Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Okiem siatkarza: Polski czy zagraniczny?

Okiem siatkarza: Polski czy zagraniczny?

fot. Katarzyna Antczak

Pamiętam wywiad z panem Zdzisławem Grodeckim, wówczas prezesem Jastrzębskiego Węgla, który na pytanie: dlaczego w jego klubie nie będzie polskiego trenera odpowiedział, że na rynku nie widzi człowieka o takich predyspozycjach, które jemu, jako prezesowi, pasowałyby w 100% do prowadzenia zarządzanej przez niego drużyny.

Dobra, biorę słownik języka polskiego. Sprawdzam, czy dobrze rozumiem. Predyspozycje: posiadanie umiejętności, które sprawiają, że ktoś szczególnie nadaje się do czegoś.  Nie mówimy o kimś najlepszym, najbardziej inteligentnym, posiadającym dyplomy i doświadczenie. Mówimy o osobie, która w sposób szczególny nadaje się do danej pracy- by być trenerem Jastrzębia. Podobała mi się ta prosta odpowiedź prezesa. Polacy nie nadajecie się do prowadzenia mojej drużyny, póki co nie widzę w was człowieka godnego uwagi. Zabierać zabawki z mojej piaskownicy przy ulicy Szerokiej i omijajcie ją szerokim łukiem. Koniec kropka.



Następnie, nie wiedząc czemu, przez kilka lat adresatami pytania na które odpowiedział pan Grodecki byli sami polscy trenerzy. Czyli osoby zainteresowane sprawą, ale niekoniecznie decyzyjne przy zatrudnieniu. I wtedy się zaczęło, jak to jest, że się nie nadajemy. Trenerzy zaczęli bawić się w grę „znajdź dwadzieścia różnic”, między Polakami, a zagranicznymi konkurentami. Jednej byli pewni – ci z zagranicy zarabiali dużo więcej.  Jeżeli szukając pracy jako kucharz, mówię: „Jestem świetny w tym co robię. Gotuję zupy, smażę mielonego, a desery to już w ogóle poezja, ale nikt mnie nie chce zatrudnić ,od pięciogwiazdkowego hotelu, po bar u Pani Basi w Łomży. Uważam, że to skandal bo oni wolą jakiegoś makaroniarza, co zna się jedynie na paście”. Było to dość zabawne, ale mówione poważnym tonem przez jeszcze bardziej poważnych ludzi.

Przytoczę wam dwa przykłady. Trener młodego pokolenia i polskiego urodzenia poszedł na trening do doświadczonego szkoleniowca innej nacji. Rozmawiają na temat przyjęcia w pozycji bocznej, poza obrysem ciała, czego wielkim zwolennikiem był Coach. W skrócie: odpowiedzią na szybką zagrywkę ma być pozycja boczna w przyjęciu. Młody trener na to, że on tego nie kupuje, bo uważa, że nogami zdąży do każdej zagrywki. – OK – usłyszał spokojną odpowiedź. – Ja ci daje narzędzia do bycia lepszym, ty zdecydujesz czy to wykorzystasz.

Druga scena.  Jeden z zawodników wraca do nadmorskiego klubu, ze zgrupowania kadry, prowadzonej wówczas przez francuskiego szkoleniowca, który swego czasu grał genialnie w tenisa. – Jak tam treningi, opowiadaj – zapytał trener, który de facto wcześniej też prowadził reprezentację. – Ogólnie OK – odpowiedział małomówmy zawodnik. – Ale podobało mi się (…). I tu wymienił sposób ustawienia obrony ataku przez środek, którego opisanie jest dłuższe niż zrozumienie.  – Wow. Super sprawa – z zadowoleniem przyjął informację trener klubowy. – Spróbujemy wdrożyć to u nas, bo to jest naprawdę dobre – zakończył doświadczony strateg.

Widzicie różnicę? Pewnie, to jest jedna z tych dwudziestu.  Predyspozycje o których mówił pan Grodecki to pełna paleta rozwiązań, które w sposób naturalny spowodują, że klub pójdzie do przodu, a zawodnicy razem z nim. To plastyka w zachowaniu. To autorytaryzm czy też dyplomacja. Sztuka przekazywania informacji. Szczęście do wyników. Manipulacja mediów. Oszukiwanie, naciąganie swojego odbioru. Czasem trener może być wariatem czasem geniuszem. Poprawną odpowiedzią jest efekt końcowy zespołu.

Nigdy nie wrzucę do jednej teczki wszystkich polskich trenerów, nie wrzucę ich też do teczki z trenerami zagranicznymi. Jedna teczka jest dla dobrych trenerów, druga dla złych i tyle. Bez patrzenia na nacje. Nie rozumiem dlaczego notowania Gruszki, Gogola i Bednaruka stoją wyżej niż Kowala, ale potrafię zrozumieć, że Cretu, pochodzący z kraju bez tradycji siatkarskich potrafił oszukać przeznaczenie szarzyzny ligowej Grześka Łomacza i zrobić z niego reprezentycyjnego rozgrywającego.

W książce „Zamęt” Severskiego, główny bohater powiedział „Kiedy odrzucisz słowa: wszyscy i wiara, wówczas będziesz bazować na jedynie słusznych argumentach”. To jest chyba klucz do oceny pracy trenerów w naszej lidze.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, inne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved