Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > siatkówka plażowa > Pary plażowe walczą o kwalifikację olimpijską

Pary plażowe walczą o kwalifikację olimpijską

fot. fivb-org

W dniach 18-22 września podczas turnieju w Chinach Piotr Kantor i Bartosz Łosiak oraz Kinga Wojtasik i Katarzyna Kociołek staną przed szansą zdobycia biletu na igrzyska olimpijskie.  Nie będzie o to jednak łatwo, bowiem panowie borykają się z kontuzjami, a Wojtasik i Kociołek zostały ściągnięte z wakacji. Brak awansu z tego turnieju nie oznacza jednak koniec szans na awans olimpijski.

Kantor i  Łosiak od miesięcy zamiast z rywalami walczą przede wszystkim z własnym zdrowiem. Już na początku sezonu kontuzji stopy doznał Bartosz Łosiak, przez co Piotr Kantor na turnieju World Tour w Warszawie grał z Mariuszem Prudlem. Polacy  jednak walczyli i zdołali zakwalifikować się do turnieju w  Chinach. Nadszedł jednak kolejny pech. W półfinale mistrzostw Europy kontuzji doznał Kantor.



Bartosz Łosiak miał wg. strony FIVB do Chin polecieć w parze z Michałem Brylem, ale i Bryla dopadł pech. Podczas WT Finals w Rzymie dopadły go problemy z plecami i wraz z Grzegorzem Fijałkiem musieli poddać mecz. Do gry wrócił jednak Kantor, ale z kolei w Rzymie problemy dopadły Łosiaka. – Cztery dni trenowaliśmy normalnie, łapaliśmy swoje „flow”. A potem gramy pierwszego seta, jest 10:10 i nagle Bartek musi zgłosić przerwę medyczną. Spróbowaliśmy jeszcze dograć do końca seta, ale nie byliśmy w stanie kontynuować meczu. Ból był duży i nie wiedzieliśmy z czego to wynika – opowiada Kantor. – Dawno myślałem, że wykorzystaliśmy już swój limit pecha na ten rok, a cały czas dochodzi coś nowego. Najgorsze, że to nie jest spowodowane żadnymi przeciążeniami, a sami sobie robimy krzywdę – dodaje. Mimo to Polacy polecą do Chin, by walczyć o kwalifikację olimpijską.

W Chinach biało-czerwonych czekać będzie jednak trudna przeprawa. Choć w turnieju udział weźmie zaledwie 16 par, będzie od rozciągnięty do granic możliwości. Do finału prowadzić będą trzy fazy grupowe. I dopiero zajęcie pierwszego bądź drugiego miejsca na ostatnim etapie zapewni możliwość gry w jednym z dwóch finałów. Zwycięzcy obu finałów wywalczą kwalifikację na igrzyska w Tokio.

– Policzyliśmy to. Jeśli chcielibyśmy być w TOP2, to musielibyśmy wygrać osiem meczów niemalże z rzędu. Fakt, tam można przegrać jeden mecz w grupie, ale trzeba się liczyć z tym, że będzie te osiem meczów na bardzo wysokim poziomie w ciągu kilku dni – mówi Kantor.  W przypadku braku awansu z tego turnieju szansą jest jeszcze awans z rankingu, a ten zamknie się 15 czerwca przyszłego roku. – Względem ostatnich lat system trochę się zmienił – turnieje są inaczej punktowane. Przez to pary, które normalnie nie miałyby szans na zdobywanie punktów, teraz mogą jeździć na turnieje, na które nie jeździ czołówka światowa. Oni te turnieje wygrywają i przez to stają się zagrożeniem dla par wyżej rozstawionych, które nie musiałyby się normalnie martwić tym, żeby się zakwalifikować na igrzyska – wyjaśnia Kantor.  – Prawda jest taka, że w tym roku w pełni obsadzone były może 3-4 turnieje. Wygląda to w ten sposób, że pary są zmuszone wybierać sobie poszczególne turnieje. Zawody są porozrzucane po całym świecie, a FIVB zmniejszyło nagrody pieniężne i wielu teamom nie kalkuluje się latać na przykład do Australii na turniej trzygwiazdkowy – dodaje.

O awans powalczą też Kinga Wojtasik i Katarzyna Kociołek, które na zawody dostały się z listy rezerwowej z powodu kontuzji Słowaczek. Wicemistrzynie Europy o tym, że polecą do Chin dowiedziały się na wakacjach, które oczywiście przerwały.

źródło: inf. własna, TVP Sport

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved