Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > P. Stroiwąs: Potraciłyśmy punkty na własne życzenie

P. Stroiwąs: Potraciłyśmy punkty na własne życzenie

fot. Michał Szymański

Siatkarki KSZO Ostrowiec Św. walczą o uniknięcie strefy barażowej w Orlen Lidze. Ostrowczanki chciały w Łodzi pokusić się o sprawienie niespodzianki, ale konsekwentne i znacznie skuteczniejsze w ataku podopieczne Michała Maska wykorzystały słabości rywalek w trzech setach, inkasując komplet punktów. – Musimy skupić się na własnej grze, jeśli wygramy, to nie będziemy musiały oglądać się na przeciwników – mówi przed ostatnimi meczami rundy zasadniczej Paulina Stroiwąs, środkowa KSZO.

W meczu z ŁKS-em nie byłyście co prawda faworytkami, ale też przed meczem wiadomo było, że jest to drużyna, z którą możecie powalczyć o ligowe punkty. W pierwszym secie rzeczywiście potrafiłyście być cały czas o krok od rywalek. Dlaczego później łodziankom udawało się tak szybko budować przewagę?



Paulina Stroiwąs: – Dziewczyny są na pewno trochę bardziej doświadczone niż my. Zespół ŁKS-u zagrał bardzo dobre zawody, jeśli chodzi o element bloku, my za to popsułyśmy za dużo zagrywek. Chciałyśmy przywieźć z Łodzi jakieś punkty, bo wiadomo, że w tabeli jest „ciasno”, ale łodzianki też walczą o to 5. miejsce, także każdy grał na 100%, nikt nie odpuszczał. My walczymy dalej i zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja na koniec tej rundy zasadniczej.

Wydaje się, że w meczu z beniaminkiem Orlen Ligi ta presja była po waszej stronie, bo cały czas staracie się uniknąć miejsca na samym końcu ligowej tabeli.

– Nie ma co ukrywać, że my grając dziewięć tie-breaków, trochę już sił straciłyśmy. Nie pozostaje to oczywiście bez wpływu na to, jak się czujemy. Przed nami mecze z teoretycznie słabszymi przeciwnikami, bo z tymi z dołu tabeli. Mam nadzieję, że uda nam się wygrać te ostatnie dwa mecze przed play-off.

26. kolejek i 14 zespołów biorących udział w zmaganiach ekstraklasy. Nie jest to twoim zdaniem trochę zbyt dużo?

– Jest to dużo grania, ale ja nie narzekam, bo dla mnie i tak jest to dopiero pierwszy sezon w Orlen Lidze, także nawet nie wiem, jak czułabym się, gdyby tych drużyn było mniej. (uśmiech) Im więcej grania, tym większa z tego płynie korzyść dla mnie.

Do Ostrowca Św. trafiłaś z I-ligowego zespołu KS Murowana Goślina, ale wcześniej miałaś okazję reprezentować BKS.

– Tak, byłam w szerokim składzie, ale występowałam głównie w juniorkach. Potem przez trzy lata grałam w Murowanej Goślinie, a od tego sezonu reprezentuję barwy KSZO. Czuję się tutaj bardzo dobrze, dostaję od trenera ostatnio dość dużo szans na pokazanie się. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko się z tego cieszyć.

KSZO jest takim klubem, który nie przypina siatkarkom łatek i dość często zawodniczki, które trafiają tutaj z I ligi, mogą nabierać doświadczenia bezpośrednio na boisku.

– Akurat złożyło się tak, że mamy w składzie trochę więcej doświadczonych zawodniczek niż w zeszłym sezonie. Biorąc jednak pod uwagę to, co działo się w poprzednich latach, rzeczywiście wiele dziewczyn z I ligi otrzymało okazję do wykazania się i ja brałam to pod uwagę, wybierając KSZO. Pokazałam się tutaj w maju, trener widział mnie w tym zespole, byłam czwartą środkową, a teraz „wskoczyłam” do pierwszego składu i jestem z tego powodu szczęśliwa.

Podobno na swój pierwszy trening poszłaś z własnej woli, zazwyczaj dzieje się to za namową otoczenia. Jak było naprawdę?

– To kiedy poszłam na mój pierwszy trening, to było już bardzo dawno temu. (uśmiech) Byłam wysoka, więc już w szkole nauczyciele mnie zauważyli. Ale przyznam, że te początki były dość trudne.

Wciąż macie dwa punkty przewagi nad ostatnim zespołem w lidze. Mimo to ta tabela nie wygląda na pewno tak, jak byście to sobie wymarzyły. Spory wpływ na to miała ta duża liczba rozegranych siatkarskich maratonów?

– Potraciłyśmy trochę punktów na własne życzenie, bo zdarzały się takie mecze, że prowadziłyśmy już 2:0 czy 2:1 i nie potrafiłyśmy doprowadzić do końca spotkania, przegrywając w tie-breaku. W wielu przypadkach wychodziłyśmy z nich też obronną ręką i na pewno lepsze są dla nas dwa punkty niż zero.

Dążycie do tego, aby ostatni mecz rundy zasadniczej móc rozegrać spokojniej i wyjaśnić wcześniej kwestię uniknięcia gry w barażu?

– Żaden mecz nie będzie spokojniejszy, bo za każdym razem ktoś może wygrać, ktoś może niespodziewanie urwać punkty, a my walczymy o jak najwyższe miejsce. Musimy skupić się na własnej grze, jeśli wygramy, to nie będziemy musiały oglądać się na przeciwników.

Za atak łodzianek są odpowiedzialne dwie zawodniczki, o zupełnie odmiennej charakterystyce gry. Co możesz powiedzieć o grze Agaty Oleksy i Izabeli Kowalińskiej z perspektywy środkowej?

– Agatę Oleksy kojarzę z czasów gry w I lidze, bo tam się mierzyłyśmy, już tam pokazywała się z naprawdę dobrej strony. Izę Kowalińską znam natomiast tylko z telewizji (uśmiech) i z poprzednich starć z ŁKS-em w tym sezonie. Są to zawodniczki, które są doświadczone, bardzo wysoko łapią piłkę w ataku, wykorzystują każdy błąd techniczny. Szczerze mówiąc, pokazały mi w tym spotkaniu, gdzie jest moje miejsce i ile jeszcze muszę się nauczyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved