Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Natalia Valentin-Anderson: Chciałam zrobić kolejny krok do przodu

Natalia Valentin-Anderson: Chciałam zrobić kolejny krok do przodu

fot. FIVB

– Po dwóch latach gry we Francji chciałam zrobić kolejny krok do przodu, chociaż muszę przyznać, że w zespole AS Saint-Raphael miałam okazję pracować z bardzo dobrym szkoleniowcem. Do transferu do Rzeszowa przekonywał mnie jednak Stephane Antiga. Wiem, że Francuz jest też świetnym trenerem, więc oferta Developresu wyglądała bardzo ciekawie. Priorytetem było przejście do zespołu, który ma wysokie aspiracje i liczy się w walce o wysokie cele w wyrównanej lidze. Do tego dochodzi renomowany trener i bardzo dobre koleżanki z zespołu. Dodatkowym atutem jest też gra klubu w europejskich pucharach – powiedziała rozgrywająca reprezentacji Portoryko, a także nowa siatkarka Developresu SkyRes Rzeszów Natalia Valentin-Anderson.

 



Ostatnio w pani życiu zaszły poważne zmiany – po dwóch latach gry we Francji zdecydowała się Pani na podpisanie kontraktu z drużyną z Rzeszowa, a dodatkowo zmieniła pani stan cywilny. Był czas na jakąś podróż poślubną?

Natalia Valentin-Anderson:- Moje samopoczucie jest bardzo dobre. Miałam trochę czasu wolnego po sezonie ligowym i była też okazja na podróż poślubną. Od ub. środy (12.06. – przyp. red.) jestem już jednak na zgrupowaniu reprezentacji Portoryko, z którą przygotowujemy się do sierpniowego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk rozgrywanego w Polsce.

Pewnie ze względu na obowiązki reprezentacyjne zabraknie Pani w początkowej fazie przygotowań do sezonu ligowego LSK. Czy zna pani wstępny termin przyjazdu do Rzeszowa?

Nie, jest za wcześnie, żeby wskazać konkretną datę. Wszystkich, którzy będą się martwili o moją dyspozycję zapewniam jednak, że w reprezentacji ciężko pracuję i przyjadę do klubu w dobrej dyspozycji oraz w rytmie meczowym. Nie będzie przecież tak, że zacznę treningi w koleżankami z zespołu od zera, tylko będę od razu gotowa do gry. Natomiast co do mojej dyspozycyjności dla klubu, to już będzie zależało od uzgodnień federacji portorykańskiej z władzami Developresu. Mistrzostwa strefy NORCECA są bowiem zaplanowane dopiero na październik (od 8.10. do 13.10. – przyp. red.). Może się więc zdarzyć, że przyjadę do klubu dopiero po tym turnieju, ale nie jest to jeszcze potwierdzone.

Biorąc pod uwagę pani doświadczenie – długo czasu będzie pani potrzebowała na zgranie się z koleżankami z Developresu SkyRes?

Pozycja rozgrywającej jest oczywiście bardzo ważna w zespole. Co do zasady mam przecież kontakt z każdą drugą piłką i zrozumienie ze wszystkimi dziewczynami z drużyny ma duże znaczenie. Na pewno będę potrzebowała trochę czasu, żeby dostosować się do koleżanek z zespołu, poznać ich charakterystykę gry po to żeby posyłać im piłki, które będą im odpowiadały. Nie jest to jednak nic nadzwyczajnego. Przy normalnej współpracy i zaangażowaniu każdej z nas, to zrozumienie na boisku może się pojawić naprawdę szybko. Nie mam obaw, że to będzie jakiś problem. W miarę upływu czasu nasza współpraca będzie natomiast coraz lepsza.

Jak przebiegały pani negocjacje z Developresem – to była dla Pani łatwa i szybka decyzja, czy też musiała się pani dłużej zastanowić nad przyjęciem oferty klubu?

– Zawsze przed podjęciem tego typu decyzji rozważam wszystkie czynniki i nie działam pochopnie. Po dwóch latach gry we Francji chciałam zrobić kolejny krok do przodu, chociaż muszę przyznać, że w zespole AS Saint-Raphael miałam okazję pracować z bardzo dobrym szkoleniowcem. Do transferu do Rzeszowa przekonywał mnie jednak Stephane Antiga. Wiem, że Francuz jest też świetnym trenerem, więc oferta Developresu wyglądała bardzo ciekawie. Priorytetem było przejście do zespołu, który ma wysokie aspiracje i liczy się w walce o wysokie cele w wyrównanej lidze. Do tego dochodzi renomowany trener i bardzo dobre koleżanki z zespołu. Dodatkowym atutem jest też gra klubu w europejskich pucharach. Myślę, że w Polsce czeka mnie dużo wyzwań, a ja jestem gotowa, żeby stawić im czoła. Miałam jeszcze inne oferty, ale ta z Polski od razu wpadła mi wyjątkowo w oko i z jakichś względów była mi najbliższa. Nie powiedziałabym jednak, że to była łatwa decyzja, bo będę bardzo daleko od domu i rozłąka z najbliższymi zawsze jest ciężka. Niedawno wzięłam ślub, ale mój małżonek ze względu na swoją pracę nie będzie mógł być ze mną na co dzień w Rzeszowie, tylko co najwyżej przyjedzie do mnie w odwiedziny. Pod względem rozwoju mojej kariery sportowej uważam, że to była dla mnie najlepsza opcja.

W Developresie doszło do sporych zmian kadrowych przed nowym sezonem. W zespole pojawiło się aż 9 nowych zawodniczek. Czy zna pani niektóre z dziewczyn chociażby z gry w reprezentacji?

– Mamy ciekawy zespół zbudowany z dziewczyn zarówno bardziej, jak i trochę mniej doświadczonych. Oprócz mnie jest jeszcze kilka zawodniczek zagranicznych, chociażby Ali Frantti, którą miałam okazję poznać w trakcie sezonu w lidze francuskiej. Kojarzę też Michaelę Mlejnkovą, przeciwko której grałam jakiś mecz reprezentacyjny. Z Polek pamiętam na pewno atakującą i libero. Myślę, że wszystkie razem stworzymy fajną drużynę i będziemy wymieniały się wzajemnie doświadczeniami.

Jest pani pierwszą reprezentantką Portoryko w historii LSK. To dla pani dodatkowa nobilitacja?

– Nawet o tym nie wiedziałam, ale jak teraz o tym myślę, to jest to też w jakimś sensie dodatkowa motywacja dla mnie żeby pokazać się z dobrej strony i żeby kibice w Polsce dowiedzieli się czegoś więcej o kulturze Portoryko i naszej siatkówce. Mam nadzieję, że spodoba się im mój styl gry.

Ma pani jakieś szczególne wspomnienia z gry w Polsce przy okazji meczów reprezentacji?

– Miałam okazję już kilka razy grać przed polską publicznością i za każdym razem byłam pod wrażeniem zachowania kibiców, którzy wykazywali się dużym zainteresowaniem siatkówką. Pierwsze moje skojarzenia, jak słyszałam o Polsce, były związane właśnie z kibicami. Cieszę się, że już niedługo będę mogła dla nich grać.

Jak opisałaby Pani swój ojczysty kraj, co jest w nim charakterystyczne i co pani najbardziej lubi robić w Portoryko?

– Przede wszystkim uwielbiam naszą pogodę. Jest bardzo ciepła, słoneczna i sprzyja spędzaniu wolnego czasu na zewnątrz, chociażby na plaży czy na łódce. Portoryko jest piękne i można u nas robić wiele ciekawych rzeczy, będąc cały czas w ruchu.

W Polsce w okresie zimowym może więc pani przeżyć szok termiczny…

– Zdaję sobie z tego sprawę. Grałam kilka lat temu w Azerbejdżanie i już miałam okazję przeżyć mroźną zimę z niskimi temperaturami oraz dużym wiatrem. To są ciężkie warunki, ale dam radę.

Na pewno robiła już pani mały wywiad środowiskowy o Rzeszowie i polskich rozgrywkach. Czego się pani spodziewa po mieście i zespole?

– Z tego co się orientowałam, czeka nas dużo grania i podróży. Co do samego miasta Rzeszowa, to wydaje się bardzo miłe, nie za duże, ale oferujące dużo możliwości do spędzenia wolnego czasu. Jestem podekscytowana żeby poznać bardziej tą część Polski.

Czy preferuje bardziej pani nowoczesny styl rozegrania, czyli przede wszystkim szybką grę?

– Lubię posyłać szybkie piłki do atakujących i kreować grę. Jestem też w stanie dostosować się do bardziej klasycznej gry i wystawiać wysokie piłki, jeśli jest taka potrzeba.

Rozmawiała już pani ze Stephan’em Antigą o swojej roli w zespole i jego oczekiwaniach wobec pani?

– Jeszcze szczegółowo o tym nie rozmawialiśmy. Trener Antiga mówił mi jednak, że z zainteresowaniem oglądał fragmenty moich meczów i że podoba mu się mój styl gry oraz energia, którą staram się dać koleżankom z zespołu na boisku.

W ostatnich trzech sezonach Developres grał w półfinale mistrzostw Polski, ale celem klubu jest walka o złoty medal. Jest pani gotowa na to wyzwanie?

– Na pewno tak. Dla mnie to oczywiste, że przed każdym sezonem trzeba stawiać sobie wysokie cele i starać się zrobić wszystko, żeby je osiągnąć. Jak to jednak bywa w sporcie, potrzeba nam przede wszystkim dużej determinacji i konsekwencji w grze. Ten cel, żeby zagrać o mistrzostwo kraju, będzie nam siedział w głowach. Ważna jest też wiara w to, że wspólnym wysiłkiem możemy wiele zdziałać. Czasem wiara czyni cuda, bo w zeszłym sezonie we Francji nikt nie liczył na to, że mój zespół w niepełnym składzie, ze względu na kontuzje kilku dziewczyn, będzie w stanie sięgnąć po puchar.

Jakie są pani oczekiwania przed meczami reprezentacyjnymi Portoryko, zwłaszcza przed turniejem kwalifikacyjnym w Polsce?

– Na razie skupiamy się na pracy i na tym, żeby polepszać poziom swojej gry. Po igrzyskach w Rio zaszły w naszej drużynie narodowej duże zmiany kadrowe. Większość doświadczonych zawodniczek zakończyło już karierę reprezentacyjną, więc jesteśmy na etapie budowania i zgrywania praktycznie nowego zespołu. Teraz mamy przewagę młodszych dziewczyn. Szukamy tego bilansu między dynamiką i filozofią gry naszej drużyny. Jesteśmy jednak wciąż w początkowej fazie budowy drużyny, a tego czasu do turnieju kwalifikacyjnego nie zostało zbyt wiele. Czeka nas bardzo wiele pracy, żeby stopniowo poprawiać swoją grę. Marzymy oczywiście o tym, żeby zakwalifikować się na igrzyska w Tokio, ale to będzie bardzo trudne zadanie. Trzeba też przyznać, że system kwalifikacji był już tyle razy zmieniamy, że ciężko się w tym wszystkim połapać ile będziemy miały szans na wywalczenie awansu.

źródło: lsk.pls.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-07-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved