Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Orlen Liga: Kolejka niespodzianek

Orlen Liga: Kolejka niespodzianek

fot. Łukasz Krzywański

W 19. kolejce Orlen Ligi doszło do kilku ciekawych, zaskakujących rezultatów. Nieoczekiwanie Chemik Police stracił jeden punkt we własnej hali, pokonując ŁKS Commercecon Łódź dopiero po tie-breaku. Ostatni BKS Profi Credit Bielsko-Biała postawił się na wyjeździe Polskiemu Cukrowi Muszyniance Muszyna, a KSZO Ostrowiec Świętokrzyski potrafił pokonać na wyjeździe PTPS Piła 3:2. Nie rozczarował hit tej serii gier pomiędzy MKS-em Tauronem Dąbrowa Górnicza a Impelem Wrocław, który rozstrzygnął się dopiero po pięciu setach.

Jeden mecz odbył się już w piątek pomiędzy Budowlanymi Łódź a Budowlanymi Toruń. Po pierwszym secie także tutaj zanosiło się na sporą niespodziankę, bowiem torunianki wysoko wygrały inaugurującą partię (25:19) i objęły prowadzenie w meczu. Było to jednak miłe złego początki, ponieważ w dalszej fazie rywalizacji dominowały łodzianki, które ostatecznie wygrały 3:1 i cały czas pozostają w grze o drugie miejsce na koniec rundy zasadniczej w Orlen Lidze. Z kolei przyjezdne wciąż plasują się na przedostatniej lokacie. – Przyjechałyśmy tutaj z myślą o tym, że będzie to mimo wszystko bardzo trudny mecz. Zdawałyśmy sobie sprawę z tego, że dziewczyny z Łodzi są zmęczone, miały bardzo napięty terminarz. Mimo wszystko nadal grają bardzo dobrze. Trudno jest taki zespół „rozgryźć”. Chciałyśmy w tym meczu urwać choć punkt, wykorzystać to zmęczenie przeciwnika, ale niestety to się nie udało – mówiła Anna Lewandowska.



Do trzynastego miejsca minimalnie zbliżyły się siatkarki BKS-u Profi Credit Bielsko-Biała, które rywalizowały na wyjeździe z będącym w środku stawki Polskim Cukrem Muszynianką Enea Muszyna. Faworytkami były gospodynie, które wygrały, ale przy okazji zgubiły jedno oczko na korzyść bielszczanek. BKS był bardzo bliski zgarnięcia pełnej puli, ponieważ po trzech setach wynik brzmiał 2:1 dla przyjezdnych. – Przegrałyśmy czwartego seta na własne życzenie, bo prowadziłyśmy już 16:11 i straciłyśmy przewagę. To się na nas zemściło – stwierdziła w rozmowie z klubową stroną Emilia Mucha, autorka 22 punktów. Gospodynie doprowadziły do tie-breaka, a w nim emocji nie brakowało. Wystarczy powiedzieć, że kibice oglądali zaciętą wymianę i grę na przewagi zakończoną rezultatem 22:20! Rzutem na taśmę wygrały muszynianki. – Progres jest, ale szkoda tego piątego seta, bo w nim jest tak naprawdę loteria. Myślę, że zabrakło tylko szczęścia – podsumowała przyjmująca BKS-u. Podopieczne Tore Aleksandersena wciąż pozostają z czterema triumfami na koncie, ale nieznacznie zbliżyły się do opuszczenia ostatniego miejsca w tabeli.

Ważny pojedynek odbył się pomiędzy Legionovią Legionowo a Atomem Treflem Sopot. Oba zespoły plasują się w dolnych rejonach tabeli, ale w zanadrzu mają jeszcze dwa zaległe spotkania do rozegrania. Zwycięzca tego meczu już teraz mógł odskoczyć chociaż na chwilę od niższych lokat. Można było spodziewać się zaciętej rywalizacji i takowa była. Walka trwała cios za cios. Najpierw prowadzenie objęły legionowianki, ale Atom Trefl doprowadził do wyrównania. Sytuacja powtórzyła się kolejno w trzecim i czwartym secie. Przełamanie nastąpiło w tie-breaku, którego zdecydowanie wygrały sopocianki 15:8 i zainkasowały siódme zwycięstwo w tym sezonie. Kapitalnie zaprezentowała się Magdalena Damaske, który na swoim koncie zapisała aż 27 oczek.

Inny zespół z dołu tabeli, KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, także nie został po tej kolejce z niczym. Mało tego, siatkarki tej drużyny potrafiły pokonać na wyjeździe Enea PTPS Piła 3:2 i awansować na jedenaste miejsce w tabeli. Podopieczne Jacka Pasińskiego prowadziły już w tym meczu 2:1, ale nie umiały pójść za ciosem. Gra pilanek nagle stanęła w miejscu, czego przykładem jest wynik czwartej partii zakończonej rezultatem 25:11 dla ekipy KSZO. Tie-break był o wiele bardziej wyrównany, ale końcówka należała do przyjezdnych, które m.in. dzięki świetnej postawie Roksany Brzóski (23 pkt.) dopięły swego i odniosły bezcenne zwycięstwo. – To był mecz walki, jednak na niskim poziomie sportowym. Momentami fajnie graliśmy w obronie, a momentami staliśmy. To jest dla mnie niezrozumiałe. Jeżeli można w jednym secie grać dobrze, nie można w ciągu pół godziny oduczyć się pewnych zagrań. To jest dla mnie bardzo niepokojące i zatrważające, skąd takie wahania. Będziemy nad tym pracować – podkreślił szkoleniowiec PTPS-u.

Niespodzianki nie było w rywalizacji Pałacu Bydgoszcz z Developresem SkyRes Rzeszów. Rzeszowianki pod wodzą Lorenzo Micellego spisują się bardzo dobrze i wygrały na trudnym terenie 3:1. Mimo że faworytkami były przyjezdne, to bydgoszczanki było stać na wywalczenie punktów. Skończyło się tylko na jednym wygranym secie. W pozostałych odsłonach zdecydowanie dominowały rywalki, które awansowały na czwarte miejsce w tabeli. – Błędy i niekonsekwencja w naszej grze zaważyły na tym, że rywalki zdobywały punkty seriami i odskakiwały od nas. I najgorsze jest to, że popełniamy je w złych momentach i to jeden za drugim, po trzy czy cztery od razu. Nie możemy wtedy zrobić przejścia i to najbardziej boli. Siatkówka jest taką grą, gdzie nie ma czasu na rozpamiętywanie tego, co nie wyszło, trzeba myśleć tylko o następnej akcji. My musimy się chyba tego nauczyć – przyznała Joanna Kuligowska.

Na piąte miejsce osunął się Tauron MKS Dąbrowa Górnicza, który w hicie tej kolejki podejmował Impel Wrocław. Uczestniczki Ligi Mistrzyń chciały godnie przeciwstawić się wiceliderkom tabeli i ewentualnie zniwelować dzielący je dystans do ligowego podium. Zamiast tego ta przewaga została powiększona, chociaż po trzech setach to MKS prowadził 2:1. Wrocławianki grały jednak do końca, odrobiły straty i okazały się lepsze w tie-breaku. Dąbrowianki muszą w najbliższym czasie powalczyć o odzyskanie czwartej lokaty na rzecz Developresu Rzeszów. – Szkoda, że przegrałyśmy tak ważny mecz, bo straciłyśmy czwarte miejsce. Będziemy walczyć dalej – powiedziała Daria Paszek. – Przed meczem nastawiałyśmy się, że nie będzie to łatwe spotkanie. Nawet sam trener zwrócił nam uwagę, że nigdy jeszcze między tymi drużynami nie było wyniku 3:0 w jakąkolwiek stronę. Byłyśmy przygotowane na walkę do ostatniej piłki – wtórowała jej Izabela Lemańczyk. Warto podkreślić dobry występ m.in. Katarzyny Koniecznej, która dla wrocławskiej ekipy zdobyła 21 punktów. Impel wciąż ma cztery punkty straty do prowadzącego Chemika Police.

A to dlatego, że Chemik Police także wygrał w tej serii gier po tie-breaku. Śmiało można nazwać to sporą niespodzianką, bowiem idące jak burza mistrzynie kraju nie zwykły w ostatnim czasie tracić punktów, zwłaszcza na własnym parkiecie. Godnymi przeciwniczkami okazały się być siatkarki ŁKS-u Commercecon Łódź, dla których porażka w takich okolicznościach wcale nie musi boleć, a bardziej cieszyć ze względu na jedno zdobyte oczko. Już pierwszy set zwiastował emocje w tym spotkaniu, bowiem łodzianki wygrały go 25:22. Chemik doprowadził do remisu, ale w trzeciej odsłonie znowu przyjezdne postawiły twarde warunki. Najbardziej jednostronne okazały się dwie ostatnie partie. Podrażnione policzanki najpierw triumfowały 25:19, a w tie-breaku nie dały większych szans Łódzkiemu Klubowi Sportowemu, zwyciężając do 7. Podopieczne Jakuba Głuszaka wciąż zatem śrubują rekord kolejnych zwycięstw, natomiast łodzianki mogą być zadowolone, że postawiły się liderkom tabeli. Do cennego punktu przyczyniła się mocno Izabela Kowalińska (27 pkt.).

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved