Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Oskar Kaczmarczyk: Kiedy Słoweńcy są pod toporem, zaczynają się mylić

Oskar Kaczmarczyk: Kiedy Słoweńcy są pod toporem, zaczynają się mylić

fot. Cezary Makarewicz

– Trzeba zagrać swoją grę, odrzucić ich zagrywką od siatki, wykorzystać to, że kiedy rozgrywający nie ma dobrze dogranej piłki, to się gubi, bo Dejan Vincić jest średni technicznie. I wtedy gra im się nie układa – zdradził receptę na pokonanie Słoweńców w ćwierćfinale mistrzostw Europy Oskar Kaczmarczyk, szef banku informacji reprezentacji Polski.

Biało-czerwoni w ćwierćfinale mistrzostw Europy zmierzą się ze Słoweńcami, którzy w barażu zaskakująco gładko uporali się z Holendrami. Jednak bez względu na którego z tych rywali trafiliby podopieczni trenera Antigi, to i tak byliby faworytem pojedynku. – Nie robiło nam różnicy, kto zostanie naszym rywalem w ćwierćfinale. Słoweńców bardzo dobrze znamy, ale i Holendrów rozpracowanych mieliśmy już przed barażem. Osobiście myślałem nawet, że oni mogliby być groźniejsi, bo Dick Kooy, Kay van Dijk i Nimir Abdel-Aziz dopiero co odeszli z ZAKSY, jest więc w nich nutka goryczy i szczególnie chcieliby się przeciw nam pokazać – opowiada Oskar Kaczmarczyk. .

Zwraca on uwagę, że najsilniejszą bronią podopiecznych trenera Gianiego są skrzydła. Właśnie na ich zatrzymaniu najpierw będą musieli skupić się mistrzowie świata. – To zespół z mocnymi skrzydłami, zwłaszcza lewym. Wszyscy mówią o prawym, o Mitji Gasparinim, ale to jest chłopak, który ciągle jeszcze robi bardzo dużo błędów. Dużo punktuje, ale też duże psuje. Dwaj kluczowi zawodnicy, tacy ludzie od czarnej roboty, to Klemen Cebulj i Tine Urnaut. Ich trzeba wyeliminować w pierwszej kolejności – wyjaśnił Kaczmarczyk.



Od niedawna Słoweńców prowadzi włoski szkoleniowiec, ale jego praca już przyniosła efekty, bowiem po raz pierwszy w historii znaleźli się oni w fazie ćwierćfinałowej mistrzostw Europy. Mimo że wciąż popełniają błędy, to ich gra jest bardziej poukładana niż jeszcze kilka miesięcy temu. – Widać rękę trenera Andrei Gianiego. Jak każdy włoski szkoleniowiec wprowadził do drużyny typowy dla Włochów system. Oni są lepiej zorganizowani. Rok temu, kiedy graliśmy z nimi w eliminacjach, popełniali proste błędy taktyczne. Teraz są poukładani, atak prowadzą raczej skrzydłami, środkowi są głównie od blokowania, nie od atakowania, widać, że wszystko zostało poukładane i to daje efekt – zaznaczył szef banku informacji reprezentacji Polski.

Jednak Słoweńcy dopiero pukają do europejskiej czołówki. Stać ich na grę punkt za punkt z utytułowanymi przeciwnikami, ale jeśli biało-czerwoni zagrają na odpowiednim poziomie, takim jak chociażby w czwartym secie meczu grupowego z podopiecznymi trenera Gianiego, to nie powinni mieć problemu z awansem do półfinału. Widać, że rywalizacja nakręca słoweńskich siatkarzy, ale duża różnica punktowa deprymuje i zniechęca ich do walki. – Kiedy są pod toporem, zaczynają się zaskakująco mylić. Jeszcze nie są doświadczeni na polu międzynarodowym, to widać – skomentował Kaczmarczyk. – Trzeba zagrać swoją grę, odrzucić ich zagrywką od siatki, wykorzystać to, że kiedy rozgrywający nie ma dobrze dogranej piłki, to się gubi, bo Dejan Vincić jest średni technicznie. I wtedy gra im się nie układa – zakończył.

*Więcej w Gazecie Wyborczej

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved