Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Okiem siatkarza: Niebieskie barwy Resovii

Okiem siatkarza: Niebieskie barwy Resovii

fot. Katarzyna Antczak

Idę na wojnę z kibicami Resovii. Dlaczego nie pomagacie w trudnych chwilach? Dlaczego nie dopingujecie? Dlaczego jesteście sfrustrowani? Dlaczego jest was tak mało? Dlaczego kolor niebieskich krzesełek jest bardziej widoczny od waszych biało-czerwonych barw?

Pytam, dlaczego klub, który jest napchany pucharami i medalami jak zakupowy wózek przed dwoma dniami wolnymi od pracy, osobowo, personalnie wygląda jak zbieranina ludzi z kolejki do kasy tego samego sklepu. Nie dość, że nie rozmawiają ze sobą, to na dodatek każdy z nich czeka tylko z niecierpliwością okraszoną nerwowywymi ruchami, by opuścić lokalne towarzystwo, a ekspedientkę podążającą w kierunku nowo otwartego stanowiska traktuje jak wyzwolenie od otaczającego go marazmu.



Gra rzeszowskiej ekipy nic się nie klei. Większość chłopaków wygląda na zdruzgotanych swoją postawą. Pisanie o dobrej, pełnej sportowej walki grze, jest takim samym oksymoronem jak mówiący o emocjach komentator Wójtowicz. Trenererowi Gruszce współczuję, bo choćby przemówił wszystkimi językami z wieży Babel, to wygląda to tak, jakby między nim, a zespołem wisiała jakaś niewidzialna płachta, która uniemożliwia współdziałanie. Prezes mówi o stabilizacji i zaufaniu do trenera, a ja piszę dość tej farsy panowie.

Nie da się patrzeć na grę Pasów bez chowania twarzy w dłoniach ze wstydu. Nie da się patrzeć na zjazd umiejętności u niektórych zawodników. Nie da się zrozumieć, że większość tych chłopaków w następnym sezonie w innych klubach, czy to reprezentacjach swoich krajów będą stanowić o ich sile. Jedynie Lemański w tym bagnie nicości trzyma głowę na powierzchni i zdaje się mówić „Hej, a gdzie się wszyscy podziali ?”

Patrząc na to wszystko z boku zdecydowałem, że idę na wojnę z kibicami Resovii, ale z nimi przy boku. Bo wiem, że zasługują na dużo więcej niż zostało im dane zobaczyć w tym sezonie, że gdyby mogli, to sami by weszli na parkiet, a wszystkie puste miejsca na trybunach wypełnili gorącą od krwi czerwienią i mrożącą od złości oddechu bielą. Resovia to klub, to miasto Rzeszów, to pasiaści kibice, to symbol jakości, to hala która nie znosi nieudolności. To miejsce, które kocha siatkówkę ze wszystkimi jej przypisami, gdzie każdy z kibiców ma swojego ulubionego trybuta, czasem wcześniej urodzonego, czasem z nie tak odleglej historii, to miłość, pasja i charakter. Cechy, które powinny być oczywistością w tym klubie, od dłuższego czasu są jedynie towarem deficytowym. Na dodatek powodują, że na Podpromiu zamiast dopingu słychać niemy krzyk rozpaczy pustych niebieskich krzesełek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-01-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved