Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Paweł Gradowski: Musimy wspiąć się wyżej w tabeli

Paweł Gradowski: Musimy wspiąć się wyżej w tabeli

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Bardzo negatywnie oceniam szczególnie drugiego seta, przez większość którego kontrolowaliśmy boiskowe wydarzenia, a przegraliśmy końcówkę. Myślę, że to zemściło się w ostatecznym rozrachunku. Pierwszą i czwartą partię rywale mieli pod zupełną kontrolą, a w trzecim secie zagraliśmy koncertowo – powiedział po przegranej z olsztynianami Paweł Gradowski, szkoleniowiec BBTS-u Bielsko-Biała.

W miniony weekend własna hala nie okazała się atutem BBTS-u Bielsko-Biała, który u siebie przegrał z Indykpolem AZS Olsztyn. Gospodarze mają czego żałować, bowiem w drugim secie roztrwonili kilkupunktowe prowadzenie, co w konsekwencji okazało się decydujące o tym, że nie urwali żadnego punktu wyżej notowanym przeciwnikom. – Od momentu, kiedy została mi powierzona rola pierwszego szkoleniowca, u siebie czuliśmy się bardzo mocni. Zawsze we własnej hali zdobywaliśmy punkty i na to nastawialiśmy się także w meczu z olsztynianami. Mało nam zabrakło do zrealizowania tego celu. Bardzo negatywnie oceniam szczególnie drugiego seta, przez większość którego kontrolowaliśmy boiskowe wydarzenia, a przegraliśmy końcówkę. Myślę, że to zemściło się w ostatecznym rozrachunku. Pierwszą i czwartą partię rywale mieli pod zupełną kontrolą. Zgubiliśmy te dwa sety, zagraliśmy w nich naprawdę słabą siatkówkę. Natomiast w trzecim zagraliśmy koncertowo – skomentował Paweł Gradowski, szkoleniowiec ekipy z Beskidów.



W pojedynku z Indykpolem AZS po raz pierwszy od kilku tygodni na dłuższym dystansie meczowym mieli okazję zagrać Wiaczesław Tarasow oraz Oleg Krikun, którzy w poprzednich pojedynkach nie stanowili o sile swojego zespołu, a tym razem poderwali BBTS do walki. – Widać było u nich głód siatkówki, ponieważ ostatnie mecze graliśmy praktycznie w niezmienionym składzie, dokonując jedynie delikatnych roszad. Też zaczęliśmy tak mecz z olsztynianami, ale pierwszy set pokazał, że nie jest to dobra droga. Kiedy Rosjanie pojawili się na boisku, widać było, że chcą pokazać się z jak najlepszej strony, bo dawno nie grali. Natomiast mniej interesuje nas, czy poszczególni zawodnicy dobrze grają, bo dobrze grać ma cały zespół. Zmiany były dobre, bo poderwały drużynę do walki, ale to nie wystarczyło, żeby wygrać z olsztynianami – zaznaczył Gradowski.

Im bliżej do końca rundy zasadniczej, tym sytuacja bielskiego zespołu robi się coraz trudniejsza. Obecnie z dorobkiem zaledwie dziewięciu oczek na koncie zamyka on stawkę w PlusLidze. Nawet do czternastej Łuczniczki traci już dziewięć oczek, a taki dystans nie będzie łatwo odrobić. Niemniej jednak wszyscy w BBTS-ie jeszcze wierzą, że uda się utrzymać klub w elicie. – To jest jedyny cel, który nam przyświeca. Musimy wspiąć się wyżej w tabeli. Mamy dwa tygodnie przygotowań do meczu z Cuprum, ale będziemy trenowali tak samo jak wcześniej. Więcej trenować już nie możemy. Trenujemy dziewięć razy w tygodniu. Jesteśmy zespołem, który musi dużo pracować, żeby nadrobić różnicę między nami a innymi zespołami. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że teraz znajdą się specjaliści siatkarscy, którzy stwierdzą, że trenujemy za dużo, ale nikt nie jest zmęczony. Od kilku miesięcy nie mamy żadnych kontuzji w drużynie, to chyba oznacza, że dobrze pracujemy – zakończył Gradowski.

źródło: bbtsbielsko.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-01-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved