Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Nieciekawa sytuacja w Zawiszy Sulechów

Nieciekawa sytuacja w Zawiszy Sulechów

fot. archiwum

Sytuacja mistrzyń pierwszej ligi jest wręcz dramatyczna – donosi „Gazeta Lubuska”. W kasie sporo brakuje, a nad zespołem wisi widmo wycofania i nawet rozwiązania klubu! – To się przekłada także na dyspozycję na treningu i podczas meczów. Dziewczyny straciły gdzieś tę determinację i radość gry – mówi trener Marek Mierzwiński.

Wyniki osiągane przez Roltex Zawiszę Sulechów schodzą teraz na dalszy plan, chociaż trener tłumaczył dwie ostatnie porażki. – Trafiliśmy na bardzo dobrą dyspozycję przeciwników, faworytów ligi. Trochę obawiałem się tego nieszczęśliwego terminarza. Chyba jako jedyni w pierwszej rundzie zagraliśmy w Toruniu na tej ogromnej hali, gdzie normalnie odbywają się zawody lekkoatletyczne. Tam się bardzo ciężko rywalizuje, nie ma najmniejszych punktów odniesień. W tym wypadku niezwykle ważny jest rozruch, ale okazało się, że pojechaliśmy na mecz w ten sam dzień. Mamy też trochę dziurawy zespół, bo nie wszystkie zawodniczki mogą grać – komentował Marek Mierzwiński.

Aktualnie tematem numer jeden jest dramatyczna sytuacja, w jakiej już na samym początku rozgrywek ligowych znalazł się klub. Wszystko ciągnie się od niekorzystnego dla drużyny werdyktu siatkarskiej centrali, która nie dopuściła sulechowskiego zespołu do ekstraligi, pomimo zdobycia mistrzostwa na jej zapleczu i spełniania warunków gry w elicie. Ta długo przeciągana w czasie decyzja mocno skomplikowała budowę składu i naraziła Zawiszę na spore straty finansowe, zniechęciła niektórych sponsorów. Darczyńcy zatem zrezygnowali z dalszego lub ewentualnego wsparcia finansowego albo je ograniczyli. Firma Roltex nie jest w stanie samodzielnie utrzymywać Zawiszy. Jeżeli szybko nie przyjdzie pomoc, to przyszłość nie tylko klubu, ale i całej sulechowskiej siatkówki (niedawno z rozgrywek wycofał się Orion – przyp. red.) rysuje się w najczarniejszych barwach. To może być po prostu koniec, a potem ciężko będzie wszystko odbudować.



W Zawiszy brakuje pieniędzy nawet na podstawowe sprawy. Zespół nie pojechał na obóz przygotowawczy, jego meczów nie zabezpiecza już firma ochroniarska. Generalnie siatkarki obawiają się o swoją przyszłość. Zajęcia zaczynają się nie od ćwiczeń, a od wspólnych rozmów, starań o rozwiązanie problemów i motywacji. – To się przekłada także na dyspozycję na treningu i podczas meczów. Dziewczyny straciły gdzieś tę determinację i radość gry, którą miały na turniejach towarzyskich. Chodzi o mentalność zawodniczek i ich podejście. Na jedną działa to bardziej, na inną nieco mniej. One mają teraz głowy zajęte zupełnie czymś innym, a przecież powinny zastanawiać się tylko jak rozegrać akcję czy pokonać rywalki – przyznał trener Mierzwiński. – Jest coraz mniej rozwiązań i perspektyw, aby tę sytuację rozwiązać. Co chwilę słyszymy kolejne, niepochlebne decyzje. Dziewczyny siedzą na „tykającej bombie”. W końcu może wybuchnąć, a to będzie oznaczać dla nich stratę pracy. Po radzie miejskiej w hali przy ul. Piaskowej zgaśnie światło i może to być ostatni trening. Widzę to w czarnych barwach – szacował szkoleniowiec.

 

Więcej w Gazecie Lubuskiej

źródło: Gazeta Lubuska

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved