Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Okiem siatkarza: Kiedyś byłem trenerem

Okiem siatkarza: Kiedyś byłem trenerem

fot. Katarzyna Antczak

Zwycięstwo jest słodkim bobaskiem, którego wszyscy, choć przez chwilę, chcą potrzymać na rękach. Porażka jest jedynakiem, wychowanym przez trenera. Na jednej stronie wagi, najlepsza praca pod słońcem, zarządzaniem materiałem ludzkim, wdrażanie swoich myśli i strategii, patrzenie na rozwój, satysfakcja że robisz to co kochasz, a dodatkowo daje możliwość zarobkową. Z drugiej strony presja, stres, alkohol, samotność, szukanie klucza do zamku gdzie ukryte jest zwycięstwo, bo tylko ono jest gwarancją zatrudnienia. Trzy porażki następujące po sobie i już jesteś posiadaczem biletu na zabawę w gorące krzesła.

Kilka siatkarskich kolejek za nami, a ja jestem przekonany, że niektórzy z kibiców sami wręczyliby takie bilety niektórym szkoleniowcom. Przy takim systemie grania, możesz stracić swoją trenerską wiarygodność w przeciągu siedmiu dni. Szaleńcze tempo rozgrywek, gdzie niektóre z zespołów spotkały się w komplecie kilka godzin przed odlotem samolotu z napisem PlusLiga, powoduje brak zgrania, komunikacji, organizacji gry i ustalonych schematów, czyli najważniejszych elementów w sporcie dalej zwanym zespołowym.



Na domiar złego porażki przychodzą częściej niż zwycięstwa, co sprawia, że odżywka do zepsucia harmonii jest prawie gotowa. Utrata wiary w działania i metody trenera są tylko tego kolejnym etapem. Każdy szkoleniowiec zaczyna szukać rozwiązań, każdy na swój sposób. Jeden rozmawia i przyjmuje, że intensyfikacja zajęć przyniesie poprawę . Drugi zamyka się w sobie i modyfikuje całkowicie trening. Trzeci szuka odpowiedzi w statystykach. Inny przychylniejszym okiem spogląda w stronę rezerwowych. Kolejny wszędzie widzi wrogów, bo on sam doskonale zna się na robocie i nie widzi u siebie żadnych błędów. Każdy chce rozwiązać te same zadanie z niewiadomą, u każdego wychodzi inna odpowiedź.

Kiedyś fajną rzecz powiedział jeden piłkarski trener. „Trener ma być drogowskazem, inspiracją i magnesem dla zawodników. Wskazać kierunek w drodze ku lepszości, inspirować do rozwoju, być otwartą książka, z którą zawodnicy chcą obcować”. Dodałbym do tego, żeby być elastycznym. Jednemu dać nutkę improwizacji, drugiego przymusić do schematów. Przydusić do zaangażowania, dać wolność wyboru. Temu ciepłe słowo, tamtemu dłuższa rozmowa. Zaryzykuj, zagraj bezpiecznie.

Przez trzy sezony prowadziłem zespół seniorów w I lidze, w tym czasie drużyna zdobyła trzy medale. Teraz wiem tylko tyle, jak mało wówczas wiedziałem, ile razy się myliłem i że wiele rzeczy zrobiłbym zdecydowanie inaczej, ale czy to dałoby mi gwarancję lepszych wyników? Na pewno nie.

Także trenerzy, życzę wam, by każda porażka znalazła odpowiedź, każde zwycięstwo było waszym świadectwem, a szczęście zawsze było bliżej od gorących krzeseł.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, inne

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved