Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Orlen Liga: Zmiana lidera, niespodzianka Pałacu

Orlen Liga: Zmiana lidera, niespodzianka Pałacu

fot. Łukasz Krzywański

Po czterech kolejkach doszło do zmiany lidera w Orlen Lidze. Zostali nim Budowlani Łódź, którzy są jedynym zespołem bez straconego punktu. Powoli odradza się Tauron MKS Dąbrowa Górnicza, a niespodziankę sprawił Pałac Bydgoszcz. Pierwsze zwycięstwa na swoim koncie zanotowały KSZO oraz Legionovia. Za to wciąż bez wygranej pozostaje pilski PTPS.

W pojedynku na szczycie, w którym Developres SkyRes Rzeszów podejmował Chemika Police, doszło do podziału łupów. Początkowo jednak zanosiło się na szybkie zwycięstwo mistrzyń Polski, które prowadziły już 2:0, ale po dziesięciominutowej przerwie przebudziły się podopieczne Jacka Skroka. Dobrą zmianę dała Klaudia Kaczorowska, a gospodynie doprowadziły do tie-breaka. W nim górą były przyjezdne, ale Developres pokazał, że Chemik nie jest taki straszny, jak go malują. Bez wątpienia było to starcie dwóch atakujących, czyli Adeli Helić i Katarzyny Zaroślińskiej, które zdobyły ponad 20 punktów dla swoich zespołów. – Na razie mamy na koncie same zwycięstwa. Tylko możemy się cieszyć, że trafił nam się taki mecz, w którym przeciwnik nam się postawił. To było dla nas dobre przygotowanie do rozgrywek europejskich, w których zespoły będą grały na podobnym poziomie – skomentował Jakub Głuszak, trener zachodniopomorskiej drużyny. Utrata oczka dość słono ją kosztowała, bowiem spadła ona na drugie miejsce w stawce, natomiast rzeszowianki z siedmioma punktami na koncie plasują się na czwartej lokacie.



Na fotel lidera awansowali Budowlani Łódź, którzy zostali jedyną drużyną w lidze, która nie straciła jeszcze ani jednego punktu. W minionej kolejce w derbach Łodzi lekko, łatwo i przyjemnie Budowlane rozprawiły się z ŁKS-em. Beniaminek Orlen Ligi tylko krótkimi fragmentami był w stanie dotrzymać im kroku, ale na dłuższą metę niewiele mógł zdziałać. Podopieczne Błażeja Krzyształowicza dysponowały ponad 50-procentową skutecznością perfekcyjnego przyjęcia, co pozwalało im dość swobodnie grać w ataku. Na swoim koncie zapisały też aż 17 bloków, którymi ewidentnie odebrały ochotę do walki przeciwniczkom. Najlepiej punktującą zawodniczką w zwycięskim zespole została Heike Beier, która zgromadziła na swoim koncie 15 punktów. – Miałyśmy dużo cierpliwości, dzięki czemu wygrałyśmy pierwszego seta. Doczekałyśmy się też momentu, w którym rywalki zaczęły popełniać więcej błędów, a my do końca utrzymałyśmy ten sam poziom – podkreśliła libero Budowlanych, Paulina Maj-Erwardt.

Za ciosem nie poszły siatkarki Atomu Trefla Sopot, które przegrały przed własną publicznością z Pałacem Bydgoszcz. Chociaż początkowo niewiele na to wskazywało, bowiem w pierwszej partii zdeklasowały przeciwniczki. Później jednak podopieczne Adama Grabowskiego postawiły na ryzyko w polu serwisowym, co zaczęło przynosić pozytywny efekt. Na przestrzeni całego spotkania popisały się też znacznie lepszą skutecznością w ataku, a w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodziła im nawet mała liczba punktowych bloków. Poprowadziły je do niego Natalia Misiuna i Ewelina Krzywicka, które łącznie zdobyły 34 punkty. W sopockich szeregach brakowało liderki, a podopieczne trenera Mateli nie ukrywały rozczarowania niekorzystnym wynikiem. – Ten mecz kompletnie nam nie wyszedł. Miałyśmy problem w przyjęciu. Jak poprawnie przyjmowałyśmy, to z kolei były kłopoty w ataku. Na boisku było zbyt nerwowo. Zabrakło nam też trochę waleczności – skomentowała zawodniczka Trefla, Magdalena Damaske. Obie drużyny obecnie znajdują się tuż poza czołową czwórką, a na swoim koncie mają po sześć oczek.

Niespodzianki nie udało się sprawić Giacomini Budowlanym Toruń, którzy u siebie ulegli Impelowi Wrocław. Beniaminek tylko w pierwszej odsłonie próbował dobrać się do skóry faworytowi, ale kiedy ta sztuka mu się nie udała, w dwóch kolejnych odsłonach wyraźnie spuścił z tonu. Praktycznie we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła był gorszy od podopiecznych Marka Solarewicza, a trudno było mu nawiązać z nimi walkę, dysponując niespełna 30-procentową skutecznością w ataku. Wśród przyjezdnych dobre zawody rozegrała Agnieszka Kąkolewska, ale najwięcej oczek dla Impelu zdobyła Megan Courtney. – Każda porażka boli, nieważne, jak mocny jest przeciwnik. W pierwszym secie wydawało nam się, że Impel jest w naszym zasięgu, ale w dwóch kolejnych zabrakło walki. Można przegrać, ale trzeba pozostawić na boisku serce i zdrowie, a tego w tym meczu nie było – podkreśliła na łamach Gazety Pomorskiej Ewelina Ryznar, zawodniczka Budowlanych, którzy po ostatniej porażce spadli na pogranicze ósemki, natomiast wrocławianki nadal są w czołówce tabeli, w tej chwili na trzecim miejscu.

Pierwsze zwycięstwo w tym sezonie mogły świętować siatkarki Legionovii Legionowo, które we własnej hali wykazały wyższość nad PTPS-em Piła. O ile w dwóch pierwszych partiach zespół z Wielkopolski próbował jeszcze pokusić się o korzystny wynik, o tyle w trzeciej odsłonie podopieczne Roberta Strzałkowskiego kontrolowały boiskowe wydarzenia. Pilankom na niewiele zdała się więc roszada na ławce trenerskiej, bo Piotr Sobolewski nie odmienił ich oblicza gry. Nie pomogła im też dobra gra w bloku. Trudno było im rozwinąć skrzydła w ataku, skoro dysponowały zaledwie 29-procentową skutecznością pozytywnego przyjęcia. Z tym elementem znacznie lepiej radziły sobie legionowianki, co przełożyło się na ich prawie 50-procentową skuteczność w ataku. Pokazały wszechstronniejszą siatkówkę, a najlepiej punktującą zawodniczką w ich szeregach została Agata Skiba, która zgromadziła na swoim koncie 15 oczek. Dzięki sobotniej wygranej Legionovia awansowała na jedenaste miejsce w tabeli, zaś PTPS nadal zamyka ligową stawkę bez ani jednego zwycięstwa na koncie.

Z kłopotami zdrowotnymi nie uporał się Polski Cukier Muszynianka Enea Muszyna, który w Ostrowcu Świętokrzyskim zagrał tylko z jedną nominalną środkową. Mimo tego mógł pokusić się nawet o zdobycie kompletu punktów. Wprawdzie w pierwszej odsłonie został zdominowany przez gospodynie, ale w kolejnych miał kilka oczek przewagi, a tylko jedną z odsłon zdołał rozstrzygnąć na swoją korzyść. Podopieczne Bogdana Serwińskiego dysponowały lepszym przyjęciem od rywalek, ale w decydujących momentach zabrakło im zimnej krwi oraz zawodniczki, która wzięłaby ciężar zdobywania punktów na swoje barki. To gospodynie dominowały na siatce. Miały też w swoich szeregach Joannę Kapturską, która zdobyła 24 oczka i walnie przyczyniła się do sukcesu KSZO. Było to dopiero pierwsze zwycięstwo drużyny prowadzonej przez Dariusza Parkitnego, które pozwoliło jej ciut awansować w tabeli, zaś muszynianki wypadły z czołowej ósemki na dziewiątą pozycję.

W końcu przełamały się siatkarki Tauronu MKS Dąbrowa Górnicza, które sięgnęły po pewne trzy punkty w Bielsku-Białej. Gospodynie mecz zaczęły fatalnie, ale rozkręcały się z seta na set. Marne to jednak dla nich pocieszenie, bowiem przyjezdne nie dały im na tyle rozwinąć skrzydeł, by mogły urwać im chociażby jednego seta. Za słabo zaprezentowały się w przyjęciu, popełniły też za dużo błędów w polu serwisowym, za to ekipa z Zagłębia zagrała cierpliwie i konsekwentnie. Do sukcesu poprowadziła ją Tamara Kaliszuk, która zgromadziła na swoim koncie 18 punktów. – Miałam nadzieję, że mecz skończy się w trzech setach, ale spodziewałam się trudnej przeprawy, bo dziewczyny z Bielska-Białej też chciały wygrać, bo również były w dole tabeli – skomentowała atakująca przyjezdnych, Helena Horka. Dzięki wtorkowej wygranej podopieczne trenera Serramalery awansowały na ósme miejsce w tabeli, zaś BKS Profi Credit spadł na trzynastą lokatę.

Zobacz również
Wyniki i tabela Orlen Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved