Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Nikola Grbić: Byłbym głupcem, gdybym chciał przeprowadzić rewolucję

Nikola Grbić: Byłbym głupcem, gdybym chciał przeprowadzić rewolucję

fot. Katarzyna Antczak

– Przyjeżdżam do klubu, który w ostatnich latach wygrał w Polsce wszystko, jest mistrzem kraju. Oznacza to, że wiele rzeczy było tam robionych dobrze lub bardzo dobrze. Dlatego byłbym głupcem, gdybym chciał przeprowadzić rewolucję. Nie jestem typem faceta, który za wszelką cenę forsuje swoje racje, czy wprowadza swoje zasady, szczególnie wiedząc, że to, co było do tej pory się sprawdzało – przyznał Nikola Grbić, który od nowego sezonu zastąpi Andreę Gardiniego na miejscu szkoleniowca ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

Po tym, jak Andrea Gardini zdecydował się na rozstanie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle i powrót do Włoch, zastanawiano się, kto przejmie stery w ekipie mistrza Polski. Gdy okazało się, że będzie to Nikola Grbić, ogłoszono to jako jeden z ciekawszych ruchów transferowych. W minionym sezonie kędzierzynianie nie mieli sobie równych na krajowym podwórku. Czego można spodziewać się w nadchodzących rozgrywkach? – Przyjeżdżam do klubu, który w ostatnich latach wygrał w Polsce wszystko, jest mistrzem kraju. Oznacza to, że wiele rzeczy było tam robionych dobrze lub bardzo dobrze. Dlatego byłbym głupcem, gdybym chciał przeprowadzić rewolucję. Nie jestem typem faceta, który za wszelką cenę forsuje swoje racje, czy wprowadza swoje zasady, szczególnie wiedząc, że to, co było do tej pory się sprawdzało. Zobaczę jak funkcjonuje zespół i pewnie będę starał się powielać te schematy, które przynosiły korzyści – skomentował.



Oczywiście nie oznacza to, że zmian nie będzie. – Jednocześnie podejmiemy pracę nad tymi sferami funkcjonowania, w których zobaczę przestrzeń do poprawy. Gdy zastąpiłem w Weronie Andreę Gianiego, też nie rozpocząłem od radykalnych zmian. Wiedziałem, że to dobry szkoleniowiec, że wykonał kawał roboty, by zespół prezentował się jak najlepiej. Reasumując, zawsze jest jakaś możliwość poprawy działania zespołu, ale nigdy nie może dziać się to na zasadzie: teraz ja tu rządzę i będziecie robić tak, jak ja chcę. Z drugiej strony, jako trener muszę mieć swoją markę, system, styl oraz podejście do pracy wynikające z mojego charakteru. W innym wypadku ktoś mógłby na przykład zapytać dlaczego postawiono w ZAKSIE na mnie? Przecież najprościej byłoby powierzyć tę posadę aktualnemu drugiemu trenerowi i poprosić go o kontynuację wcześniejszej pracy – podkreślił Nikola Grbić.

O ile ZAKSA nie ma sobie równych w PlusLidze, to wciąż oczekuje na triumf w Lidze Mistrzów. Nowy trener kędzierzynian był ostrożny w składaniu deklaracji dotyczących sukcesów w europejskich pucharach. Warto przypomnieć, że choć ZAKSA ma na swoim koncie 8 tytułów mistrza Polski, o tyle w międzynarodowych rozgrywkach dorobek nie wygląda już tak imponująco. Jedyny brązowy medal Ligi Mistrzów wywalczyli w 2003 r., a w Pucharze CEV zajęli drugie miejsce w 2011 r. – W historii sportu było wiele przypadków sportowców, którzy przedwcześnie kończyli swoje kariery, bo akurat w ich generacji był jeden zawodnik znacznie lepszy od nich i wygrywał wszystko jak leci. Innym udawało się dotrzeć do finału, ale nigdy nie wygrywali, bo na tego kogoś nie było mocnych i jedyne, co mogli zrobić, to modlić się, żeby złapał kontuzję. W Europie jest kilka drużyn mocniejszych niż ZAKSA pod względem ekonomicznym, nie ma co ukrywać. Dlatego, chociaż w tej chwili to jedyny polski zespół, który może stawić czoła mocarzom, szansa na wygranie z nimi jest taka, jak u tych sportowców, o których wspomniałem – skomentował.

45-letni szkoleniowiec zdradził, jakie oczekiwania miały wcześniej władze Werony. – Powiedziano mi tak: wiesz Nikola, my jeszcze nigdy nie awansowaliśmy do półfinałów. Chcielibyśmy w końcu tego dokonać. Super, ja też bardzo tego chciałem. Tylko, że oni nie wzięli pod uwagę faktu, iż we Włoszech minimum cztery zespoły dysponowały budżetami co najmniej o półtora miliona euro większymi niż nasz, a co za tym idzie, także mocniejszymi zespołami. Żeby zagrać w półfinale, musielibyśmy któregoś z tych potentatów pokonać, a to wcale nie było jakieś hop-siup. Fajnie jest mieć marzenia, ale trzeba też realnie stąpać po ziemi. Pieniądze pozwalają zbudować lepszy zespół i stworzyć sobie tym samym większe szanse na wygraną. Pomagają, ale nie dają żadnej gwarancji. Dlatego właśnie sport jest tak nieprzewidywalny i taki piękny. Gdyby było inaczej, nikt nawet nie stawałby w szranki z Realem Madryt, Chelsea F.C. czy Manchesterem City – podsumował Nikola Grbić.

* Cała rozmowa Ilony Kobus dostępna na portalu Plusliga.pl

źródło: opr. własne, plusliga.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved