Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Okiem siatkarza: Niewidzialny Puchar Polski

Okiem siatkarza: Niewidzialny Puchar Polski

fot. Katarzyna Antczak

Sześć drużyn PlusLigi i dwa zespoły z jej zaplecza, czyli czas zacząć zabawę o Puchar Polski. Niewidzialny Puchar Polski. Niedostępny dla większości klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej, które poprzez przepisy nie mogły w nim nawet wystartować. Paradoksalnie większe, choć wciąż znikome, szanse na zdobycie pucharowego trofeum w tym sezonie, ma lub miała drużyna z niższej ligi niż siódmy team ekstraklasy.

Rozgrywki o Puchar to towar, który można traktować jako ekskluzywny. Niestety, w tym sezonie znów został spakowany do śniadaniowego pudełka i wyciągnięty na krótkiej szkolnej przerwie, gdzie czas na konsumpcję jest skrócony do minimum, a chętnych do spróbowania raptownie kilku. Ktoś z siatkarskich decydentów pomyślał o czubku własnego nosa i właśnie takiej wielkości zrobił w tym sezonie pucharowe zmagania.



Kiedy byłem młodszy, często siatkówka wymiatała moje pozaboiskowe problemy. Teraz czuję, jakby włodarze mieli problem z terminami i z tego powodu zmietli kartki z kalendarza z meczami wstępnej, pucharowej fazy. Wytarty i wyświechtany jak stare nakolanniki piłkarski slogan „Puchar rządzi się swoimi prawami” nie ma niestety w siatkarskim żargonie zastosowania i racji bytu. Czy nie było by pięknie zobaczyć bełchatowskich zawodników w małej hali w Bielawie, albo gladiatorów z Kędzierzyna w nyskim Koloseum ? Takich spotkań można by wymienić kilkanaście, a każdy z kibiców ma wymarzonego rywala dla swojej, ulubionej drużyny.

Nieprzewidywalne rezultaty, siatkarskie demolki, przypadkowe wyniki, nieszczęśliwe losowania, wojny Dawida z Goliatem, ale przede wszystkim siatkarscy bohaterowie ze szklanych odbiorników ubrani w zwykłe stroje sportowe dostępni na hali twojego małego, wielkiego klubu. To wszystko zastąpione zostało sprasowanymi rozgrywkami, które można nazwać karykaturą.

Nie chcę słyszeć o braku wolnych terminów, bo gdyby kluby z PlusLigi dołączyły do rozgrywek, w momencie kiedy to liczba wszystkich drużyn zaangażowanych w turniej wynosiłaby trzydzieści dwie, to do rozstrzygnięcia konkursu musieliby rozegrać maksymalnie pięć meczów. Jest to chyba do realizacji. Chciałbym, aby w siatkarskich gabinetach decyzyjności pracowała choć jedna osoba o poglądach zbliżonych do Paula Kalanithiego, który patrzył na świat nie przez pryzmat horyzontu, lecz wyobrażeniem tego co za nim może być. Wówczas takie problemy jak ten z Pucharem Polski i napiętym grafikiem zniknęłyby przy pierwszym mrugnięciu powiekami. No chyba, że się ktoś mi powie „nie da rady”, wtedy proponuję następną edycję rozegrać na zasadzie rzutu monetą i w taki sposób wybrać laureata, a udział drużyn będzie jedynie rodzajem ozdobnika.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved