu bardzo mocno zmobilizowani.



Paweł Rusek: – Myślę, że byliśmy bardzo dobrze przygotowani do tego meczu i bardzo dobrze nastawieni. Co zadecydowało? Myślę, że w końcówce Skra obróciła najważniejsze akcje na swoją korzyść. Nie ukrywając, w czwartym secie mieliśmy swoje piłki w górze, gdzie wygranie tych akcji pozwoliłoby nam odskoczyć na kilka oczek i wygrać ten mecz. Jeżeli z taką drużyną się to nie udaje, to zaczyna się dziać jak w piątym secie. Trochę szkoda, bo z tych trzech meczów ze Skrą w tym sezonie byliśmy najbliżej zwycięstwa.

Rozmawiamy o czwartym czy piątym secie, ale gdyby nie utrata przewagi z pierwszej partii (Resovia prowadziła 22:16 – przyp. red.), to ten mecz mógł się zakończyć wynikiem 3:0 dla was.

Utrata tej przewagi wynikała nie tylko z bardzo dobrej gry Skry na zagrywce, ale i naszych błędów. Trzeba się cieszyć z tego, że nasza gra wygląda dużo lepiej. Dzisiaj zostawiliśmy serce na boisku i daliśmy z siebie wszystko. Myślę, że nie możemy mieć do siebie pretensji. Szkoda tych straconych przewag punktowych, bo w kontekście przyszłości to zawsze buduje, jeśli się wygra u siebie ze Skrą. Nie ukrywajmy, będzie nas to bolało, że mieliśmy swoje szanse, a jednak przegraliśmy ten mecz.

Słychać wiele głosów, że od czasu powrotu trenera Kowala na ławkę trenerską wasza gra i atmosfera w zespole wygląda znacznie lepiej niż za trenera Serniottiego. Czy zgodzisz się z tym stwierdzeniem?

Trenowaliśmy ciężko z trenerem Seniottim i równie ciężko trenujemy z trenerem Kowalem. Zgodzę się z tobą, bo zaczęliśmy grać dużo lepiej, skoczyliśmy na wyższy poziom. Zaczęło się robić ciekawie, bo zaczęliśmy wygrywać i walczymy z każdym jak równy z równym. Nie ma już takich bolesnych porażek jak do tej pory, poza meczem ze Społem Kielce, gdzie nieoczekiwanie przegraliśmy. Kielce też pokazały nieraz, że potrafią grać. Także zgadzam się, że gramy dużo lepiej.

Przez większość sezonu to Mateusz Masłowski dostawał więcej szans pokazania się na boisku, dzisiaj to ty miałeś okazję grać przez cały mecz. Co powiesz o rywalizacji z tym młodym zawodnikiem?

Na pewno nie ma między nami rywalizacji. Trenujemy obydwaj ciężko, bo celem jest to, aby drużyna wygrywała. Zgadza się, że Mateusz gra więcej, ale jest lepszy i trener na niego stawia. Natomiast ja jestem starszy, bardziej doświadczony i jak trzeba pomóc, to zawsze wejdę i pomogę. Każdy chce grać, nie ma co ukrywać i mówiąc kolokwialnie – ściemniać. Natomiast taka rola, że on gra, a jak się coś dzieje, to ja zawsze mogę wejść i pomóc. Takie zadania mamy i myślę, że wywiązujemy się z nich dość poprawnie.

Rozmawiał: Tomasz Bielak

źródło: pzps.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved