Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Patryk Łaba: Zrobimy wszystko, by awansować do play-off

Patryk Łaba: Zrobimy wszystko, by awansować do play-off

fot. Gwardia Wrocław

KPS Siedlce zajmuje aktualnie 9. miejsce w rozgrywkach I ligi, ale drużyna jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa. Wręcz przeciwnie, zawodnicy zapowiadają walkę o awans do fazy play-off.  Patryk Łaba opowiada m.in. o ostatnim meczu z AZS-em AGH Kraków, niedosycie po zakończeniu pierwszej rundy zasadniczej, rozgrywkach Pucharu Polski i wyzwaniach, jakie czekają zespół w nowym roku. – Cały czas walczymy o to, żeby znaleźć się w ósemce i bardzo potrzebujemy zwycięstw. Ostatnia wygrana bardzo nam pomogła i dodała pewności. Jedno, co mogę powiedzieć, to że będziemy walczyć do końca – mówi przyjmujący KPS-u Siedlce.

W ostatnim meczu pokonaliście AZS AGH Kraków 3:1. Chyba dobrze było sobie przypomnieć smak zwycięstwa?



Patryk Łaba:Bardzo potrzebowaliśmy tego zwycięstwa. Szczególnie że w tym sezonie po raz pierwszy przywieźliśmy do Siedlec trzy punkty. Do tej pory udało się nam wygrać z Kluczborkiem, ale dopiero po tie-breaku 3:2. Życzyłbym sobie, żeby ten dobry wynik był prognostykiem na przyszłość i krokiem w dobrą stronę.

Dołożę do tego łyżkę dziegciu – uważam, że w Krakowie mogliście pokusić się o jeszcze wyższe zwycięstwo. Mieliście bardzo duże szanse na wygraną 3:0. W pierwszym secie byliście na prostej drodze do zwycięstwa, kiedy to prowadziliście kilkoma punktami, a ostatecznie przegraliście 24:26.

– To prawda… W końcówce znowu nie wytrzymaliśmy napięcia. Popełniliśmy błąd w przyjęciu i przyjęliśmy piłkę na drugą stronę. W kolejnej akcji przyjęcie także nie było najlepsze i w ataku zostaliśmy zablokowani. Wyglądało to tak, jak byśmy oddali końcówkę bez większej walki. Cały czas walczymy ze swoimi problemami w końcówkach. Na szczęście w następnych setach udało się nam przechylić szalę na swoją stronę. Szczególnie tę w drugim secie, kiedy wygraliśmy 33:31, choć mogło się wydawać, że znowu przegramy. Myślę, że ta wygrana pozytywnie nastawiała nas przed trzecią i czwartą partią. Z kolei drużynie z Krakowa trochę podcięła skrzydła.

Śledząc wynik tego sobotniego spotkania i tę zaciętą końcówkę w drugiej partii, pomyślałam, że jeśli ją przegracie, to będzie można mówić o końcu meczu i zwycięstwie Akademików 3:0. Mogłoby się tak stać?

Mogłoby tak być… Myślę, że kolejna przegrana końcówka i to jeszcze takim wynikiem mogłaby dość mocno uderzyć w zespół. Nasze morale by osłabły. Dlatego tym bardziej cieszymy się, że udało się nam odwrócić losy tego seta. Dzięki temu cała nasza gra odmieniła się na lepsze. Gospodarze natomiast zaczęli popełniać proste błędy, które wykorzystaliśmy. Zagraliśmy dużo cierpliwiej. Przy trudnych piłkach nie podejmowaliśmy niepotrzebnego ryzyka. Dobrze graliśmy blokiem i przechyliliśmy szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Po ostatnim meczu częstochowskiej drużyny Piotr Łuka, trener Tauronu AZS powiedział, że nie sztuką jest grać efektowną siatkówkę, czasami po prostu należy grać prosto i ta prosta gra może przynieść zwycięstwo. Może to powinien być klucz do waszej gry?

Na pewno podpisuję się pod tym, co powiedział trener Piotr Łuka. Muszę przyznać, że w sobotę graliśmy brzydką siatkówkę. Nie była to siatkówka, która mogłaby podobać się kibicom. Było sporo szarpanej i nierównej gry. To, na czym nam zależało, to uniknąć niepotrzebnych błędów. A przy tym podejmowania ryzyka, kiedy nie jest ono potrzebne. Myślę, że grając mecz za meczem, dość szybko zapomina się o tym, czy któryś był efektowny, czy nie. Liczy się tylko to, czy zdobyło się w nim punkty.

Teraz nie pozostaje wam nic innego, jak pójść za ciosem. W czwartek podejmiecie we własnej hali MKS Ślepsk w ramach meczu III rundy Pucharu Polski. W sobotę natomiast zmierzycie się ze Stalą Nysa w spotkaniu 16. kolejki I ligi. Pojawia się pytanie, jakim składem zagracie z zespołem z Suwałk, skoro po zaledwie 48 godzinach przyjdzie wam walczyć o bardzo ważne ligowe punkty z wiceliderem tabeli?

–  Nie wiemy, jakim składem zagramy przeciwko drużynie z Suwałk. Musimy pamiętać, że mecz Pucharu Polski gramy w czwartek, a dwa dni później zmierzymy się ze Stalą Nysa. Na pewno potrzebujemy dużo grania, żeby zbierać doświadczenie i się zgrywać. Trener podejmie decyzję, w jakim ustawieniu rozegramy ten czwartkowy mecz. Jeśli mowa o sobotnim spotkaniu, doskonale wiemy, że Stal to bardzo trudny przeciwnik. Liczymy na to, że w końcu we własnej hali zagramy tak, jak chociażby z MKS-em Ślepsk Suwałki w pierwszej rundzie. Wykorzystaliśmy wtedy wszystkie swoje atuty. Cały czas walczymy o to, żeby znaleźć się w ósemce i potrzebujemy zwycięstw. Ostatnia wygrana bardzo nam pomogła i dodała pewności. Jedno, co mogę powiedzieć, to że będziemy walczyć do końca.

KS Lechia Tomaszów w IV rundzie Pucharu Polski zagra ze Stalą Nysa. Bartłomiej Rebzda, trener KS-u Lechii powiedział, że potraktuje to spotkanie jako bardzo dobry sprawdzian dla zespołu, który może okazać się bardzo cenny w walce o ligowe punkty i miejsca w I lidze.

– Na pewno inaczej do meczu w Pucharu Polski podchodzi Lechia, która jest liderem rozgrywek, a inaczej my musimy podchodzić do takich spotkań. Nieco inaczej musimy rozkładać siły. Cały czas walczymy, żeby znaleźć się w ósemce. Pretendentów do miejsc 1-8 jest coraz więcej.

Skoro mowa o ósemce. Chyba zgodzi się pan ze mną, że dzięki ostatniej wygranej za trzy punkty macie realne szanse o dalszą walkę o awans do fazy play off?

To prawda. Ostatnie zwycięstwo bardzo nam pomogło. Było nam potrzebne również do tego, aby utrzymać motywację i nadzieję na to, że jeszcze nic nie jest stracone. Przyznaję szczerze, że ostatni sezon w Sanoku nauczył mnie, że zawsze warto grać do końca. W ubiegłym sezonie wyprzedziliśmy KPS Siedlce jednym punktem i awansowaliśmy do fazy play-off. Tak naprawdę w tamtym czasie mało osób dawało nam szanse na to, że tego dokonamy. My jednak robiliśmy swoje. Dość sensacyjnie wygraliśmy z Nysą, co nas bardzo podbudowało. W związku z tym, póki są matematyczne szanse, osobiście będę wierzył w to, że będziemy w ósemce. Jako drużyna zrobimy wszystko, żeby znaleźć się w gronie ośmiu najlepszych drużyn po rundzie zasadniczej.

Za nami 15. kolejek I ligi i praktycznie w każdej mieliśmy mniejszą lub większą niespodziankę, jeśli chodzi o wynik danego meczu. Idąc tym tropem, wszystko wskazuje na to, że walka o awans do play-off i poszczególne miejsca 1-8 będzie toczyła się do ostatniej serii spotkań, czyli 23 lutego 2019 roku.

– W pełni zgadzam się z tym, co pani powiedziała. Życzyłbym sobie jednak, żeby w przypadku naszego zespołu tej walki nie było do ostatniej kolejki. Chciałbym, abyśmy mieli zagwarantowane miejsce w ósemce dużo wcześniej. Jednak patrząc na tabelę, widać, że różnice punktowe pomiędzy drużynami są naprawdę niewielkie. Tak naprawdę wszystko może jeszcze się wydarzyć. Dla przykładu na siódmym miejscu jest Gwardia Wrocław, która ma 27 punktów, a na ósmym MCKiS Jaworzno z 19 punktami, a następnie nasz zespół z 18 oczkami. Walka o ósme miejsce na pewno będzie zacięta. Jeśli nikt nie złapie poważnego kryzysu, to będziemy się bić do końca. Do tego okienko transferowe cały czas trwa. Do końca grudnia spodziewamy się, że niektóre kluby dokonają wzmocnień. Ostatnio dużo się o tym mówi. Już AZS Częstochowa dokonał kilku transferów. W nowym roku wiele może się zmienić. Niektóre drużyny mogą mieć zupełnie nowe oblicze. Na pewno będzie ciekawie. Osobiście liczę na nasz zespół. Mam nadzieję, że złapiemy swój rytm. Bardzo cieszy mnie, że pomału do treningów i gry wraca Damian Dobosz. Liczę, że dzięki niemu nasze treningi będą wyglądały o wiele lepiej. Ponadto Damian jest bardzo dobrym i doświadczonym zawodnikiem. Nawet jak nie będzie gotowy na sto procent, żeby grać cały mecz, to sama jego obecność będzie nam dużo dawać.

Pierwszą część sezonu zakończyliście na 9. miejscu. Domyślam się, że czuliście spory niedosyt po 13. kolejkach I ligi?

Oczywiście, że był niedosyt. Ta lokata jest poniżej naszych oczekiwań. Mieliśmy dużo pecha, bo Damian Dobosz odpadł na samym początku okresu przygotowawczego. Trochę nam to pokrzyżowało szyki. Dużo meczów przegraliśmy w końcówkach. Nawet nie chcę dokładnie sprawdzać, ile tych setów przegraliśmy właśnie w końcówkach i się denerwować. Na pewno sporo punktów uciekło nam właśnie przez takie rzeczy. Zdarzały się też sytuacje, że prowadziliśmy kilkoma punktami i potrafiliśmy roztrwonić swoją przewagę. Jednak tak wygląda siatkówka. Nawet na Klubowych Mistrzostwach Świata najlepsze drużyny przegrywały, a prowadziły np. siedmioma punktami. Zenit Kazań przegrał tie-breaka 17:19, prowadząc 14:9. A wracając do pytania, to 9. miejsce nie jest takie złe. Ta lokata nie skazuje nas od razu na grę w play-out. Jest jeszcze dużo do zrobienia. Tak jak powiedziałem, może to nie jest najlepsza pozycja, ale na pewno dająca nadzieję, na miejsce w ósemce i możliwość gry w fazie play-off.

źródło: 1liga.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved