Strefa Siatkówki – Mocny Serwis

Pablo Crer: Jestem pewien, że wspólnie to przezwyciężymy

fot. Katarzyna Antczak

– Nie przypominam sobie, żebym w karierze rozgrywał mecze bez publiczności. Szczególnie Ergo Arena przyzwyczaiła nas do meczów, które przyciągały kibiców wspierających nas przez cały czas. Ostatnie spotkanie różniło się więc znacznie od tych poprzednich. To było nowe doświadczenie, które miało przygotować nas poniekąd do gry w Pucharze Polski. Wkrótce po tym dowiedzieliśmy się, że w ogóle do niego nie dojdzie – powiedział Pablo Crer, środkowy zespołu z Gdańska.

Pablo Crer może mieć mieszane uczucia związane z Europą. Przygoda w Treflu Gdańsk jest dla niego drugą na starym kontynencie od początku zawodowej kariery. Argentyńczyk grał bowiem we włoskim Callipo Vibo Valentia w sezonie 2013/14, ale tamtej kampanii nie zaliczy do udanej, bo jego zespół spadł wówczas do Serie A2. Środkowy wrócił do kraju, skąd po pięciu latach spędzonych w Drean Bolíva przeprowadził się do Polski. Tym razem miało być lepiej, bo przecież gdański zespół był pewien gry w fazie play-off PlusLigi i znalazł się w Final Four Pucharu Polski. Rozgrywki zastopował jednak koronawirus. – We Włoszech się nie udało, a teraz to. Co prawda sytuacja w Italii jest obecnie bardziej skomplikowana i miejmy nadzieję, że Bóg sprawi, aby wszystko się zakończyło. To ciężkie czasy, ale jestem pewien, że wspólnie to przezwyciężymy – mówi na łamach serwisu trojmiasto.pl 30-latek.



Resztę kariery środkowy żółto-czarnych spędzał w ojczyźnie, gdzie sytuacja jest stabilniejsza, niż w Polsce, ale równie zagrożona. – W Argentynie również występują przypadki zarażeń, sytuacja jest podobna. Wszystko zależy jednak od ludzi i ich zachowania. Jeśli unikniemy paniki, przeczekamy ten czas i będziemy razem, to się uda wygrać z pandemią – dodaje.

Crer i jego koledzy z Trefla nie trenują wspólnie od tygodnia. W miniony weekend mieli bić się w katowickim Spodku o Puchar Polski, który – podobnie jak wszystkie rozgrywki w kraju – został odwołany. Podopieczni Michała Winiarskiego jeszcze dzień przed ogłoszeniem decyzji rywalizowali z Aluron Vitru CMC Zawiercie (3:0) i choć spotkanie odbyło się bez udziału publiczności, niewiele wskazywało, że do walki w Final Four nie dojdzie. – Nie przypominam sobie, żebym w karierze rozgrywał mecze bez publiczności. Szczególnie Ergo Arena przyzwyczaiła nas do meczów, które przyciągały kibiców wspierających nas przez cały czas. Ostatnie spotkanie różniło się więc znacznie od tych poprzednich. To było nowe doświadczenie, które miało przygotować nas poniekąd do gry w Pucharze Polski. Wkrótce po tym dowiedzieliśmy się, że w ogóle do niego nie dojdzie. Wydaje się, że to był jedyny słuszny wybór, jeśli chcemy zatrzymać rozprzestrzenianie się wirusa i utrzymać się przy zdrowiu. Nie wiem czy zagramy o puchar, czy nie. To zależy od tego, jak ta sytuacja się rozwinie, ale mam nadzieję, że uda nam się dokończyć rozgrywki – tłumaczy Argentyńczyk.

Autor: Damian Konwent, cały tekst w serwisie sport.trojmiasto.pl.

źródło: sport.trojmiasto.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved