Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ostatnia szansa Effectora? W Kielcach wierzą, że nie

Ostatnia szansa Effectora? W Kielcach wierzą, że nie

fot. plusliga.pl

Meczem z Jastrzębskim Węglem siatkarze Effectora Kielce zakończą rundę zasadniczą PlusLigi. Kielczanie nadal walczą o piąte zwycięstwo, które jest jednym z wymogów pozostania w najwyższej klasie rozgrywkowej. – Nie chcemy, żeby nasze sprawy były załatwiane przy zielonym stoliku, dlatego musimy wygrać – mówi przed meczem trener Dariusz Daszkiewicz.  – Proszę pamiętać, że w ligowym regulaminie jest więcej wytycznych, nie tylko sportowych. Wierzę, że wygramy ostatni mecz, a nawet jak nie, to pozostaniemy w lidze – mówi prezes Jacek Sęk.

Po ubiegłotygodniowej porażce z BBTS-em Bielsko-Biała sytuacja Effectora pogorszyła się. Kielecka drużyna spadła na ostatnie miejsce w tabeli i najprawdopodobniej w fazie play-off powalczy tylko i wyłącznie o przedostatnią pozycję. Jedyną szansą na poprawienie swojej pozycji będzie spotkanie z Jastrzębskim Węglem. Jeżeli kielczanie zdołają pokonać zespół prowadzony przez Marka Lebedewa, to Effector zakończy rundę zasadniczą z podniesioną głową. – Patrząc na naszą grę i pozycję, nie można nie odnieść się do plagi kontuzji, która nam się przytrafiła. Wyleciało ze składu trzech podstawowych zawodników w najważniejszym momencie sezonu, a nie mamy takiego budżetu, żeby trener mógł jakoś rotować składem. Chcemy spełnić wymogi ligi i będziemy walczyć do ostatniej piłki – zapowiada przyjmujący Effectora, Adrian Buchowski.



Wydawało się, że ubiegłotygodniowe spotkanie w Bielsku-Białej będzie idealną okazją do przełamania fatalnej serii. Niestety kieleccy siatkarze zagrali z BBTS-em słabo i gładko przegrali 0:3. – To był jeden z naszych najgorszych meczów. Właściwie wszyscy zawodnicy zawiedli. Nie podjęliśmy walki, ale nie możemy już o tym myśleć – twierdzi Buchowski, który wraca po kontuzji barku. – Były momenty dobrej gry, a za chwilę wpadaliśmy w czarną dziurę i traciliśmy po pięć, sześć punktów z rzędu. To wynika z jakości treningów. Przez ciągłe kontuzje, które nam się przytrafiały, trenowaliśmy w bardzo okrojonym składzie – tłumaczy Daszkiewicz.

Jastrzębski Węgiel to jedna z najbardziej uznanych firm w PlusLidze. Jastrzębianie przez wiele lat utrzymywali się w ścisłej ligowej czołówce, ale ten sezon spiszą na straty. Obecnie zajmują 7. miejsce i po zakończeniu rundy zasadniczej będą mogli co najwyżej obronić tę pozycję. Jeszcze kilka tygodni temu mieli szansę powalczyć o pierwszą czwórkę, ale porażki kolejno z ZAKSĄ, Cuprum, Politechniką i Czarnymi Radom przekreśliły tę możliwość. – Motorem napędowym jest jeden z najlepszych Michal Masny. Dochodzą do tego przyjmujący Jason Derocco, Alexander Shafranovich czy wracający po kontuzji środkowy Piotrek Hain. Na pewno to bardzo solidny zespół – twierdzi trener Effectora. – Ja bym do tego dodał Maćka Muzaja, który jest główną armatą tej drużyny. Jest to nieobliczalna drużyna. Z jednej strony potrafi wygrać z Resovią, a z drugiej przegrać z drużynami z dolnej części tabeli – mówi przyjmujący Effectora.

W tym tygodniu kielczanie pracowali na pełnych obrotach. W treningach pomagało dwóch kubańskich zawodników Leandro Macias i David Fiel, a w środę zespół z Kielc zagrał kontrolne spotkanie w Sosnowcu z MKS-em Będzin – Gra wyglądała przyzwoicie. Musimy przede wszystkim wyeliminować serię błędów, które wynikają z braków treningów – wyjaśnia Daszkiewicz.

Effector jest jedyną drużyną w PlusLidze, która nie spełniła jeszcze wymogu pięciu wygranych w sezonie zasadniczym. Taki limit ustanowiły władze Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej, chcąc zagwarantować odpowiedni poziom sportowy rozgrywek. Brak spełnienia tego warunku może oznaczać relegację z siatkarskiej ekstraklasy, choć… wcale nie musi. W stolicy z województwa świętokrzyskiego liczą, że tak będzie w tym przypadku. – Mieliśmy po prostu pecha. Drużyna była budowana wokół takich zawodników jak Mateusz Bieniek, Sławek Jungiewicz czy Grzesiek Szymański. Niestety, tego ostatniego nie udało nam się doprowadzić do odpowiedniej formy i odszedł z klubu. Bieniek i Jungiewicz zmagali się z urazami, podobnie jak inni zawodnicy. W efekcie przez większość czasu nie dysponowaliśmy pełnym składem. No i stąd te wyniki – tłumaczy Jacek Sęk, prezes kieleckiego klubu.

Władze Effectora liczą, że drużyna przełamie serię porażek w poniedziałkowym starciu z Jastrzębskim Węglem. Gdyby kielczanie odnieśli zwycięstwo, zabraliby władzom ligi argumenty i raczej pozostaliby w PlusLidze na kolejny sezon. – Wygrana w ostatnim meczu załatwiłaby sprawę. Nastroje w zespole są bojowe i staramy się podchodzić do tego meczu jak do każdego innego. Jest trochę czasu na przygotowania, więc mam nadzieję, że w końcu odniesiemy piątą wygraną – mówi Sęk. Co się stanie, gdy Effector nie spełni sportowego wymogu? Prezes klubu ma nadzieję, że to nie spowoduje relegacji drużyny z PlusLigi. – Proszę pamiętać, że w ligowym regulaminie jest więcej wytycznych, nie tylko sportowych. Klub musi mieć odpowiednio dobrą sytuację finansową, organizacyjną i infrastrukturalną. O te aspekty jesteśmy spokojni, bo spełniamy wszystkie wymogi. Wierzę, że wygramy ostatni mecz, a nawet jak nie, to pozostaniemy w lidze – uważa Sęk, który przypomina, że w poprzednich sezonach wymogu zwycięstw nie osiągnęły chociażby zespoły z Bielska-Białej i Olsztyna.

źródło: effectorkielce.com.pl, katowickisport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved