Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nikola Grbić: Mam zespół pracoholików

Nikola Grbić: Mam zespół pracoholików

fot. Piotr Sumara / plusliga.pl

– Mam zespół pracoholików, tak mogę określić moich podopiecznych. Zawsze znajdzie się ktoś, kto chce zostać dłużej po treningu. Jednocześnie bardzo sobie cenię ich profesjonalne podejście. Są bardzo skupieni na swojej pracy i wykonują ogromny wysiłek. Nie muszę ich „niańczyć” – powiedział trener ZAKSY Nikola Grbić.

Dużo czerpie pan w pracy od swoich byłych trenerów?



Nikola Grbić: – Tak, choć nie mogę powiedzieć, że wzoruję się tylko na jednej postaci. Wszystko, co poznałem jako zawodnik, staram się dostosować do prowadzonej przeze mnie drużyny. Oglądam wiele nagrań, dużo czytam, wyszukuję w internecie informacje o różnych ćwiczeniach albo staram się podpatrywać pracę na treningach innych zespołów. Wciąż pozostaję młodym trenerem. Nawet jeśli bardzo dobrze znam siatkówkę, to sporo eksperymentuję.

Często wydaje się, że trenerowi trudno odstawić na bok ambicje i pozwolić zawodnikowi decydować.

– Wszystko zależy od tego na jaką grupę zawodników się trafi. W ZAKS-ie nie muszę wprowadzać nie wiadomo jak restrykcyjnego regulaminu. Nie mamy żadnych kar finansowych chociażby za spóźnianie się na zajęcia. Tutaj mam inne zadanie: muszę ich po prostu wstrzymywać przed przepracowaniem.

Mówił pan kiedyś, że w drużynie trzeba wyznaczyć wyraźną granicę, by zawodnicy wiedzieli, że trener to trener, a nie ich kolega. Zdarzyło się kiedyś, że taka granica została przekroczona?

– Myślę, że ten dystans powinien być zachowany, bo to ja jako trener jestem szefem, decyduję o tym, co robimy, jaka będzie taktyka i to ja ponoszę odpowiedzialność za wynik. Muszę mieć autorytet. Gdybyśmy byli kumplami, to by znaczyło, że jesteśmy w drużynie na tym samym poziomie, a to przecież nieprawda. Na swojej ścieżce można też spotkać zawodników, którzy nie są wystarczająco zmotywowani albo nie podzielają twojej filozofii, a na uwagi reagują krytycznie, bo uważają, że masz coś do nich prywatnie. W Kędzierzynie z tym się nie spotkałem, bo wszyscy darzymy się szacunkiem. Daję też zawodnikom dużą wolność, żeby na boisku reagowali na bieżąco i robili to, co uważają za słuszne w danym momencie.

Nawet kosztem błędów?

– Ja też wciąż popełniam błędy. Wiadomo, że co innego jeśli zawodnik w czterech z pięciu sytuacji popełni błąd, a co innego jeśli na pięć możliwości pomyli się tylko raz. W tym pierwszym przypadku dam mu odpocząć, by przez chwilę spojrzał na boisko z dystansu. Nie przygotowuję zawodnikom gotowej listy z wypunktowanymi wariantami, co robić w danej sytuacji.

To znaczy, że czymś zaskoczyły was PGE Skra Bełchatów albo MKS Będzin, z którym sensacyjnie przegraliście?

– Skrze przed meczem z nami też przytrafiła się porażka w Suwałkach i to wcale nie znaczy, że zagrali słabo. Po prostu Ślepsk tego dnia wszedł na bardzo wysoki poziom. Tak samo zasłużenie wygrał z nami MKS Będzin. To oczywiste, że przeciwko mistrzowi Polski taki rywal nie będzie miał nic do stracenia i będzie ryzykować. W Będzinie świetną robotę wykonuje Jakub Bednaruk. Nawet jak przegrywali na początku sezonu, to i tak widziałem, że Kuba ma pomysł na drużynę. Jeśli w przyszłości dostanie szansę w klubie z jeszcze wyższej półki, będzie mógł wiele osiągnąć.


Cały wywiad Edyty Kowalczyk w Przeglądzie Sportowym

 

źródło: przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-02-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved