Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Patryk Napiórkowski: Sukces jest bodźcem do jeszcze cięższej pracy

Patryk Napiórkowski: Sukces jest bodźcem do jeszcze cięższej pracy

fot. Krispol Września

– Zdobycie brązowego medalu I ligi oraz gra w ćwierćfinale Pucharu Polski było wręcz naszym obowiązkiem. Ta drużyna miała bardzo duży potencjał, jeśli chodzi o skład, a także o sposób, w jaki dogadywaliśmy się między sobą. Dla każdego z nas były to piękne chwile, tym bardziej że udało nam się zdobyć medal przed własną publicznością – podsumował udany sezon Patryk Napiórkowski, atakujący APP Krispolu Września.

Udanie zakończyliście sezon 2017/2018, sięgając po brązowe medale. Plan chyba został wykonany z nawiązką? Jakie odczucia towarzyszyły wam po środowym meczu?



Patryk Napiórkowski: – Cel, który nam postawiono przed sezonem, został zrealizowany. Ale uważam, że zdobycie brązowego medalu I ligi oraz gra w ćwierćfinale Pucharu Polski było wręcz naszym obowiązkiem. Ta drużyna miała bardzo duży potencjał, jeśli chodzi o skład, a także o sposób, w jaki dogadywaliśmy się między sobą. Dla każdego z nas były to piękne chwile, tym bardziej że udało nam się zdobyć medal przed własną publicznością, a obecność naszych kibiców była dla nas dodatkowym motorem napędowym. Zwycięstwo na koniec sezonu szczególnie cieszy, ponieważ osiągnęliśmy historyczny wynik dla APP Krispolu Września.

Mimo że rywalizację o brąz z AGH zaczęliście dobrze, to po trzech spotkaniach przegrywaliście 1:2. Staliście wówczas pod ścianą. Trudno było się podnieść, wiedząc, że AGH jest na fali i u siebie może przypieczętować wywalczenie medalu?

– To prawda, stanęliśmy pod ścianą, ale nie mieliśmy nic do stracenia. Każdy z nas dawał z siebie 110%, żeby wyrównać stan rywalizacji i wrócić na piąty mecz do Wrześni. Poza tym nasze mecze ćwierćfinałowe ze Stalą Nysa czy dwa pierwsze mecze z AGH pokazały, że drużyna wygrywająca w sobotę 3:0 mecz w niedzielę potrafi przegrać tym samym stosunkiem setów. Po raz kolejny pokazaliśmy naszą siłę jako drużyna.

W czwartym i piątym meczu przegraliście pierwszego seta, ale pokazaliście charakter, bo potrafiliście wrócić do gry w tych spotkaniach. Co twoim zdaniem było w nich kluczowe do odniesienia zwycięstwa?

– Wychodzę z założenia, że zwycięstwa można być pewnym dopiero po gwizdku końcowym. Obserwując I ligę lub też PlusLigę, można wymienić mnóstwo przypadków, gdzie drużyna prowadząca już 2:0 całe spotkanie przegrywa. Tak jak mówiłem wcześniej, kluczowe było zaangażowanie całego zespołu oraz wiara w końcowy sukces, który zarówno każdemu z nas, jak i klubowi z Wrześni da wiele profitów i satysfakcji.

Jak dużą rolę według ciebie w odwróceniu losów rywalizacji odegrała wasza szersza ławka? Przykładowo ty czy Artur Pasiński potrafiliście poderwać zespół do boju w trudnych momentach. Wydaje się, że takich zmienników zabrakło krakowskiej ekipie…

– To jest sport zespołowy i ławka potrafi być tak samo ważna jak pierwszy zespół. W kluczowych momentach sezonu potrafiliśmy się naprawdę bardzo fajnie uzupełniać na konkretnych pozycjach, dając w moim odczuciu pewność trenerowi, że robiąc zmianę, jakość gry nie spadnie. Ponieważ zaangażowania nie można było odmówić nikomu, czy to był zmiennik, czy zawodnik z pierwszej szóstki, potrafiliśmy krakowian przełamać i wyjść zwycięsko z rywalizacji.

Dla was był to wyjątkowo długi sezon. Jakbyś go podsumował? Coś cię w nim pozytywnie zaskoczyło, a może coś rozczarowało?

– To był długi sezon, ale zakończony happy endem. Trafiłem do fajnego zespołu, w którym mogłem się naprawdę dużo nauczyć i dostałem szansę zagrania o wyższe cele w tej lidze. Poza tym mieliśmy możliwość zagrania kilku spotkań w okresie przygotowawczym z zespołami z PlusLigi, a także mogliśmy zagrać z mistrzem kraju w Pucharze Polski, gdzie pokazaliśmy fajną siatkówkę. Cieszy też postawa kibiców, którzy byli z nami na wielu wyjazdach (np. w Suwałkach, za co należy im się ogromny szacunek), a ich obecność zawsze dodawała skrzydeł. Pozytywnym zaskoczeniem była na pewno runda zasadnicza, w której dopiero w ostatniej kolejce rozstrzygała się walka o grę w play-off. Grając w I lidze już trzeci sezon, nie przypominam sobie aż tak zaciętej walki. Optymizmem nie napawa sytuacja np. drużyny z Sanoka. To też nie jest pierwszy przypadek, w którym drużyna poprzez problemy finansowe opuszcza bądź ma zamiar opuścić I ligę. Dla mnie osobiście ten sezon, a w szczególności jego koniec, to okres pełen przemyśleń, głębszej analizy swojej gry. Cieszy ogromnie sukces, który razem z drużyną osiągnąłem, ale to jest tylko kolejny bodziec do dalszej i jeszcze cięższej pracy.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-26

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved