Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Oskar Kaczmarczyk: Nie uśpimy czujności

Oskar Kaczmarczyk: Nie uśpimy czujności

fot. Cezary Makarewicz

Pierwszy pojedynek finału PlusLigi był zaskakująco jednostronny – w trzech krótkich setach ZAKSA Kędzierzyn-Koźle pokonała Asseco Resovię Rzeszów. – Pamiętam, że nie tak dawno graliśmy finał z Resovią, w stolicy Podkarpacia było 2:1 dla miejscowych i w nocy przygotowywano się do ceremonii wręczenia medali, bo gospodarze zbili nas podobnie jak my ich w czwartek. Byliśmy kompletnie rozbici, wracając do hotelu, myśleliśmy, że to koniec, ale porozmawialiśmy ze sobą, a następnego dnia wynik był już zupełnie odwrotny. To był chyba najlepszy mecz, jaki widziałem w życiu – przed nadmierną pewnością siebie po czwartkowym spotkaniu przestrzegał Oskar Kaczmarczyk.

Do czego można było porównać ZAKSĘ w pierwszym meczu finałowym – czołgu, walca drogowego? Spodziewaliście się, że po rzeszowskiej stronie nie będzie linii oporu?



Oskar Kaczmarczyk:(śmiech) Nie porównujmy się do nikogo i do niczego. W czwartek byliśmy po prostu zespołem skoncentrowanym na własnej grze. Nie wybiegamy w przyszłość i na drugą stronę siatki, patrząc, czy rywal może zagrać tak, a nie inaczej. Obraliśmy taką taktykę już przed ostatecznym rozstawieniem zespołów finałowych, nie interesowało nas z to, z kim zagramy, a koncentrowaliśmy się wyłącznie na tym, żeby dobrze trenować. Czekaliśmy na to, co się wydarzy w tabeli i tak samo było w przypadku przygotowań. Resovia jest potężnym klubem o doskonałych indywidualnościach i to, że pierwszy mecz się tak potoczył, jest pokłosiem faktu, że to my zagraliśmy doskonałą siatkówkę, lecz w kolejnym pojedynku może być inaczej, więc musimy być czujni i nadal skoncentrowani na grze.

Resovia bez wątpienia jest wyjątkowym klubem, ale w czwartek nie zagrała dobrego meczu. To, co było najbardziej widoczne w szeregach podopiecznych Andrzeja Kowala, to przede wszystkim bezradność, którą pokazali szczególnie w drugim secie, kiedy seriami zdobywaliście punkty. Bardziej cieszy wykorzystywanie całkowitej bezbronności rywala, czy też, w przypadku aż takiej dominacji, patrząc na to, co się dzieje, już odczuwa się pewien dyskomfort?

– Nie patrzyliśmy pod kątem dobijania przeciwnika, ale bardziej na to, jak skuteczna była zagrywka Dawida Konarskiego. Rozumiem negatywną ocenę meczu rzeszowian, lecz to my zagraliśmy naprawdę na wysokim poziomie i myślę, że większość zespołów miałaby trudność poradzenia sobie z tak ciężkim serwisem tego zawodnika, a także z naszą grą w kontrataku i przyjęciem… W Resovię nie należy już strzelać, ponieważ jest to dobry zespół, a my postawiliśmy jej wysoko poprzeczkę. Nie będziemy dekoncentrować się tym, czy dobrze się nam na to wszystko patrzy, czy też nie, a wyłącznie myśleć o tym, jak zagrać kolejne spotkanie na podobnym poziomie.

Czyli Skrę w finale mogłoby czekać to samo nawet w świetle tego, co zaprezentowała w pierwszym meczu z Treflem?

- Skra jest na pewno jedynym zespołem w lidze, który potrafi nas odrzucić od siatki i z tej perspektywy moglibyśmy oczekiwać większych trudności. Bełchatowianie zachowują ciągłość zagrywki, a mimo tego, że Resovia ma momenty, kiedy trudno przyjąć jej strzały, to jej ogniwom zdarzają się chwile, kiedy serwis psują seryjnie, czego w Skrze raczej nie ma. Zespół Philippe Blaina również nie zawsze gra w tym aspekcie równo, lecz wszystko to dzieje się kosztem niesamowitych bomb, które potrafi puszczać na drugą stronę boiska. Przed naszym spotkaniem oglądałem pierwszy bój o brąz i tam inaugurujący set zakończył się zagrywką oscylującą w granicach 119 km/h, więc tym mogę potwierdzić fakt, że na tej przestrzeni drużyna z województwa łódzkiego ma przewagę. Ona nie pasuje nam do stylu gry, choć team Andrzeja Kowala ma inne argumenty, które sprawiają nam kłopoty.

Czyli wasza dzisiejsza postawa udowodniła, że przerwa w grze, tytułowana jako jeden z argumentów za zwycięstwem Resovii, nie miała negatywnego wpływu na wasz styl?

– Prawda jest taka, że na razie nie znamy odpowiedzi na to, czy ta przerwa bardziej nam pomogła, czy zaszkodziła. Patrząc na ten aspekt analitycznie, to zespół miał chwilę, by się doleczyć, popracować nas elementami technicznymi, na co Resovia czasu nie miała. Przypuszczam, że nasz rywal ostatnio niewiele trenował, ponieważ przed momentem skończył najważniejszy z turniejów w tym sezonie. Z drugiej strony, my nie graliśmy nic poważnego przez ostatnie kilkanaście dni i tak naprawdę musieliśmy się opierać na tym, co widzieliśmy na treningach, więc punkt odniesienia był nieco zachwiany. To, czego nie zrobiliśmy, to myślenie o tym, czy to dobrze, czy źle – nie interesowało nas to. Odpowiedź na to zagadnienie poznamy za dziesięć dni, a analizy nie mają zbytniego znaczenia, ponieważ obecnie ważna jest koncentracja.

Bazując jednak na pana doświadczeniu, można powiedzieć, że zespół przeciwny w ciągu kilkunastu godzin jest w stanie odmienić oblicze swojej gry i w kolejnym spotkaniu przeciwstawić wam równorzędne argumenty.

– Tak. Pamiętam, że nie tak dawno graliśmy finał z Resovią, w stolicy Podkarpacia było 2:1 dla miejscowych i w nocy przygotowywano się do ceremonii wręczenia medali, bo gospodarze zbili nas podobnie jak my ich w czwartek. Byliśmy kompletnie rozbici, wracając do hotelu, myśleliśmy, że to koniec, ale porozmawialiśmy ze sobą, a następnego dnia wynik był już zupełnie odwrotny. To był chyba najlepszy mecz, jaki widziałem w życiu. Trzeba mieć świadomość, że to są finały, nikt ich nie odda „just like this” i każdy będzie walczył do ostatniej piłki.

Czyli nie usypiacie swojej czujności?

– Broń Boże. To byłby największy błąd, który moglibyśmy zrobić.

Kto sięgnie po złoto w PlusLidze?

  • ZAKSA Kędzierzyn-Koźle (71%, 2 241 głosów)
  • Asseco Resovia Rzeszów (20%, 618 głosów)
  • nie wiem, trafiłem tu, bo szukam butów do gry (9%, 283 głosów)

głosujących: 3 142

Loading ... Loading ...

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved