Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Mistrzostwa Europy > Nicolas Marechal: Mamy jeszcze sporo do poprawy

Nicolas Marechal: Mamy jeszcze sporo do poprawy

fot. Izabela Kornas

Po wygranej z Estończykami w ostatnim dniu fazy grupowej Francuzi o pierwsze miejsce w grupie powalczą z reprezentacją Włoch. – Niezależnie, czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce w fazie grupowej, w kolejnej rundzie trafimy na wymagającego rywala – o chęci zwycięstwa, braku kalkulacji i wysokim poziomie potencjalnych rywali mówił Nicolas Marechal.

Wasze spotkanie przeciwko reprezentacji Estonii nie było tak łatwym meczem, jak można przewidywać. Zgodzisz się z tym, że wynik 3:0 do końca nie oddaje przebiegu spotkania?

Nicolas Marechal:Być może tak, byliśmy co prawda faworytem, jednak nie możemy lekceważyć rywala. Estonia to bardzo dobry zespół, gra pewnie, ma dobrze ułożoną drużynę, co też pokazała w tym spotkaniu. Przy naszym prowadzeniu w meczu 2:0 straciliśmy nieco koncentrację, co przełożyło się przede wszystkim na naszą grę w przyjęciu. Nie byliśmy tak dokładni jak we wcześniejszych fragmentach meczu, popełnialiśmy też nieco więcej błędów własnych. Dlatego też podzieliłbym ten mecz na dwie części, a tym, co zrobiło różnicę między pewnie wygranymi setami a bardziej wyrównanymi fragmentami spotkania, była właśnie nasza gra w przyjęciu.



Wy jednak nie zaprezentowaliście jeszcze pełni swoich możliwości. Nie była to jeszcze gra na poziomie, jaki prezentowaliście chociażby podczas turnieju finałowego Ligi Światowej.

– Zdecydowanie, mamy jeszcze sporo do poprawy. Jednak w tej chwili najważniejsze jest zwycięstwo. Jeżeli wygraliśmy, nawet nie grając tej naszej najlepszej siatkówki, chwilowo inne sprawy schodzą na dalszy plan. Za nami dwa zwycięstwa, jest to niezły start. Oczywiście przed nami najtrudniejsze spotkanie fazy grupowej, rywalizacja z reprezentacją Włoch. Jednak również ze względu na rywala na pewno podejdziemy do spotkania mocniej skoncentrowani, z większą agresją.

Zgodnie z przewidywaniami to właśnie spotkanie z Włochami zadecyduje o końcowym rozstawieniu na zakończenie drugiej rundy. Dla was będzie to więc najważniejsze spotkanie z dotychczas rozegranych? Nie będzie miejsca na kalkulacje?

– Niedzielny mecz z Włochami oczywiście będzie dla nas bardzo ważny, jednak nawet jeżeli byśmy przegrali jedno spotkanie, nie będzie to jakaś tragedia. Niezależnie, czy zajmiemy pierwsze, czy drugie miejsce w fazie grupowej, w kolejnej rundzie trafimy na wymagającego rywala. Zmierzymy się z Serbią lub Rosją, w moim odczuciu są to zespoły prezentujące podobny poziom gry. Na pewno jednak zrobimy wszystko, żeby zakończyć tę pierwszą fazę zwycięstwem. Gramy z Włochami, przed ich publicznością, tym bardziej wygrana może być cenna.

W kontekście mistrzostw Europy wielokrotnie poruszany był temat braku dodatkowych gratyfikacji, jak chociażby kwalifikacji do igrzysk olimpijskich. Wygrana w rozgrywkach zapewnia tytuł mistrzowski, jednak nie zwalnia z obowiązku gry w turnieju kwalifikacyjnym do IO. Wy również krytycznie komentowaliście te reguły?

– Tak, bo taka sytuacja jest prawdopodobnie tylko w siatkówce i mówiąc wprost, to jest głupie. Przykładowo Polacy jako mistrz świata, nawet gdyby wygrali również mistrzostwa Europy, wciąż nie mogą być pewni awansu na igrzyska olimpijskie. Dla nas jako zawodników, ale myślę, że nie tylko dla nas, to jest naprawdę bardzo dziwna sytuacja. Takie są zasady, musimy je akceptować, co jednak nie znaczy, że zgadzamy się z nimi w zupełności.

*W Turynie rozmawiała Edyta Bańka (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Mistrzostwa Europy

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved