Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Okiem siatkarza: Kiedy sufit staje się podłogą

Okiem siatkarza: Kiedy sufit staje się podłogą

fot. Katarzyna Antczak

Siatkówkę rozumiem jako sport, gdzie w meczu najważniejszy i najtrudniejszy jest pierwszy set, a następne są już tylko ważniejsze i trudniejsze…

Jakieś osiem lat później… Ostatnie dwa tygodnie to po prostu jakiś obłęd. Przygotowania do egzaminu, który miał miejsce w piątek.



Nigdy nie byłem typem naukowca. Wstyd się przyznać, ale nawet do matury podszedłem z marszu. W szufladzie mam pięć indeksów, co nie jest równoważne z tym, że mogę się szczycić jakimiś trzema literkami przed nazwiskiem. Studia zazwyczaj kończyłem po pierwszym albo drugim roku, a z tego co mi mówiła żona, tytuły wręczają dopiero w późniejszym terminie, a wie co mówi, w końcu jest magistrem ekonomii. Zawsze czegoś brakowało, zazwyczaj czasu i chęci. Czasu żeby się uczyć i chęci pozyskiwania wiedzy. Teraz okazuje się , że brak chęci i czasu trzeba zastąpić intelektualną ucztą, czyli posiłkiem którego mój organizm do tej pory nie trawił. Rano nauka, po południu zajęcia, w nocy nauka i tak w kółko. Dzień świstaka, monotonia i sprawdzanie jaką pojemność ma karta pamięci w mojej prywatnej głowie.

W pewnym momencie wszystko się miesza, ilość posiadanej wiedzy przegrywa ze świadomością jak mało jeszcze wiem. W dodatku panuje jelitówka, objawy mam takie same, ale u mnie to raczej stresosraczka. Nagle okazuje się, że można nie jeść po osiemnastej, zresztą do osiemnastej też. Z głodu jeszcze nikt nie narobił w galoty. Prawo geologiczne i górnicze , miesza się z rozporządzeniem ministra energii. Minister środowiska i jego zagrożenia naturalne budzą mnie w nocy ze snu. Czuję się jakbym miał zalążki choroby dwubiegunowej. Maniakalnie próbuje posiąść potrzebnej do zaliczenia wiedzy, depresyjnie wiem że i tak będzie coś o co mogą zapytać, czego akurat nie będę wiedział lub pamiętał. Niech to już się zacznie. Piątek. Pobudka o piątej, marynarka, czyste buty i heja na egzamin. Niepewność wykracza poza psychometr Assamana, tylko że on służy do mierzenia całkiem innych rzeczy, co zrobić wszystko kojarzy mi się tylko z jednym. Udało się, duma, radość i ogromna satysfakcja.

Egzamin, który wydawał się być sufitem, teraz po zaliczeniu stał się podłogą, a każdy kolejny etap, który przede mną ponownie będzie sufitem. Egzamin był rzeczą najważniejszą i najtrudniejszą, kolejne etapy będą tylko ważniejsze i trudniejsze… to tak jak z setami w siatkarskim meczu.

Ostatni mecz rozegrałem jakieś osiem lat temu, ale wiele wartości które zaczerpnąłem z uprawiania sportu i zasad bycia w drużynie teraz wykorzystuję w miejscach innych niż hala, czasami nawet kilometr pod ziemią.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved