Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Olieg Achrem: Chcieliśmy czegoś więcej

Olieg Achrem: Chcieliśmy czegoś więcej

fot. Cezary Makarewicz

Po przegranym półfinale Asseco Resovia Rzeszów nie powtórzy wyniku sprzed roku. Olieg Achrem nawiązując do triumfu i srebra Ligi Mistrzów zdobytego w Berlinie, przyznał jednak, że wywalczenie miejsca na najniższym stopniu podium również byłoby sukcesem mistrza Polski. – Każdy z obecnych tutaj zespołów miał podobny cel. Wydaje mi się, że nie ma co oglądać się w przeszłość i gdybyśmy wywieźli ten brąz, już byłby to niemały powód do radości.

Mecz z Zenitem mimo wszystko należy ocenić pozytywnie. Postawiliście się faworytowi, z drugiej strony nie była to jeszcze pełnia możliwości Asseco Resovii Rzeszów. Pokazywaliście bowiem, że w tym sezonie potraficie grać jeszcze lepiej. Pozostał pewien niedosyt?



Olieg Achrem: – Trudno oceniać mi naszą grę tak na gorąco i z dystansem, bo byłem na boisku i z tej perspektywy ocena jest nieco inna. Jedno jest pewne, że walczyliśmy, każdy z nas dawał z siebie wszystko. Podeszliśmy do spotkania w pełni skoncentrowani i świadomi celu, zdawaliśmy sobie sprawę z klasy rywala, na pewno nie mieliśmy podejścia na zasadzie, żeby jakoś to było czy też żeby „przejść obok” całego spotkania. Pamiętajmy jednak, że takie turnieje jak Final Four Ligi Mistrzów rządzą się swoimi prawami, tutaj może zdarzyć się wszystko. Jeden dzień, jeden moment i wszystko mogło się zmienić, my ze swojej strony możemy być zadowoleni z naszej postawy.

Zgodzisz się z tym, że kluczowym fragmentem, dla przebiegu całej rywalizacji, była końcówka drugiego seta?

– Zdecydowanie tak. Tego drugiego seta najbardziej szkoda, rozpoczęliśmy nieźle, na początku tej partii to my prowadziliśmy. Później Zenit zdołał gdzieś wyrównać ten stan, a nawet wyjść na prowadzenie. Goniąc wynik, udało nam się znów doprowadzić do gry na styku, więc tych zwrotów akcji było sporo. W końcówce jednak to Zenit ponownie zbudował pewną zaliczkę, grał bardzo skutecznie na skrzydłach i to go wyprowadziło na dobrą drogę. Szkoda tej partii, bo gdybyśmy rozstrzygnęli ją na swoją korzyść, mogłoby zdarzyć się wszystko, a wygrywając, Rosjanie ponownie poczuli się pewnie i grali już tę swoją dobrą siatkówkę do końca.

Już przed turniejem w roli faworyta, nie tylko waszego półfinału, ale też całego turnieju finałowego stawiano Zenit Kazań. Gra z tego typu zespołem, kiedy to przeciwnik coś „musi”, jest nieco inna?

– Nie do końca, Zenit był oczywiście faworytem, jednak po naszej stronie presja również była. Jesteśmy gospodarzem turnieju, gramy przed własną publicznością, więc też czuliśmy, że musimy coś ugrać i udowodnić. Jest to nieco inny rodzaj presji, takiej w pewnym sensie motywującej, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Jednak tak na gorąco po meczu trudno o tym wszystkim mówić, na to przyjdzie jeszcze czas.

W pewnym stopniu ten sukces wam ucieka. Po przegranym półfinale już jest pewne, że rezultatu sprzed roku (srebrny medal LM – przyp. red) nie uda się powtórzyć. Wiadomo, że apetyty i oczekiwania wzrosły… Chociaż patrząc na skład tego FF, droga do finału była chyba trudniejsza, a i skład mocniejszy.

– Jak najbardziej chcieliśmy czegoś więcej, ale nie tylko my. Każdy z obecnych tutaj zespołów miał podobny cel. Wydaje mi się, że nie ma co oglądać się w przeszłość i gdybyśmy wywieźli ten brąz, już byłby to niemały powód do radości. Nie widziałem zbyt wielu meczów włoskich ekip, nie widziałem też drugiego półfinału (rozmowa przeprowadzona przed meczem Trento – Lube – przyp. red.). To spotkanie da pewien ogląd na potencjał i możliwości włoskich ekip.

Jednak włoskim ekipom w fazie play-off Serie A nie układa się dotychczas najlepiej, zarówno Trento, jak i Lube w walce o finał przegrywają 0:2…

– To tak naprawdę nic nie znaczy, to zupełnie inny system gry. Takie turnieje jak Final Four mają swoją specyfikę. Tutaj się przyjeżdża na dwa dni, są tylko dwa mecze, w których wszystko może się zdarzyć. Czasem wystarczy dyspozycja dnia, jeden moment, dzień czy spotkanie, które może wszystko odwrócić. Więc równie dobrze po niezłym występie tutaj mogą wrócić do rozgrywek ligowych jako inna drużyna, wygrać ważne spotkanie i wszystko jeszcze odwrócić.

Wy również jesteście na kluczowym etapie sezonu, w momencie kiedy powoli może pojawiać się też pierwsze zmęczenie?

– Można o tym mówić, jednak jak tutaj myśleć o zmęczeniu, kiedy przed nami tak ważne spotkania. Szczególnie, że po Final Four Ligi Mistrzów wracamy do rozgrywek PlusLigi i przed nami rywalizacja o mistrzostwo Polski. Bardzo cieszymy się z tego, że zdołaliśmy awansować do tego finału i po raz kolejny możemy walczyć o mistrzostwo Polski. Zobaczymy, jak to będzie, jeżeli zdołalibyśmy tutaj w Krakowie zdobyć brąz, a później obronić tytuł w ligowych rozgrywkach, to byłoby to idealne zakończenie i naprawdę dobry sezon.

Niezależnie od końcowych rozstrzygnięć dla ciebie osobiście to już jest „wygrany” sezon. Po kontuzji wróciłeś do treningów i gry w normalnym trybie, będąc wsparciem dla swojego zespołu.

– Nie, jest jeszcze pewien niedosyt. Bo muszę i chciałbym pomóc drużynie, abyśmy razem zdobyli mistrzostwo Polski. Dla mnie osobiście byłoby to pewnego rodzaju wynagrodzenie, udowodnienie sobie, że wróciłem po ciężkiej kontuzji, ta gra jest taka, jak powinna i mogę znów walczyć o najwyższe cele.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved