Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > inne > Okiem siatkarza: Sukces rozleniwia, a „Marek wie”

Okiem siatkarza: Sukces rozleniwia, a „Marek wie”

fot. Katarzyna Antczak

Mam takiego jednego kolegę Marka. Marek znakomicie zna się na siatkówce. Ponadto zna się na koszykówce, piłce nożnej, polityce i wie jak uzdrowić polską służbę zdrowia. No chłopak jest chodzącym omnibusem. Po prostu „Marek wie”.

Wróćmy jednak do siatkówki, a przypominam, że rozmawiamy o dwukrotnych i aktualnych mistrzach świata, trzeciej drużynie Europy, brązowych medalistach Ligi Narodów i drugiej drużynie Pucharu Świata. Zdarza się że w trakcie meczu dostaję od Marka kilkanaście sms-ów. Większość z nich nie nadaje się do cytowania, bo wiele jest w nich kretynizmu, przepraszam krytycyzmu.



Czasem odpowiadam mu w taki sposób, żeby trochę wytłumaczyć swój punkt widzenia, ale to do niego kompletnie nie dociera. Po prostu „Marek wie”. Jeżeli już widzę, że nie ma sensu z nim dalej merytorycznie dyskutować, to odpisuję mu w taki sposób żeby wyprowadzić go z równowagi. Wówczas nasze dywagacje wyglądają jak kłótnia Gombrowicza i Mickiewicza, ale po wypiciu litrowej piersiówki samogonu Jakuba Wędrowycza z książek Pilpiuka.

Polscy siatkarze osiągają sukces, za sukcesem a mimo to muszą za każdym razem udowadniać, że są znakomici, że wszystkie wyniki nie są dziełem przypadku. Tylko dlaczego? Bo sukces rozleniwia. Dlatego Marek będzie waszym budzikiem i człowiekiem, który nie pozwoli choć na chwilę wpaść w fazę zadowolenie i spełnienia. Osiągnąłeś szczyt, mistrzostwo, medal, wygrałeś mecz i co z tego? W poniedziałek budzisz się, opuszczasz swoją strefę komfortu, musisz zapomnieć, że jesteś mistrzem.

Pakujesz torbę na trening, smarujesz bolące kolano, tejpujesz wybity palec, rolujesz spięte plecy. Zaczynasz truchtać, a każdy twój mięsień prosi o kilka dni urlopu. Rozciągasz się, a ścięgno nazwane imieniem bohatera wojny trojańskiej, piszczy jak cięciwa po wypluciu strzały. Znów masz obowiązek dograć kilka tysięcy piłek do marudzącego rozgrywającego. Przywitać się klatką piersiową i kością biodrową z parkietem. Wystawić kilkaset tysięcy piłek do swoich różnorodnych atakujących. Obronić piłkę twarzą, poślizgnąć się na mokrej od potu plamie, przerzucić tony żelaza na siłowni. Uderzyć piłkę z zagrywki, zrywając na kilka chwil przyjaźń z grawitacją i podpisując na przyszłość umowę z ortopedą od stawu barkowego. Słuchać słów trenera, który chce księdza uczyć pacierza. Spotkać się z masażystą i cierpieć. Wrócić po schodach do domu słysząc przesypujący się piasek w kolanach i z trudem usiąść na toalecie. Twoje mistrzostwo jest historią, ale też celem, przyszłością, wyzwaniem.

Być na szczycie -chwała. Tworzyć pasmo szczytów -sportowa nieśmiertelność. Dla każdego z naszych chłopaków należy się szacunek za to co robią, a wy chłopaki uwierzcie mi ma słowo, że Marek, marudzi cały mecz, ale jak już wygracie to ostatni sms, którym mnie raczy, wygląda mniej więcej tak: ” Zawsze wierzyłem w tych chłopaków”.

Jedno zdanie okraszone wieloma uśmiechniętymi buźkami. A wy, macie w swoim gronie przyjaciół jakiegoś Marka?

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved