Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > P. Makowski: Nasz plan runął już w pierwszym spotkaniu

P. Makowski: Nasz plan runął już w pierwszym spotkaniu

fot. plusliga.pl

Siatkarze Łuczniczki Bydgoszcz w zakończonym niedawno sezonie uplasowali się na 9. pozycji. Trener Piotr Makowski w rozmowie z Expressem Bydgoskim mówi o przyczynach słabszej postawy swojej drużyny. – Po porażkach zawsze jest ciężko. Ten sezon to było nieustające pasmo różnych przykrych zdarzeń, kontuzji – ocenił.

To pod pana wodzą bydgoski zespół trzy lata temu zajął najwyższe, czwarte miejsce w historii klubu. Miniony sezon był jednak daleki od ideału, nie na miarę pana ambicji. Co pan odczuwał w trakcie jego trwania – wściekłość, bezsilność?



Piotr Makowski: – Cały nasz plan, na którym opieraliśmy naszą grę, runął już w pierwszym spotkaniu w Olsztynie. Dwóch głównych atakujących – Jakuba Jarosza i Wojciecha Ferensa – już nie było w składzie i co tu wiele mówić. Potem ratowaliśmy, co się dało.

To był powód zajęcia odległej lokaty w tym sezonie?

Uważam, że kluczowy! Trudno było o dobry wynik. A kiedy nie było wygranych, siadała atmosfera. Po porażkach zawsze jest ciężko. Ten sezon to było nieustające pasmo różnych przykrych zdarzeń, kontuzji. W 2016 poprawiliśmy statystyki, lecz brakowało punktów z pierwszych meczów. Mieliśmy jeszcze okazje, by poprawić swój dorobek w meczach z Politechniką WarszawskĄ i Jastrzębskim Węglem, lecz ich nie wykorzystaliśmy i tego jest mi najbardziej szkoda. Ciągle szukaliśmy koncepcji, by poprawić nasz dorobek, naszą grę, często w odstępie dwóch, trzech dni od meczów. Przede wszystkim mieliśmy problem z atakiem.

Jarosz po kilku tygodniach wrócił do drużyny…

… ale Ferens już nie wrócił. W ubiegłym sezonie nasz duet Jarosz i Konstantin Cupković zdobył po pięćset punktów i nasz cel był taki, żeby ten poziom utrzymać. Liczyliśmy więc na Kubę i Wojtka, ale ten pomysł szybko upadł. Dla takiego zespołu jak nasz było to bardzo ważne, tymczasem od pierwszej kolejki byliśmy już osłabieni. Możemy dzisiaj opowiadać różne historie, ale fakty są takie, jakie są. Owszem, nasze cele były inne. Trzeba jednak powiedzieć, że wiele drużyn się wzmocniło i teraz plasuje się przed nami. Końcowy wynik muszę jednak wziąć na klatę. Wiem, że jestem z tego rozliczany.

I tak się składa, że to pana najsłabszy sezon w roli trenera w bydgoskim klubie…

Byliśmy na czwartym, piątym miejscu, a teraz jest tylko dziewiąte. Pamiętam, że Vital Heynen też miał taki kiepski rok, gdy zakończył z Transferem ligę na dziewiątym miejscu, a w jego trakcie ratował się zakupem trzech zawodników. Nam udało się teraz ściągnąć jednego gracza, Kevina Klinkenberga, ale pamiętajmy, że w czasie trwania rozgrywek nie ma na transfery wiele czasu. Liga jest krótka, parę miesięcy i jest po sezonie.

Cały wywiad Marcina Karpińskiego w serwisie Expressu Bydgoskiego.

źródło: Express Bydgoski

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved