Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Cykle > O siatkówce prywatnie > O siatkówce prywatnie – Krzysztof Ignaczak

O siatkówce prywatnie – Krzysztof Ignaczak

fot. Katarzyna Antczak

– Uważam, że nasze relacje powinny być oparte na wzajemnej szczerości. Cztery razy bardziej cenię sobie faceta mówiącego mi wprost, co mu leży na sercu i z czym ma do mnie problem, ponieważ w takiej sytuacji będę wiedział, co muszę w sobie zmienić tak, żeby przynajmniej w zespole relacje były lepsze – szczerze o uczciwości i nie tylko powiedział kolejny bohater „O siatkówce prywatnie”, Krzysztof Ignaczak.

Czy lubi pan rozmawiać?



Krzysztof Ignaczak:Można powiedzieć, że jestem osobą wylewną i kontaktową, więc czasami mówiono mi, że lubię gadać i niekiedy przysparzało mi to więcej kłopotów niż przeciętnemu zawodnikowi, niemniej jednak w miarę upływu czasu stałem się człowiekiem powściągliwym, hamującym swoje emocje. Jak kiedyś „na gorąco” potrafiłem powiedzieć, co mi ślina na język przyniosła, tak teraz moje wypowiedzi są bardziej wyważone. Nauczyłem się panować nad swoją spontanicznością.

Czy często zdarza się panu rozmawiać?

Jeżeli tylko mogę i uznam to za stosowne, staram się wyrażać to, co naprawdę myślę. Zazwyczaj nie zapominam o konsekwencjach moich wypowiedzi, a co za tym idzie, rozmawiam i coraz częściej pojawiam się w publicystyce. Zebrałem już różne doświadczenia z odbiorem pisanych przeze mnie tekstów i wiem, że mają one ogromny wpływ na kreowanie rzeczywistości, więc mam zamiar wypowiadać się w kwestiach, które można i należy zmienić tak, żeby było lepiej.

Zawsze był pan utożsamiany z synonimem łaknienia szczerości. Nadal tak jest?

Uważam, że nasze relacje powinny być oparte na wzajemnej szczerości. Cztery razy bardziej cenię sobie faceta mówiącego mi wprost, co mu leży na sercu i z czym ma do mnie problem, ponieważ w takiej sytuacji będę wiedział, co muszę w sobie zmienić tak, żeby przynajmniej w zespole relacje były lepsze. Ponadto w codziennym życiu wspomniana uczciwość pomaga budować związki, które będą lepsze, ponieważ w założeniach nie będą się one opierać na aż nadto obecnej w dzisiejszych czasach obłudzie. Naiwnie potrafimy się na nią nabierać, nie mając świadomości, że często wiele rzeczy mówi się wyłącznie po to, żeby cokolwiek powiedzieć, co najlepiej widać na przykładzie wywiadów sportowców. Są one do siebie zbliżone, nikt nie otwiera się w nich za bardzo mimo tego, że każdy, kto siedzi w tym specyficznym środowisku, wie, co drugi miał na myśli.

„Wcześniej miałem bardzo trudny charakter, jednak z czasem dojrzałem. Czasami potrafiłem zbyt dużo powiedzieć i to prosto w twarz. Z biegiem czasu nauczyłem się to kontrolować. Praca kilku trenerów nad moim charakterem przyniosła efekty. Może temperament mi pozostał, lecz umiem okiełznać emocje. Tego diabła, który gdzieś tam w głębi siedział, teraz już nie ma” – czym więc w tym świetle jest przedstawiony cytat? Ugłaskał pan charakter i ubrał go w społecznie przyjęte konwencje?

Cytat ten nie wyklucza szczerości, która sama w sobie nie powinna być oparta na spontaniczności, a na dogłębnie przemyślanych słowach. W przeszłości potrafiłem udzielać wywiadów, które niejednokrotnie raniły zarówno ludzi mi najbliższych, jak i nieco bardziej ode mnie oddalonych. Zdałem sobie sprawę, że wyważając wypowiedzi, mogę ukierunkować pewne osoby, pokazując im drogę zmian, które powinny w nich nastąpić. Wspomnianego diabła już nie ma, ponieważ wiem, że przez niego często paplałem i mówiłem wszystko, co tylko przyszło mi do głowy. To nie było słuszną rzeczą, bowiem w ferworze emocji, kiedy było się młodszym, wywiady wychodziły bardzo otwarte. Jednocześnie nie do końca były one trafione, co dawało się we znaki szczególnie w momencie, gdy po jakimś czasie starałem się postawić w skórze osoby, której dotyczyły. Patrząc z innej perspektywy, wyglądały one zupełnie inaczej i po prostu źle.

A kiedy pan milczy?

Nie milczę – zawsze gadam, nawet jeżeli robię to wyłącznie z samym sobą. Mam czterech suflerów w głowie, ale oni niekoniecznie dają mi dobre rady. (śmiech) Kiedyś powiedziałem, że najgorszą karą byłoby dla mnie umieszczenie na bezludnej wyspie, gdzie nie miałbym z kim porozmawiać, bo wtedy za partnera miałbym wyłącznie siebie, a to doprowadziłoby mnie do szaleństwa. Właśnie dlatego, kiedy tylko mogę, staram się wymieniać poglądy z innymi osobami, ponieważ każda taka sytuacja czegoś uczy.

A czym jest dla pana przeciętność?

Ciekawe pytanie. Tak na dobrą sprawę chyba każdy może być przeciętny, bowiem wszyscy mają sfery wymagające poprawy. Przeciętność jest miejscem, w którym czegoś brakuje i w którym występuje pragnienie, by stać się zdecydowanie lepszym. To może być cokolwiek, a dla mnie są to chociażby języki obce.

Pozwolę sobie jeszcze raz zacytować. „Ten chłopak może być dobrym libero, natomiast na razie musi się przełamać i uzmysłowić sobie w głowie, że pewne rzeczy powinien grać tak, a nie inaczej. On sobie ubzdurał, że wie, o co chodzi i mu nie przetłumaczysz. Ma ewidentne wady techniczne. Jeśli pojmie, że to są wady, wtedy może coś osiągnąć. Nie wiem, czy się to uda, bo z mojego krótkiego kontaktu z tym zawodnikiem wynika, że wydaje mu się, iż niemal wszystko robi tak, jak powinien robić. Nie ma racji. Będzie grał lepiej, gorzej, ale nigdy nie bardzo dobrze”. Czy wie pan, kto to powiedział?

Czy to świętej pamięci Hubert Jerzy Wagner?

Dokładnie tak. Jak z perspektywy czasu patrzy pan na te słowa?

Powiem tak – nie wiem, czy był on szarlatanem, ale na pewno dla wielu osób był wielkim autorytetem, który stworzył grupę ludzi odnoszących niebagatelne sukcesy, a więc mistrzostwo świata i złoty medal igrzysk olimpijskich. Z biegiem czasu myślę, że tamte słowa były dla mnie punktem zwrotnym, ponieważ kiedy po raz pierwszy je czytałem, mocno do mnie trafiły. W tamtym momencie zawziąłem się i powiedziałem sobie, że udowodnię temu człowiekowi, że potrafię grać w siatkówkę na wysokim poziomie i osiągnę sukcesy. Wspomniana sytuacja niewątpliwie zadziałała motywująco. Mam nadzieję, że kiedyś spotkam go w innym miejscu i zapytam się, czy właśnie to na celu miały zacytowane słowa, czy poprzez mówienie, że nie dam sobie rady, był zwyczajnie bezczelny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Cykle, O siatkówce prywatnie, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved