Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Orlen Liga: 11. kolejka bez niespodzianek

Orlen Liga: 11. kolejka bez niespodzianek

fot. archiwum

W miniony poniedziałek zostały rozegrane dwa ostatnie spotkania 11. kolejki Orlen Ligi, w obu zwycięzcę wyłoniła dopiero piąta odsłona, a sukcesem cieszyły się siatkarki MKS-u Dąbrowa Górnicza i KS-u Pałacu Bydgoszcz. Reszta meczów miała bardzo przewidywalny przebieg, zarówno w Policach, jak i Ostrowcu Świętokrzyskim oraz w Bielsku-Białej szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylały faworytki. Jeśli chodzi o sytuację punktową w tabeli, to uległa ona niewielkim zmianom.

W pierwszym spotkaniu 11. kolejki Orlen Ligi lider tabeli – Chemik Police spotkał się z zajmującym 10. pozycję zespołem Developresu SkyRes Rzeszów. Rzeszowianki podjęły walkę tylko w premierowej odsłonie, trzy kolejne były popisem siatkarskich umiejętności gospodyń. Na początku spotkania policzanki popełniały sporo błędów, które zespół z Rzeszowa wykorzystał, a dokładając do tego dobry serwis, szybko wyszedł na prowadzenie, które siatkarki Chemika zdołały odrobić dopiero po przerwie technicznej. Do stanu 14:14 wynik oscylował w granicach remisu, jednak po udanej serii zagrywek Aleksandry Jagieło i kilku skutecznych atakach policzanki zdobyły wyraźną przewagę. Gdy wydawało się, że losy tej odsłony są już przesądzone, mistrzynie Polski znowu zaczęły się mylić i w grze na przewagi większą koncentracją wykazały się rzeszowianki, a tym samym przechyliły szalę zwycięstwa na swoją stronę. Poddenerwowane wynikiem pierwszego seta podopieczne Giuseppe Cuccariniego dobrze zaczęły drugą odsłonę. Górowały nad swoimi rywalkami w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Rzeszowianki, które często się myliły, a do tego miały widoczny problem z przyjęciem oraz wyprowadzeniem skutecznego ataku, zdołały ugrać w tej odsłonie zaledwie 12 punktów. Przebieg trzeciej partii był bardzo podobny. Od samego początku prowadzenie objęły policzanki, w szeregach których prym wiodły Izabela Kowalińska i Katarzyna Gajgał-Anioł. Zespół z Rzeszowa nie był w stanie przeciwstawić się swoim przeciwniczkom i dalej popełniał te same błędy, przez co set zakończył się wynikiem 25:15 na korzyść Chemika. W ostatniej partii mistrzynie Polski postawiły kropkę nad i – dzięki wyraźnej dominacji w ataku i skutecznym zagraniom zakończyły spotkanie wynikiem 3:1, a tym samym umocniły swoją pozycję lidera tabeli. Warto dodać, że po zakończeniu 11. kolejki włodarze Developresu pożegnali się z trenerem słabo radzących sobie w tym sezonie rzeszowianek, jednak póki co nie wiadomo, kto będzie prowadził zespół w kolejnych meczach. MVP meczu została Izabela Kowalińska.

Bez sensacji obyło się również w Ostrowcu Świętokrzyskim, gdzie gospodynie uległy Polskiemu Cukrowi Muszyniance Muszyna 0:3. Dla podopiecznych Dariusza Parkitnego była to jedenasta przegrana z rzędu. Mimo że sam początek spotkania był wyrównany, to siatkarki AZS-u szybko zaczęły się mylić i na pierwszą przerwę techniczną schodziły już z pięciopunktową stratą do rywalek. Pod przewodnictwem Roksany Brzóski, która dobrze spisywała się zarówno w polu ataku, jak i zagrywki, siatkarki z Ostrowca zerwały się do walki i zdołały odrobić kilka oczek, jednak mimo wszystko wyraźna przewaga muszynianek nie była zagrożona. Bardzo skuteczna Maja Savić świetnie punktowała atakiem, dzięki czemu podopieczne Bogdana Serwińskiego szybko skończyły tę odsłonę, wygrywając 25:14. Zmobilizowane porażką w pierwszym secie siatkarki KSZO Ostrowiec Świętokrzyski dobrze weszły w drugą partię i dzięki udanym atakom Sandry Szczygioł oraz redukcji błędów własnych gospodynie wyrobiły sobie sporą przewagę punktową, którą utrzymały aż do drugiej przerwy technicznej. Jednak w końcówce większą skutecznością wykazały się przyjezdne i po wybronionej kontrze prowadziły już w całym spotkaniu 2:0. Również trzecia partia już od pierwszych piłek lepiej wychodziła ostrowczankom i po asie serwisowym Eweliny Polak schodziły one na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc 8:6. Jednak ich radość nie trwała długo, bowiem dobra postawa Natalii Kurnikowskiej w polu zagrywki oraz coraz częstsze błędy gospodyń dały mineralnym wyraźne prowadzenie i w rezultacie to one wygrały trzecią odsłonę w stosunku 25:17, a całe spotkanie 3:0. MVP została wybrana Natalia Kurnikowska.



Kolejne sobotnie spotkanie rozegrane zostało między dobrze radzącymi sobie w tym sezonie pilankami a wicemistrzyniami Polski. Nie da się ukryć, że był to emocjonujący mecz, ponieważ podopieczne Lorenzo Micellego niejednokrotnie musiały gonić rywalki, a o końcowych wynikach każdej z odsłon decydowały niuanse. Już od pierwszych piłek spotkanie było bardzo wyrównane, jednak minimalnie lepszą skutecznością wykazywały się atomówki, w których prym wiodła Maret Balkestein. Dzięki kilkupunktowej przewadze gospodynie mogły spokojnie kontrolować przebieg tej odsłony i mimo tego, że dzięki skutecznym zagraniom Agaty Babicz ich przewaga stopniała do jednego punktu, to po przerwie zarządzonej przez Lorenzo Micellego punktowały już tylko siatkarki PGE Atomu, a set zakończył autowy atak PTPS-u Piła. W drugiej partii atomówki spisywały się lepiej od swoich rywalek niemal w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła, dzięki czemu pewnie zwyciężyły 25:18. Pilanki jednak nie załamały się i rozpoczęły trzeciego seta od przewagi 4:0. Zespół z Sopotu cały czas próbował gonić rozpędzone siatkarki PTPS-u, jednak te przestały się mylić i wyraźnie poprawiły swoją skuteczność, dzięki czemu po ataku ze środka Małgorzaty Skorupy trzeci set padł łupem podopiecznych Nicoli Vettoriego. Po pierwszych akcjach czwartej odsłony widać było, że pilanki wciąż są na fali, jednak również atomówki poprawiły swoją grę, przez co wynik na tablicy zmieniał się jak w kalejdoskopie, dając prowadzenie raz jednej, raz drugiej drużynie. Dzięki dobrej grze w obronie Agaty Durajczyk i sprytnym zagrywkom Anny Miros ekipa z Sopotu wyszła jednak zwycięsko z tej potyczki, zatrzymując tym samym trzy punkty w Trójmieście. – Na szczęście wywalczyłyśmy dla nas te trzy punkty. Bardzo się cieszę, bo ten mecz przyniósł bardzo dużo emocji, nie wiem, czy dzisiaj zasnę – komentowała po spotkaniu Klaudia Kaczorowska, przyjmująca PGE Atomu Trefla Sopot. MVP meczu została Maret Balkestein.

W niedzielę zespół BKS-u podejmował wrocławski Impel. Również w Bielsku-Białej obyło się bez niespodzianek. Faworytki spotkania z Dolnego Śląska potrzebowały czterech setów, aby rozprawić się z gospodyniami. Już w pierwszym secie dzięki skutecznym zagrywkom Katarzyny Skowrońskiej-Dolaty wrocławianki szybko wypracowały sobie bezpieczną przewagę. Podopieczne Nicoli Negro dominowały nad swoimi rywalkami niemal w każdym elemencie. Skuteczne ataki Moniki Ptak, taktyczne rozegranie Mileny Radeckiej oraz imponujące bloki Agnieszki Kąkolewskiej pozwoliły wrocławiankom szybko wygrać tę odsłonę w stosunku 25:19. Druga partia była już zdecydowanie bardziej wyrównana. Bialanki wyciągnęły wnioski z porażki w pierwszym secie i przy redukcji błędów własnych oraz poprawie skuteczności w ataku na pierwszą przerwę techniczną schodziły, prowadząc 8:6. Mimo że Impel również nie zwalniał tempa, to siatkarki BKS-u, u których prym wiodły Natalia Bamber-Laskowska oraz Yael Castiglione, wyszły zwycięsko z tej odsłony, wygrywając na przewagi 28:26. W trzecim secie siatkarki z Dolnego Śląska poprawiły swoją skuteczność w ataku, punktowała zarówno Katarzyna Skowrońska-Dolata, jak również Monika Ptak i Kristin Hildebrand, dzięki temu trzecia odsłona zakończyła się zwycięstwem wrocławianek 25:17. Pierwsze piłki kolejnej partii udowodniły, że żadna ze stron nie zamierza odpuścić, do pierwszej przerwy technicznej gra toczyła się punkt za punkt. Jednak pewniejsza postawa Impelu w bloku pozwoliła wypracować wrocławiankom kilkupunktową przewagę, która wraz z mnożącymi się błędami popełnianymi przez bialanki przechyliła szalę zwycięstwa na korzyść podopiecznych Nicoli Negro. Statuetką MVP została nagrodzona Katarzyna Skowrońska-Dolata.

Poniedziałek z Orlen Ligą okazał się być bardzo emocjonujący. Tego dnia odbyły się aż dwa zacięte, pięciosetowe pojedynki. Jeden z nich został rozegrany w Dąbrowie Górniczej, gdzie miejscowy MKS podejmował zespół Budowlanych Łódź. Przed rozpoczęciem spotkania kibicom została przekazana ważna informacja – od teraz barwy Dąbrowy Górniczej będzie reprezentować Sanja Popović, 31-letnia Chorwatka grająca na pozycji atakującej. Wzmocnione dąbrowianki starcie zaczęły od prowadzenia, jednak dzięki skutecznym atakom podopieczne Jacka Pasińskiego szybko odrobiły straty. Trzeba przyznać, że pierwsza partia była bardzo wyrównana, jednak w pewnym momencie dąbrowianki zaczęły się mylić i siatkarki z Łodzi wykorzystały to, odrzucając przeciwniczki od siatki, dzięki czemu wygrały tę odsłonę 25:22. Drugi set od początku był popisem siatkarskich umiejętności gospodyń. Skuteczne zagrania oraz dobra postawa w zagrywce, w której dominowały Kamila Ganszczyk oraz Eleonora Dziękiewicz, dały miejscowym wyraźną przewagę, której te nie zgubiły przez całego seta, pewnie wygrywając 25:18. W kolejnej odsłonie ton wydarzeniom na boisku nadawały łodzianki, w których prym wiodła Niemka – Heike Beier, przyjezdne nie tylko poprawiły przyjęcie, ale również skuteczniej atakowały, dzięki czemu wygrały trzecią odsłonę 25:22, a tym samym w całym meczu prowadziły już 2:1. Czwarta partia od pierwszych piłek była bardzo wyrównana, jednak chcące pozostać w grze dąbrowianki po skutecznych atakach Michy Hancock oraz Deji McClendon wyrobiły sobie bezpieczne prowadzenie, które udało im się utrzymać do końca, dzięki czemu wyrównały stan rywalizacji i na tablicy pojawił się wynik 2:2. Set prawdy od samego początku lepiej układał się drużynie MKS-u, po serii zagrywek Michy Hancock miejscowe zyskały sporą nadwyżkę punktową i na przerwę techniczną schodziły przy wyniku 8:1. W tym momencie nic nie było już w stanie zagrozić rozpędzonym dąbrowiankom i spotkanie wynikiem 3:2 zakończył autowy atak Gabrieli Polańskiej. MVP meczu została Micha Hancock.

W ostatnim spotkaniu pierwszej części fazy zasadniczej zmierzyły się zespoły Legionovii Legionowo i KS-u Pałacu Bydgoszcz. Zwycięsko z tej nierównej rywalizacji wyszły bydgoszczanki, dla których był to trzeci wygrany mecz w sezonie. Pierwszy set miał jednostronny przebieg, gospodynie dominowały w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła i pewnie zwyciężyły 25:14. W drugiej odsłonie gra obu zespołów falowała, raz na prowadzenie wychodziły gospodynie, raz siatkarki Pałacu. Dzięki wzmocnieniu zagrywki bydgoszczanki wyrobiły sobie jednak przewagę i na drugą przerwę techniczną schodziły z trzema punktami zaliczki. Mimo tego, że gospodyniom wkrótce udało się dogonić swoje rywalki, to podopieczne Adama Grabowskiego szybko powróciły do skutecznej gry i atak po skosie Eweliny Krzywickiej zakończył seta wynikiem 22:25. W trzeciej partii obie drużyny przeplatały proste błędy ze skutecznymi zagraniami. Początkowa przewaga bydgoszczanek wymusiła na trenerze Ettore Guidettim kilka zmian, które jak się później okazało były skuteczne. Dzięki mocnym atakom Moniki Bociek i skutecznej postawie Klaudii Grzelak w polu zagrywki legionowianki odskoczyły rywalkom na kilka punktów, w konsekwencji czego zwyciężyły w stosunku 25:22. Czwarta partia okazała się bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie mogła wyrobić sobie wyraźnego prowadzenia. O wyniku zadecydowała końcówka, w której skuteczniejsze okazały się siatkarki Pałacu Bydgoszcz, a punktowa zagrywka Małgorzaty Śmieszek wyrównała stan rywalizacji (2:2). W decydującym tie-breaku przyjezdne szybko wyrobiły sobie spore prowadzenie, nawet przerwy zarządzone przez trenera legionowianek na niewiele się zdały. Bydgoszczanki spisywały się zdecydowanie lepiej w ataku, na co duży wpływ miała Ewelina Krzywicka oraz Małgorzata Śmieszek i dzięki temu wygrały seta prawdy 15:11, a cały mecz 3:2. Statuetką MVP została nagrodzona Joanna Kuligowska.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Orlen Ligi

źródło: inf. własna, pomorska.tv

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved