Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Oskar Kaczmarczyk: Zderzamy się z nową rzeczywistością

Oskar Kaczmarczyk: Zderzamy się z nową rzeczywistością

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Zgrzeszyłbym, jakbym powiedział, że nie zmienia się, jak tak dobrze idzie, bo zdajemy sobie sprawę, że musimy pracować dalej. Natomiast mieliśmy za sobą taki sezon, że jak moglibyśmy kogoś odesłać do rezerw? Graliśmy dobrze, zespół się dobrze komponował i decyzja była prosta. Niestety przez te wszystkie przepisy straciliśmy Jurka (Gladyra – przyp. red), ale jest z nami Mateusz Bieniek, więc powiedzmy, że wszystko się wyrównało – powiedział Oskar Kaczmarczyk o przedsezonowych roszadach w ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle.



Mecze kontrolne i turnieje przedsezonowe, jak ten ostatni w Raciborzu, dla sztabu szkoleniowego są ważne nie tylko ze względu na wyniki. Zestawiając ze sobą poszczególne mecze III Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Racibórz, chyba najwięcej problemów sprawił wam rywal z Austrii. Wracając do tego spotkania, jaką dodatkową wiedzę przyniosło wam to starcie?

Oskar Kaczmarczyk:Mecz był dziwny, ale my chcieliśmy wygrać to spotkanie, podobnie jak pozostałe. Były nawet momenty, w których planowaliśmy zmiany, a ich nie zrobiliśmy bo chcieliśmy wygrać. Od początku taką mamy filozofię, że próbujemy zwyciężyć we wszystkim, w czym się da. Przeciwnik może nas nie zaskoczył, ale grał bardzo dobrze, rywale nieźle bronili. My po tym meczu mamy kilka informacji – np. Patryk Czarnowski po raz kolejny dał bardzo dobrą zmianę, jest to sygnał, że mamy trzech równych środkowych. Bardzo dobrze i szybko odnaleźli się Ben (Benjamin Toniutti – przyp. red.) z Bieńkiem, więc powoli pracujemy. Mamy jeszcze kilka dni, do startu ligi pozostało trochę czasu, póki co jesteśmy nastawieni pozytywnie.

Po zakończeniu turnieju w Raciborzu szans do sprawdzenia się będzie niewiele. Możesz zdradzić, jakie plany na ostatnie tygodnie przed startem PlusLigi ma ZAKSA Kędzierzyn-Koźle?

– Kończy nam się tego typu gra, bo jeszcze mamy mecz z GKS-em Katowice i przed nami będzie ostatnia prosta bez grania. Wyjedziemy do Szczecina na pierwszy mecz i dopiero po nim udamy się na turniej towarzyski.

Porównując personalnie skład mistrza Polski z zestawieniem, jakie widzieliśmy w ubiegłym sezonie, trzeba przyznać, że dokonaliście najmniejszej liczby zmian. Trzon zespołu został więc zatrzymany, zgranie może być tym, co będzie atutem ZAKSY?

– Zgrzeszyłbym, jakbym powiedział, że nie zmienia się, jak tak dobrze idzie, bo zdajemy sobie sprawę, że musimy pracować dalej. Natomiast mieliśmy za sobą taki sezon, że jak moglibyśmy kogoś odesłać do rezerw? Graliśmy dobrze, zespół się dobrze komponował i decyzja była prosta. Niestety przez te wszystkie przepisy straciliśmy Jurka (Gladyra – przyp. red), ale jest z nami Mateusz Bieniek, więc powiedzmy, że wszystko się wyrównało. Ale musimy pracować, bo to nie matematyka, że przenosi się wyniki i wszystko musi się równać. Teraz od nowa musimy budować swoją tożsamość, ale popatrzmy na boisko. W tych meczach szóstkowi zawodnicy to Buszek i Semeniuk, a nie Deroo i Tillie, na razie pracujemy w takim układzie i dobrze to wychodzi, więc mam nadzieję, że ławka będzie tą naszą silną stroną.

Trudno było nie zauważyć braku Kevina Tillie w składzie w ostatnich meczach. Czy w związku z tym sympatycy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle mają powody do obaw?

– Nie, bo Kevin jest z nami. Wprowadzamy go do sezonu spokojnie, bo będzie on długi. Kevin ma specyficzną budowę ciała i potrzebuje więcej czasu. A dodatkowo jest to znakomita okazja do przetestowania przede wszystkim Kamila, który może teraz pograć w pierwszej szóstce. Nie panikujemy, nie ma żadnych powodów do obaw, taka była decyzja od początku.

Ten sezon będzie trudny z kilku powodów, nie tylko ze względu na rozszerzoną PlusLigę i spore natężenie spotkań. Będziecie walczyć w Lidze Mistrzów, wielokrotnie ekipy broniące tytułu mistrza kraju zmagały się z problemami w europejskich pucharach. Trudno walczyć na kilku frontach…

– Nie szukałbym w tym wszystkim żadnej definicji tego, co się może wydarzyć w sezonie, bo może się wydarzyć wszystko. My będziemy próbowali swoich szans w Lidze Mistrzów, chcemy awansować do finałów, ale jeżeli odpadniemy w grupie, to tylko dlatego, że przeciwnik będzie od nas lepszy. Spróbujemy, zderzamy się z nową rzeczywistością, między innymi stąd decyzja o Kevinie, żeby nie na siłę już teraz był w formie, ma w wrócić do swojej dyspozycji, kiedy będzie granie środa-sobota, bo takie dwa miesiące nas czekają. Nawet bez Ligi Mistrzów może być tak, że nie będziemy wygrywać po 3:0, my nawet nie zakładamy, że tak będzie.

Przy walce na wielu frontach trudno byłoby wskazać prestiżowe rozgrywki?

– Nawet się nad tym nie zastanawiałem – wyjdziemy i będziemy grać o wszystko. Na pewno obrona tytułu jest celem numer jeden, liga zawsze jest najważniejsza, ale spróbujemy. W Lidze Mistrzów też bywa różnie, może być tak, że będziemy grać dobrze, a wszystko będzie zależeć od losowania. Jeżeli trafimy na bardzo silne zespoły, z którymi moglibyśmy spotkać się w finale, to może być różnie. W zeszłym roku mówiono, że z Zenitem Kazań mielibyśmy szanse powalczyć, ale nie wiemy, czy w tym roku tak będzie. Dużo się może wydarzyć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved