Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Patryk Czarnowski: To złoto nam się należało

Patryk Czarnowski: To złoto nam się należało

fot. Aleksandra Twardowska

W sobotę w Kędzierzynie-Koźlu poznaliśmy tegorocznych mistrzów Polski. Złote krążki na swoich szyjach zawiesili siatkarze PGE Skry Bełchatów, którzy w spotkaniach finałowych dwukrotnie pokonali ZAKSĘ – najpierw 3:0 na własnym boisku, a później 3:1 na terenie rywala. – Cieszy nas to, że po takim rozpoczęciu nie spuściliśmy głów, wierzyliśmy w siebie i walczyliśmy do samego końca, co przyniosło efekt – komentował po spotkaniu Patryk Czarnowski, środkowy nowych mistrzów.



Po tym spotkaniu aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że ten, kto ma Patryka Czarnowskiego, ten ma mistrza Polski. Jakie to uczucie po raz trzeci z rzędu stawać na najwyższym stopniu podium?

Patryk Czarnowski: – Bardzo się cieszę, że mimo zmiany barw klubowych udało mi się po raz trzeci z rzędu zdobyć mistrzostwo Polski. Wielka radość spowodowana jest również tym, że ten sezon był wyjątkowo trudny, mieliśmy mnóstwo grania, nie tylko w krajowej lidze, ale również w Klubowych Mistrzostwach Świata czy Lidzie Mistrzów. Nasz kalendarz był naprawdę napięty i w tym miejscu należą się gratulacje dla chłopaków za ciężką pracę, za wytrwałość i przede wszystkim za wiarę w to, że możemy wygrać z tą ZAKSĄ, która w zasadzie przez cały czas brylowała na pierwszym miejscu.

Tak jak wspominasz, ZAKSA przez całe rozgrywki okupowała pierwsze miejsce w tabeli, ale w końcu przyszło zmęczenie. W jaki sposób twoim zdaniem należy rozdysponować siły, aby w najważniejszym momencie sezonu być w tej szczytowej formie?

– Byliśmy dobrze przygotowani na te końcowe spotkania. Na pewno bardzo pomogło nam to, że po fazie zasadniczej zajęliśmy drugie miejsce, które zaoszczędziło nam walki w ćwierćfinałach. Dzięki temu zyskaliśmy dodatkowy czas, nie tylko na dopracowanie strategii, ale również na odpowiednie przygotowanie fizyczne. Oczywiście spodziewaliśmy się, że nie będą to łatwe spotkania i faktycznie takie nie były, mimo że wyniki mogą podpowiadać co innego. Na tę chwilę cieszymy się ze zwycięstwa, bo naprawdę nasz zespół bardzo ciężko na to pracował i w tym momencie z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że to złoto nam się należało.

Dekoracja mistrzów Polski (galeria)

Faktycznie patrząc po wynikach, te dwa spotkania finałowe wygraliście dość pewnie. W Kędzierzynie-Koźlu jednak pierwszy set, który przegraliście dziesięcioma punktami, zapowiadał zdecydowaną dominację ZAKSY. Czemu tak ciężko było wam wejść w ten mecz? Czy rywale czymś was zaskoczyli w porównaniu do ostatniego pojedynku w Bełchatowie?

– Na pewno bardzo ważny dla gospodarzy był aspekt własnej hali. Jak wiadomo, atmosfera meczów finałowych przy pełnych trybunach robi swoje. Zdawaliśmy sobie sprawę również z tego, że w porównaniu do spotkania w Bełchatowie ZAKSA na pewno poprawi zagrywkę i tak też się stało, ponieważ w pierwszej odsłonie rywale wcisnęli nam aż sześć asów, co nie często zdarza się w trakcie całego spotkania, a co dopiero jednego seta. Na szczęście jednak udało nam się szybko pozbierać i poprawić swoje błędy, dlatego też wygraliśmy kolejne partie. Teraz, patrząc z perspektywy zakończonego spotkania, na pewno cieszy to, że po takim rozpoczęciu nie spuściliśmy głów, wierzyliśmy w siebie i walczyliśmy do samego końca, co przyniosło efekt.

Zostając przy temacie hali, to nie da się ukryć, że ty na tym obiekcie spędziłeś sporo czasu, reprezentując barwy ZAKSY przez cztery sezony. Czy jak tu wracasz, dalej odczuwasz jakiś sentyment, czy wraz z doświadczeniem takie emocjonalne przywiązanie gdzieś tam zanika?

– Tak, oczywiście mam wielki sentyment do tej hali. Jakby nie patrzeć to zdobywałem tutaj medale i ta bardzo dobra atmosfera, która tutaj panowała, nie tylko w trakcie meczów, ale również w trakcie treningów, na pewno zostaje w głowie. Mam same pozytywne wspomnienia związane z Kędzierzynem, zawsze chętnie tutaj przyjeżdżam i tak naprawdę to tylko mogło mi pomóc, aby dobrze zaprezentować się w tym spotkaniu.

Jak z perspektywy zakończonego sezonu możesz ocenić czas spędzony w Skrze? Jesteś zadowolony, że przed tobą jeszcze rok w Bełchatowie?

– Oczywiście, że jestem zadowolony, szczególnie z wyniku, ale również z klubu i wszechobecnego profesjonalizmu, który panuje w PGE Skrze Bełchatów. Dzisiaj cieszymy się z tego złota, ale za chwilę będzie to już historia i przyjdzie czas na kolejny sezon i ciężką pracę, która mam nadzieję zaowocuje powtórzeniem tego sukcesu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-05-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved