Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Orlen Liga: Bielszczanki z 0:2 na 3:2

Orlen Liga: Bielszczanki z 0:2 na 3:2

fot. Klaudia Piwowarczyk

Sprawdziło się stare siatkarskie porzekadło, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3. O ogromnym niedosycie mogą mówić zawodniczki Legionovii Legionowo, które w meczu z BKS-em Bielsko-Biała prowadziły już 2:0. Po dziesięciominutowej przerwie seta na przewagi wygrały jednak gospodynie i następnie poszły za ciosem, doprowadzając do tie-breaka. Decydująca partia po zaciętej grze padła łupem podopiecznych Mariusza Wiktorowicza.

Bój początkowo obfitował w wymiany przeplatane błędami własnymi obu zespołów, przez co wynik oscylował w granicach remisu (8:8). Wkrótce BKS-owi udało się zbudować niewielkie prowadzenie, dzięki konsekwentnemu rozegraniu Magdaleny Gryki (11:8). Robert Strzałkowski zareagował na taki obrót spraw przerwaniem gry. Był to ruch słuszny, bowiem chwila przerwy poskutkowała powrotem do równowagi na parkiecie (12:12). Widać było, że akcja po akcji gra legionowianek nabiera tempa, a Natalia Skrzypkowska i spółka coraz bardziej się gubią i nie potrafią odnaleźć porozumienia na parkiecie (17:14). Mariusz Wiktorowicz zaproponował więc zmiany – na parkiecie pojawiły się Aleksandra Pasznik oraz Aleksandra Wańczyk. Inne tempo rozegrania opłaciło się bialankom, gdyż udało im się odrobić starty (18:18), jednak okazało się, że to wciąż za mało, żeby myśleć o przejęciu kontroli nad wynikiem (18:21). Zamiast ich oczka zdobywały przyjezdne, w których gronie pojawiły się Wawrzyniak i Rasińska (24:20). Ta odsłona skończyła się z pięciopunktowym zapasem gości.



O całkowitym pogromie miejscowych można było mówić z kolei na początku drugiej odsłony batalii, kiedy to zespół Roberta Strzałkowskiego już na wstępie zdobył 5 oczek przewagi (6:1). Niedokładne plasy Emilii Muchy, szarpane rozegranie Gryki i nieskuteczna Sona Mikyskova nie polepszyły znacząco sprawy (7:10). Pomogła kolejna interwencja trenera Wiktorowicza, po której jego zespół wyrównał stan rywalizacji, a następnie uzbierał trzy oczka zapasu (14:11). Nie oznaczało to jednak, że był to koniec równych wymian na siatce. Raz po raz zespół z Legionowa doganiał rywalki, które chwilę później odskakiwały od przeciwniczek (19:15). Falowanie po stronie Alicji Grabki i reszty gości nie wpłynęło jednak negatywnie na waleczność gości – nie tylko odrobili straty, ale także wyszli na prowadzenie 22:20. BKS nie spuścił jednak z tonu i po chwili kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Rychlińskiego ujrzeli wynik 23:23. Wahania formy mają to do siebie, że dają o sobie znać w najmniej odpowiednich momentach. W przypadku gospodyń tak było i tym razem – na mecie finalnie musiały uznać wyższość rywalek (24:26).

Co jak co, ale podopiecznym trenera Wiktorowicza nie można było odmówić determinacji, którą pokazały poprzez prowadzenie 4:2 i 8:4 na początku trzeciej partii. Chwilę później pod dowództwem Chojnackiej przyjezdne odrobiły straty i były o krok od przejęcia roli zmieniających losy spotkania (13:11). Udało im się to poprzez postawienie na nieco bardziej agresywną zagrywkę i większą szczelność bloku, które poskutkowały utrzymaniem dystansu do oponentek (16:14). Mimo lepszej jakości gry legionowianek ponownie rezultat się wyrównał, by kilka akcji później goście wyszli na prowadzenie (19:17). Spirala powtarzalności zbić i zachowań na parkiecie raz jeszcze zatoczyła koło (19:19), lecz tym razem po to, by na fotelu lidera mogły się usadowić siatkarki BKS-u (20:19). Kilka dobrych akcji podbudowało ich pewność siebie i chwilę później cieszyły się z pierwszego zwycięstwa w secie (26:24).

Widać było, że nawiązanie walki z legionowiankami dodało BKS-owi skrzydeł. Start tej odsłony był wyrównany – blokiem punktowała Aleksandra Trojan, a po drugiej stronie siatki odpowiadała jej Bociek (9:7). To, co jednak rzucało się w oczy coraz bardziej z każdą chwilą, to fakt, że to przyjezdne lepiej „czuły” parkiet, podchodziły do rozgrywek spokojniej, wykazując dużą cierpliwość w czekaniu na pomyłki rywalek (12:12). Chwila przerwy pozwoliła jednak zespołowi Mariusza Wiktorowicza na powrócenie na właściwe tory. Mikyskovej udało się kilka razy pokonać przeciwniczki, co przełożyło się na wynik punktowy i BKS prowadził już 19:15. Z Perlińską i Staniuchą-Szczurek w szeregach bialanki całkowicie odzyskały stary w pojedynku (23:18). Seta zakończyły z 7 oczkami zapasu.

Powstałe niczym feniks z popiołów bialanki za wszelką cenę chciały wygrać tie-breaka (4:2). Legionowiankom także nie brakowało ambicji, choć w ofensywie wciąż były ich rywalki i zdobywanie punktów nie przychodziło im z łatwością. Zmieniło się to w najważniejszej fazie seta, kiedy na swoim koncie uzbierały dwa oczka zwyżki, co zmusiło trenera Wiktorowicza do interwencji (9:7). W końcu przyniosła ona oczekiwane skutki i finalnie to BKS wygrał ten mecz (15:12).

MVP: Emilia Mucha

BKS Bielsko-Biała – Legionovia Legionowo 3:2
(20:25, 24:26, 26:24, 25:18, 15:12)

Składy zespołów: 
BKS: Skrzypkowska (7), Mikyskova (17), Trojan (16), Gryka (7), Mucha (20), Moskwa, Wojtowicz (libero) oraz Wilczek (libero), Perlińska (6), Staniucha-Szczurek (6), Wańczyk (2), Pasznik i Brzezińska
Legionovia: Grzelak (2), Mikołajewska (20), Chojnacka (12), Połeć (13), Grabka (2), Bociek (33), Adamek (libero) oraz Pacak, Rasińska, Wawrzyniak i Bączyńska

Zobacz również:
Wyniki i tabela Orlen Ligi

Kto zdobędzie złoto Orlen Ligi w sezonie 2016/2017?

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved