Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Natalia Strózik: Powoli dochodzę do swojej dyspozycji

Natalia Strózik: Powoli dochodzę do swojej dyspozycji

Natalia Strózik to zawodniczka, której w ostatnim czasie nie opuszczał pech. Najpierw kontuzja, później także niepewna sytuacja i zmiana drużyny niemal w ostatniej chwili sprawiły, że okres przedsezonowy był dla młodej siatkarki bardzo nerwowy. – Na treningach muszę dawać z siebie 110%. Wiem, że jestem jeszcze w tyle w stosunku do innych dziewczyn, którym łatwiej wszystko przychodzi. Na pewno moim celem jest dojście do siebie i też pokazywanie się na boisku. Ja nie odpuszczę i jeśli tylko będzie taka możliwość, trener mi zaufa, to obiecuję, że będę gotowa do walki – mówi młoda przyjmująca Budowlanych Łódź.

Jesteście już po dwóch meczach nowego sezonu Orlen Ligi. Jakie są twoje pierwsze wrażenia z występów w zespole Budowlanych Łódź?



Natalia Strózik:W drużynie panuje bardzo fajna atmosfera, dziewczyny bardzo miło mnie przyjęły. Jeśli chodzi o grę, to spełniamy wszystkie nasze założenia, zresztą, jak widać, zespół jest bardzo mocny. Bardzo cieszę się, że Błażej (Błażej Krzyształowicz – przyp. red.) dał mi szansę wejścia na boisko w pierwszym meczu, na zagrywkę. Co prawda jeszcze do siebie dochodzę po kontuzji, aczkolwiek jest już coraz lepiej, trenuję i „łapię” formę.

W ostatnim czasie los nie ułatwiał ci życia, najpierw ta kontuzja, później zawirowania związane z transferem do Rzeszowa, do czego ostatecznie nie doszło. Trudno było ci wejść w ten sezon?

Bardzo trudno było mi wejść w ten sezon. Aczkolwiek tutaj w Łodzi Tomek (Tomasz Nagórka – przyp. red.) daje z siebie wszystko, by szybko przywrócić mi formę, podejrzewam, że gdyby nie on, to dalej gdzieś bym się leczyła z gorszym skutkiem. Dlatego bardzo dziękuję mu za tę pomoc. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty, choć na pewno dalej jeszcze powoli do siebie dochodzę. Łódzki klub zaoferował mi wszystko, co tylko mógł, z całej siły mnie wspiera i to jest dla mnie najważniejsze.

Jak czujesz się teraz i czy są po tej kontuzji jeszcze jakieś ślady?

Kontuzja jest już wyleczona, nie mam już żadnych dolegliwości, noga mnie już nie boli. Teraz jest czas na to, bym złapała formę. Niestety miałam dwa miesiące niepotrzebnej przerwy, bo mogłam zacząć trenować wcześniej i one zostawiły ślad na mojej dyspozycji, dlatego jeszcze tego czasu trochę potrzebuję.

Czy w związku z tym, że jesteś w trochę innej sytuacji niż twoje koleżanki, trenujesz też w innym systemie?

Wszystko było do mnie dostosowane. Dziewczyny są na etapie „szybszej” siłowni, ja nadal robię tę ciężką. Muszę odbudować mięśnie, pracuję nad siłą, po dłuższej przerwie od wysiłku trudno jest dojść do siebie.

Pomyślałaś przez moment, że może spełnić się najczarniejszy scenariusz, czyli pozostanie bez klubu, na lodzie? Dla młodej zawodniczki sezon przerwy mógłby mieć fatalne skutki…

Ja byłam bardzo bliska tego, aby zostać na lodzie. Zachowanie klubu z Rzeszowa pozostawię bez komentarza, nie chcę o tym mówić. Dobrze, że mam managera, szczęście w nieszczęściu, że łodziankom brakowało jednej przyjmującej. Włodarze klubu zgodzili się na wypożyczenie i na to, bym wspomogła zespół.

W ostatnich sezonach brakowało ci boiskowego ogrania. Czy jednak w tym momencie to nie treningi są dla ciebie najważniejsze?

Na treningach muszę dawać z siebie 110%. Wiem, że jestem jeszcze w tyle w stosunku do innych dziewczyn, którym łatwiej wszystko przychodzi. Na pewno moim celem jest dojście do siebie i też pokazywanie się na boisku. Ja nie odpuszczę i jeśli tylko będzie taka możliwość, trener mi zaufa, to obiecuję, że będę gotowa do walki.

Młoda Liga może być miejscem, gdzie odbudujesz pewność siebie?

W Młodej Lidze mamy naprawdę ciekawy zespół. Aż 5 dziewczyn z pierwszego składu ma możliwość, by grać w tych rozgrywkach. Myślę, że my również weźmiemy udział w kilku meczach, czy to na wyjazdach, czy u siebie, pewnie w takich kluczowych momentach bądź też gdy zmagania wejdą w kolejną fazę.

Zeszły sezon był dla klubu z Bielska-Białej jak rollercoaster. Potrafiłyście przegrać z drużyną pierwszoligową, by potem pokonać Chemika czy Atom. Co stało za taką zmiennością oblicza drużyny?

Ciężko jest to wytłumaczyć. Myślę, że to wszystko zależało od tego, że zaczęłyśmy sezon z jednym trenerem (Emanuele Sbano – przyp. red.), który przyjechał do Bielska-Białej wraz z trenerką zajmującą się przygotowaniem fizycznym. Ona w pewnym momencie odeszła. Później odpowiedzialność za naszą dyspozycję fizyczną przejął Mikołaj (Mikołaj Piekarz – przyp. red.). To się zmieniło i Mikołaja zabrakło, kiedy zespół prowadził trener Mariusz Wiktorowicz. Miałyśmy dużo zmian personalnych. Zupełnie inne było podejście włoskiego trenera, który nie preferował wytrzymałościówki, biegania, było za to dużo pracy z piłkami i siłownią. Wydaje mi się, że tej wytrzymałości nam potem w niektórych meczach zabrakło. Z kolei niekiedy być może obciążenia na siłowni były zbyt duże, bo np. przyszedł ktoś nowy… Myślę, że wszystko wynikało z tej dużej ilości zmian, według mnie zabrakło spójności.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved