Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Norbert Huber: Wiedziałem, że większość „ekspertów” postawi na mnie krzyżyk

Norbert Huber: Wiedziałem, że większość „ekspertów” postawi na mnie krzyżyk

fot. Klaudia Piwowarczyk

Mijają kolejne tygodnie od przymusowego zakończenia siatkarskich rozgrywek. Pozbawionym tego widowiska kibicom pozostaje rozgrzany do czerwoności rynek transferowy oraz spekulacje dotyczące losów kolejnych zespołów w nadchodzącym sezonie. Do powrotu na parkiet tęsknią nie tylko widzowie, ale i sami aktorzy siatkarskich spektakli.

– Mija już półtora miesiąca od pierwszego dnia w tej rzeczywistości. Nie spodziewałem się, że będę w takiej dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Cieszę się, że od 4 maja będzie można grać w siatkówkę plażową – mówił w rozmowie ze Strefą Siatkówki Norbert Huber, środkowy PGE Skry Bełchatów.



Jak spędzasz ten trudny czas w trakcie pandemii?

Norbert Huber:W zasadzie monotonnie. Przemieszczam się pomiędzy łóżkiem, kuchnią, a komputerem. I jak większość z nas korzystam z dobrodziejstw Netflix’a.

Jak odnalazłeś się w tej nowej, dziwnej rzeczywistości? Odczuwasz już niedosyt siatkówki czy reżimu treningowego?

– Dosyć dobrze. Mija już półtora miesiąca od pierwszego dnia w tej rzeczywistości. Na pewno nie spodziewałem się, że będę w takiej dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Z optymizmem patrzę w przyszłość. Cieszę się, że od 4 maja będzie można graćw siatkówkę plażową.

Czy myślisz, że taka przerwa od treningu wpłynie choć po części korzystnie na was, zawodników? Zdołacie się zregenerować, ale z pewnością utrata kontaktu z piłką na tak długi czas może być nieco problematyczna…

– Jedni leczą kontuzje czy mikrourazy, a inni odbywają jakieś drobne zabiegi w tym zakresie. Uważam, że gdy znowu zaczniemy trenować, wszystko wróci na swoje miejsce, bo to jest jak jazda rowerem. (śmiech)

Rozstrzygnięcie rozgrywek pozostawiało wiele do życzenia, niemniej jednak siły wyższe zadecydowały o takim, nie innym rozwiązaniu. Apetyty na pewno były duże, ale czy mimo tego jesteście usatysfakcjonowani rezultatem?

– Jeśli mam coś powiedzieć o mojej satysfakcji bądź na temat rozwiązania tego problemu to powiem „pomidor”.

Czy uważasz, że był jakikolwiek lepszy sposób do zakończenia rozgrywek w tym sezonie?

– Pomidor. (śmiech)

Która z odniesionych porażek na przestrzeni tego sezonu była twoim zdaniem potknięciem, jakiego mogliście uniknąć?

– Z pewnością potknięciami, których mogliśmy uniknąć, były porażki w Suwałkach oraz ta z Cuprumem Lubin u siebie.

Przed twoim transferem wiele było sceptycznych opinii względem walki o miejsce na boisku u boku Karola Kłosa czy Jakuba Kochanowskiego. Udowodniłeś jednak, że niejako zdrowa konkurencja w takim zespole popłaca. Jesteś zadowolony ze swojego występu w żółto-czarnych barwach w tym sezonie?

– Jestem bardzo zadowolony z tej decyzji. Uważam wręcz, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Miałem szansę pracować pod okiem znakomitego trenera i doświadczyłem rywalizacji na środku siatki, jakiej potrzebowałem. Mimo, że finalnie rozegrałem około piętnastu spotkań uważam, że w każdym trzymałem jakość i nie ustępowałem moim klubowym kolegom. Cieszę się, że tak wyszło. Wiedziałem, że 80% „ekspertów i znawców” z siatkarskiego środowiska postawi na mnie krzyżyk. To stanowiło dla mnie jeszcze większą motywację. Dziś mogę spojrzeć w lustro i szeroko się uśmiechnąć.

Napięty grafik meczowy dał się we znaki? Jak czujesz się fizycznie po tym sezonie?

– Bardziej bolą mnie kolana i plecy od tego, że nic nie robię. Oczywiście w cudzysłowie. Czuję się dobrze, dziękuję.

Jesteś młodym, ale utytułowanym zawodnikiem, dla którego przygoda w narodowej kadrze seniorskiej rozpoczęła się znacząco w roku ubiegłym i mogła mieć dalszy bieg również tego roku. Czy taki nieoczekiwany zwrot akcji w postaci pandemii może poniekąd podmyć fundament, który zacząłeś budować w reprezentacji?

– Szczerze mówiąc nie wiem co powiedzieć. Jeśli trener Vital Heynen stwierdzi, że chce mnie na zgrupowaniach, to ja tam pojadę z bananem na twarzy choćby i nawet w środku nocy, bo każdy trening będzie dla mnie wyłącznie na plus. Natomiast jeśli nie dostanę takiej szansy, to będę równie ciężko przygotowywał się do sezonu w Bełchatowie.

Sportowy świat się zatrzymał, a największe docelowe imprezy tego roku albo nie odbyły się wcale albo zostały odłożone w czasie. Między innymi mowa o Igrzyskach Olimpijskich. Czy ten dodatkowy okres czasu do najważniejszej imprezy sportowej na świecie może być twoim zdaniem korzystny dla zespołów walczących o złoto IO? Czy wręcz przeciwnie?

– Myślę, że mimo wszystko będzie korzystny. W ciągu roku można się zarówno wiele nauczyć, jak i poprawić czy doszlifować zespół w kluczowych aspektach.

Rynek transferowy rozgrzał się na dobre. Są już pewne spekulacje, ale i potwierdzone ruchy klubów PlusLigi. Jak zapatrujesz się na nadchodzący sezon siatkarskiej ekstraklasy, który ponownie jak w tym roku spędzisz w barwach PGE Skry Bełchatów?

– Czekam z niecierpliwością na kolejny sezon. Nowy rok, to i nowe rozdanie. Mam nadzieję, że tym razem żaden wirus nie stanie nam na drodze do osiągnięcia postawionych celów i nie pozbawi nas okazji do spełnienia marzeń.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved