Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Paula Słonecka: Musimy walczyć o najwyższe cele

Paula Słonecka: Musimy walczyć o najwyższe cele

fot. Damian Krzanowski / karpaty-krosno.pl

Siatkarki Karpat Krosno nie sprostały w Łodzi miejscowemu zespołowi ŁKS-u w meczu na szczycie I ligi kobiet. „Karpatki” pokazały się jednak z dobrej strony i czwarte miejsce zajmowane przez nie po rozegraniu ośmiu spotkań stawia je w korzystnej sytuacji przed drugą częścią sezonu. – Myślę, że o ile początek sezonu był dosyć słaby, bo przegrałyśmy dwa mecze, to teraz coraz bardziej się rozkręcamy. Uważam, że jednak dla wielu jest to zaskoczenie, że jesteśmy tak wysoko. Mogę obiecać, że będziemy dalej walczyć – mówi kapitan krośnianek, Paula Słonecka.

W każdym z setów do pewnego momentu wynik oscylował w okolicach remisu. Z czego to wynikało, że później w końcówce za każdym razem to łodzianki były lepsze?



Paula Słonecka:Na pewno z doświadczenia. Bo to wynikające z czasu spędzonego na boisku, wieku jest nieporównywalne do naszego. To są dziewczyny ograne, które doskonale wiedzą, jak się gra w siatkówkę. My jeszcze cały czas się trochę uczymy, zgrywamy. Myślę jednak, że o ile początek sezonu był dosyć słaby, bo przegrałyśmy dwa mecze, to teraz coraz bardziej się rozkręcamy. Uważam, że jednak dla wielu jest to zaskoczenie, że jesteśmy tak wysoko. Mogę obiecać, że będziemy dalej walczyć. Ten mecz nam do końca nie wyszedł, nie zagrałyśmy tak, jak powinnyśmy, ale to już historia. Łodzianki dzisiaj były po prostu lepsze.

Przegrałyście mecze z Chemikiem Police i AZS-em Politechniką Śląską Gliwice, a wygrałyście z tak mocnym zespołem jak Wisła Warszawa. Dlaczego tak się stało?

To potwierdza, że mamy młody zespół i gramy dosyć nierówno. Mamy mecze bardzo dobre i wtedy możemy wygrać z najlepszymi, z zespołami, które mają w składzie dużo bardziej doświadczone siatkarki. Z drugiej strony mamy spotkania słabsze, gdzie przegrywamy np. z gliwiczankami. Nie mówię, że jest to zespół gorszy niż Wisła, ale przed sezonem na pewno każdy powiedziałby, że to jest drużyna, która w tabeli będzie walczyła o niższe pozycje. Mimo to potrafiłyśmy z nią przegrać, a z Wisłą wygrałyśmy.

Może jest tak, że to na wyjazdach idzie wam gorzej, bo wszystkie dotychczasowe porażki poniosłyście na wyjazdach…

Na pewno lepiej się gra przy swojej publiczności. Mamy świetnych kibiców i oni zawsze są naszym siódmym zawodnikiem, dlatego to zawsze ma wpływ na naszą postawę.

W tym sezonie zostałaś kapitanem drużyny. Jest to dla ciebie pewnego rodzaju nowość?

Oczywiście. Dla mnie cenne jest, że trener i pozostałe dziewczyny darzą mnie zaufaniem, skoro powierzyli mi taką funkcję. Staram się wywiązać z niej jak najlepiej i mam nadzieję, że widać to na boisku.

Czujesz się już związana z tym klubem? To twój trzeci sezon z rzędu w barwach Karpat…

Zdecydowanie tak. Miałam na początku zostać tutaj tylko na jeden sezon. Czuję się tu jednak dobrze i los tak się potoczył, że zostałam na trzy. Zobaczymy, co będzie dalej, ale na pewno czuję więź z tym klubem, bo inaczej pewnie nie podjęłabym takiej decyzji.

Następny mecz gracie z Budowlanymi Toruń. To dla was kolejny ze sprawdzianów z tymi najlepszymi zespołami I ligi…

Teraz zmieniłyśmy trochę obciążenia na siłowni. Tak jak powiedział nam trener, to było widać, że byłyśmy po prostu wolniejsze. Mam nadzieję, że do meczu z toruniankami nasze organizmy się trochę przyzwyczają do tego innego wysiłku, cięższych treningów i zagramy lepiej. Ja ze swojej strony mogę obiecać, że będziemy walczyć, a jaki będzie wynik – to się okaże po meczu.

Ten początek sezonu jest dla ciebie pozytywnym zaskoczeniem? O ile pierwsze trzy zespoły można było tak typować przed rozpoczęciem sezonu, to wy im punktowo na razie wcale nie ustępujecie…

Myślę, że nikt się nie spodziewał, że będziemy tak wysoko. Nawet w założeniach przedsezonowych, ustaleniach z trenerem rozmawialiśmy o pierwszej ósemce, żeby uniknąć tej strefy spadkowej. Mamy bardzo fajną atmosferę do pracy – między nami, zawodniczkami i trenerem. Dobrze się dogadujemy, pracujemy i cieszymy się, że to przynosi efekty.

Myślisz, że waszym atutem może być to, że tych zmian w tym sezonie nie miałyście aż tak wiele? Tylko cztery zawodniczki doszły do składu…

Moim zdaniem to także mogło mieć duży wpływ na nasze wyniki. Jednak takie radykalne roszady z sezonu na sezon to jest pewien problem dla zespołu. Wiadomo, że nowe zawodniczki muszą się zgrać z rozgrywającą. Ja na przykład gram już z Olą (Mikołajewską – przyp. red.) drugi sezon i myślę, że to widać, lepiej „czujemy” się na boisku.

Z tego powodu, że dwa zespoły wycofały się z rozgrywek, w terminarzu pojawiły się przerwy. One wam pomagają, czy bardziej przeszkadzają?

Wydaje mi się, że bardziej przeszkadzają. Mimo wszystko jest to jednak takie wybicie z rytmu. Wtedy nie wiadomo, czy trenować, czy powinnyśmy mieć trochę wolnego. Nie jestem do tego przyzwyczajona. Chyba po raz pierwszy jest taka sytuacja, że jest tyle wolnych dni od meczu. Troszkę nie wiadomo, co wtedy zrobić. Sparingu się też wtedy nie zagra, bo wiadomo, nie ma z kim. Jest to na swój sposób męczące i uważam, że nie powinno tak być. Dobrze, że w drugiej rundzie jest to lepiej pomyślane.

W jakie miejsce celujecie w tym sezonie? Ten poprzedni sezon chyba nie spełnił waszych nadziei…

My celujemy jak zwykle jak najwyżej. Trener powiedział nam, że jeśli teraz jesteśmy już w tej czwórce, to musimy walczyć o najwyższe cele. Nie chciałabym nawet wracać do poprzedniego sezonu, który był po prostu dla nas nieudany. Myślę, że to była dla nas jakaś nauka i wszystkie wyciągnęłyśmy z tego wnioski. Dlatego cieszę się, że teraz nasza gra wygląda dużo lepiej.

Trudno wam się grało w tej hali w Łodzi? W tym meczu mobilizacja kibiców i doping był wyjątkowy…

Hala jest specyficzna, ale myślę, że jest to sprawa drugorzędna. Kibice byli wspaniali i na pewno pomogli zawodniczkom. Nam grało się trudno, ale trzeba oddać zawodniczkom z Łodzi, że pokazały klasę, bo cały czas utrzymywały wysoki poziom. Widać było, że są doświadczone, ograne. My od razu wyszłyśmy z busa… i nie chcę nas tym usprawiedliwiać, bo rywalki po prostu były dzisiaj od nas lepsze.

Czy ŁKS jest zespołem, który jest dla was do „ugryzienia” przed własną publicznością?

Na pewno grając u siebie, będziemy w lepszej sytuacji. Zawsze się nam w Krośnie gra lepiej, też będziemy lepiej „czuły” halę. Zobaczymy też, na jakim etapie my będziemy, bo tak jak mówię, teraz mamy trochę cięższe treningi. Wiadomo, że będziemy chciały się odegrać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved